Orlik Opole: Pożegnał snajperów, ale zapowiada walkę!

JOHN MURRAY
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Michael Cichy i Alex Szczechura dość nieoczekiwanie opuścili Opole i przenieśli się do Sanoka. Chcą walczyć o medale.

Zespół Orlika miał swoje ambicje, ale też pokpił sprawę i wylądował w grupie słabszej. Po sezonie zasadniczym dość nieoczekiwanie pożegnano się z Michaelem Cichym oraz Aleksem Szczechurą, którzy zasilili Ciarko PBS Bank Sanok.
- To wszystko odbywało się poza mną i nic na to nie poradzę - deklaruje trener opolan, Jacek Szopiński. - Obaj mają ambicje sportowe i przekonywali, że w Sanoku mają większe szansę na sukces. A może tęsknili za krajanami? A ponadto Cichemu ktoś ze związku powiedział, że jeżeli będzie grał w silniejszym zespole, ma większą szansę gry w reprezentacji. Nasz klub chyba trochę zaoszczędził, ale w tej sytuacji mam do dyspozycji tylko trzy piątki.
Orlik pojechał na mecze sparingowe do Sanoka w zaledwie 14 zawodników, więc kadrowo nie prezentuje się okazale. Niemniej wygrał 1:0, a potem przegrał 1:3.
- I teraz się zastanawiam, czy Orlik jest taki dobry, czy Sanoka zagrał poniżej oczekiwań - dodaje opolski szkoleniowiec. - W moim zespole panuje przekonanie, że mamy większe szanse z Cracovią niż z Tychami i pewnie stąd też ta porażka z Naprzodem w ostatnim meczu. Zarówno Cracovia, jak i Tychy są faworytami i brak jednej z tych drużyn w finale będzie sensacją. A co byłoby gdyby Orlik wygrał w piątym meczu w Krakowie jednym golem? Brzmi to niedorzecznie? Być może, ale na razie stan rywalizacji jest 0-0 i dopiero ją zaczynamy. Wielce żałuję, że przegrywający kończy ten sezon, bo mnie nie jest wszystko jedno, czy będę sklasyfikowany na 8. miejscu, czy mógłbym walczyć o wyższą lokatę. Nie można kończyć sezonu pod koniec lutego i tę uwagę dedykuję włodarzom naszego hokeja.
Orlik startują w najmniej komfortowych pozycji, ale podejmują wyzwanie - w najbliższy piątek jego pierwsze spotkania w Krakowie.

Z tej samej kategorii