Bartłomiej Jeziorski: Trener obdarzył mnie wielkim zaufaniem

Polska - Slowenia
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Poznałem smak gry w reprezentacji i dołożę starań, by znów znaleźć się w takim gronie - wyjawia napastnik z Tychów, Bartłomiej Jeziorski. Miał okazję występować w ataku z Grzegorzem Pasiutem oraz Patrykiem Wronką, którzy w tym sezonie w silnych ligach białoruskiej oraz EBEL. Obaj znajdują się w wysokiej formie i Jeziorski starał się im dorównać.

Jacek Płachta, selekcjoner reprezentacji, na każdy rozgrywany w tym sezonie turniej Euro Ice Hockey Challenge, powoływał do

kadry uzdolnioną młodzież, dając jej zarazem szansę debiutu. W listopadzie w Budapeszcie po raz pierwszy w barwach biało-czerwonych mieli okazję wystąpić Oskar Jaśkiewicz oraz Radosław Sawicki, w grudniu w Gdańsku zagrali Łukasz Krzemień oraz Bartosz Fraszko, a w zakończonej w sobotę imprezie w Katowicach w reprezentacji zadebiutował tyski napastnik Bartłomiej Jeziorski. Trener Płachta nie szczędzi pochwał młodym zawodnikom i zapewne da im kolejną szansę podczas zgrupowania kadry przed mistrzostwami świata dywizji 1A.
Drobny stres
- Przyznaję - miałem trochę obaw przed wyjazdem na zgrupowanie kadry - mówi wspomniany napastnik GKS-u Tychy, Bartłomiej Jeziorski. - Nie wiedziałem, jak przyjmą mnie koledzy, a nie wszystkich dobrze znałem. Tymczasem spotkało mnie miłe rozczarowanie. Szatnia mówi jednym głosem, między zawodnikami jest widoczna więź, choć przecież na co dzień rywalizujemy w różnych klubach. Prawdziwy stres pojawił się przed pierwszym treningiem i oczywiście przed pierwszym meczem. Ale trener Płachta obdarzył mnie dużym zaufaniem, włączając do ataku z Grzegorzem Pasiutem oraz Patrykiem Wronką. Obaj występują w silnych klubach (Nieman Grodno oraz Orli Znojmo w EBEL – przyp. red.) i to od razu widać. Zdaję sobie sprawę, że trochę od nich odstawałem, ale starałem się jak mogłem.
Pod kuratelą
Bartek podczas debiutu miał na trybunach wiernych kibiców: tatę Stanisława, braci - Arka i Adriana - oraz dziewczynę Patrycję. Wszyscy mieli powody do zadowolenia, bo tyski napastnik śmiało sobie poczynał, a w meczu z Włochami zaliczył asystę przy golu Grzegorza Pasiuta.
- Z meczu na mecz grało mi się coraz lepiej, bo już opadły emocje związane z debiutem - dodaje niespełna 19-letni zawodnik. - Moim marzeniem w trakcie meczu z Włochami było zdobycie gola. Niestety, nie udało. Może następnym razem, bo na tych występach nie zamierzam poprzestać... Poznałem smak gry w reprezentacji i dołożę starań, by znów znaleźć się w gronie kadrowiczów.
Jeziorski szybko zatem został wrzucony na głęboką wodę. A przecież rywale byli renomowani i wyżej notowani niż biało-czerwoni. - Gry w lidze i w reprezentacji nie da się porównać - przyznaje tyszanin. - Przede wszystkim tempo akcji jest zdecydowanie szybsze, nie ma czasu, by się rozglądać, a wyborów trzeba dokonywać błyskawicznie. Fizycznie odstawałem od kolegów i muszę nad tym popracować. W meczu z Ukrainą dostałem taką bombę od rosłego obrońcy, że frunąłem w powietrzu. Gdy spadłem na lód, przez głowę tylko mi przemknęło: „Boże gdzie ja jestem” (śmiech). Na szczęście nic mi się nie stało i szybko się pozbierałem.
Teraz play off
W pierwszym dniu zgrupowania było sporo zamieszania związanego z polisami ubezpieczeniowymi. Pojawiło się nawet niebezpieczeństwo, że tyska grupa opuści zgrupowanie.
- Od razu powiedziałem kolegom, że to dla mnie pierwsze powołanie i że chciałbym się pokazać - wyjaśnia Bartek. - Gdyby jednak koledzy z klubu zrezygnowali, wówczas na pewno bym się z nimi solidaryzował. Na szczęście, wszystko w porę się wyjaśniło i mogłem zaliczyć ten debiut. Co teraz? Treningi w klubie i mecze. A chcemy zachować pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym i skoncentrować się na play offie. Miałem już okazję zdobyć złoty oraz srebrny medal mistrzostw Polski, chciałoby się zatem znów sięgnąć po złoto. Kadra? Może po udanym sezonie dostanę jeszcze raz szansę treningów w reprezentacji? Jestem realistą, szansy wyjazdu na mistrzostwa świata raczej nie mam - „rezerwuję” dla siebie te młodzieżowe - ale ważna jest każda okazja, by zrobić postęp.
I tak zapewne będzie. Znając trenera Płachtę, w perspektywie MŚ na Ukrainie miejsca dla młodzieży na zgrupowaniu nie powinno zabraknąć.

Z tej samej kategorii