JKH czekał rok na wygraną z GKS-em Tychy. I wreszcie się doczekał

Po zwycięskim meczu z Comarch Cracovią sympatycy JKH mieli nadzieję, że ich pupile urwą punkty kolejnemu faworytowi. Przeciwko GKS-owi Tychy jastrzębianie musieli sobie radzić bez Jakuba Gimińskiego (stłuczone żebra) i Tomasza Kominka (złamana ręka), zdołał się natomiast wykurować Martin Vozdecky.

Leszek Laszkiewicz
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

W I tercji mecz był bardzo wyrównany, hokeiści obu drużyn walczyli twardo, ale fair. W ostatniej minucie premierowej odsłony Jakub Kubesz uderzył z niebieskiej, a kapitan JKH Łukasz Nalewajka strącił „gumę”, która wylądowała w bramce gości.
Tyszanie w II tercji ruszyli do odrabiania strat, ale długo ich starania nie przynosiły efektów. Bramkarz JKH skapitulował dopiero w momencie, gdy wypuścił kij z ręki, bo gdy chciał go odzyskać, Jarosław Rzeszutko posłał krążek do siatki. Gdy wydawało się, że kolejny gol dla Tychów jest kwestią czasu, błysk swojego geniuszu zademonstrował Leszek Laszkiewicz. Po zagraniu Vozdeckiego „Laszka” umieścił krążek w okienku tyskiej bramki. Był to jego setny gol dla JKH w Polskiej Hokej Lidze.
W III tercji wściekłe ataki gości nie przyniosły efektów, ale pomocną dłoń podał im obrońca JKH, Jakub Michałowski. Dwuminutowy odpoczynek na ławce kar i strata gola na 7 sekund przed upływem kary - to konsekwencje jego bezmyślnego faulu.

W końcówce regulaminowego czasu gry doszło do wymiany „uprzejmości” pomiędzy Kamilem Świerskim i Jakubem Witeckim. W ruch poszły pięści, a napastnik Tychów dał pokaz wyjątkowego chamstwa. Nie będziemy szczegółowo opisywać jego zachowania, ale reprezentantowi Polski nie przystoi takie zachowanie.


W dogrywce Laszkiewicz wyłożył krążek jak na tacy Kubeszowi, który nie miał prawa chybić. Ten gol zapewnił JKH pierwsze zwycięstwo z Tychami od roku. W styczniu 2017 roku JKH po raz ostatni pokonał tyszan, a gola na wagę zwycięstwa zdobył wówczas obrońca Tobiasz Bigos.

 

JKH GKS JASTRZĘBIE - GKS TYCHY 3:2 (1:0, 1:1, 0:1, 1:0) po dogrywce
1:0 - Ł. Nalewajka - Kubesz - R. Nalewajka (19:39), 1:1 - Rzeszutko - Bagiński (33:05), 2:1 - L. Laszkiewicz - Vozdecky (37:11), 2:2 - Kolarz (53:54, w przewadze), 3:2 - Kubesz - L. Laszkiewicz - Ł. Nalewajka (63:00, 4 na 4).

 

Od pierwszych minut przyjezdni sprawiali lepsze wrażenie i zasłużenie po pierwszej tercji prowadzili. Ozdobą tej odsłony był znakomicie wykonany rzut karny przez Bartosza Fraszkę, który posłał krążek między parkanami Maksyma Gorodzieckiego. Kiedy wydawało się, że gospodarze, dzięki bramce Josefa Vitka, wygrają drugą tercję, równo z syreną do siatki trafił Jakub Grof. Sędzia uznał gola po analizie wideo. W końcówce meczu trener Andriej Kowaliow ryzykował aż nadto. Wycofywał Gorodzieckiego dwukrotnie i goście przypieczętowali zwycięstwo dwoma trafieniami do pustej bramki

 

MH Automatyka Gdańsk – Tauron KH GKS Katowice 1:5 (0:2, 1:1, 0:2)
0:1 – Deveczka – Rohtla – Themar (9:20, w przewadze), 0:2 – Fraszko (11:20, karny), 1:2 – Vitek – Mund (21:26, w podwójnej przewadze), 1:3 – Grof – Themar – Wanacki (39:59), 1:4 – Rohtla (51:21, do pustej), 1:5 – Majoch (58:31, do pustej).

 

Tomasz Zdanowicz wytrzymał w bramce Polonii tylko jedną odsłonę. Wpuścił trzy gole i został zastąpiony przez Filipa Landsmana. W dalszej części meczu Polonia grała lepiej, ale strat nie odrobiła. Pierwsze skrzypce w drużynie Orlika grali autor dwóch bramek i asysty, Radek Meidl, a także Jonas Hoog. Szwedzki napastnik wprawdzie nie zdobył ani jednego gola, ale zanotował aż trzy asysty. Jego podanie do Jarosława Lorka, po którym opolski zawodnik ustalił rezultat spotkania, było najwyższych lotów.

 

PGE Orlik Opole – Polonia Bytom 5:1 (3:0, 2:1, 0:0)
1:0 – Meidl – Sznotala (0:43), 2:0 – Zatko – Szydło – Meidl (13:22, w przewadze), 3:0 – Baranyk – Zatko – Hoog (19:26, w przewadze), 3:1 – Działo – Salamon (28:05, w przewadze), 4:1 – Meidl – Baranyk – Hoog (30:53), 5:1 – Lorek – Hoog – Kisielewski (39:16),

 

Janowianie tylko w pierwszej tercji  nie pozwolili się rozbić góralom. Zagrali uważnie w tyle, skupiając się głównie na destrukcji. W drugiej tercji przyjezdni częściej zapędzali się pod bramkę Odrobnego i zostali za to skarceni. Przełamał się Wielkiewicz, który po raz pierwszy trafił od 22 października. W 38 min. Tomasik nie wykorzystał karnego. Odnotować należy również drugi mecz Odrobnego na zero.

 

TatrySki Podhale Nowy Targ – Anteo Naprzód Janów 5:0  (1:0, 3:0, 1:0)

1:0 Neupauer – Różański (2:35), 2:0 -  M. Michalski – Neupauer (25:31), 3:0 - Biezais – Gruszka (31:57), 4:0 - Wielkiewicz – Tomasik – Jaśkiewicz (34:22 w przewadze), 5:0 Gruszka – Biezais - Ogorodnikow (44:32)

 

Z tej samej kategorii