Kibic Górnika zagra w Pjongczangu

Droga Wojtka Wolskiego na igrzyska byłą długa i wyboista. Urodzony w Polsce hokeista zagra jednak w olimpijskim turnieju hokejowym w barwach reprezentacji Kanady.

Finlandia - Kanada
 źródło: Pressfocus

Pewnie gdyby nie fakt, że po raz pierwszy od 20 lat w olimpijskiej rywalizacji hokeistów zabraknie zawodników grających w najlepszej lidze świata, czyli NHL, to Wojtek Wolski nie miałby większych szans, aby wystąpić w Pjongczangu. Stało się jednak tak, a nie inaczej i dlatego urodzony w Zabrzu hokeista spełni swoje wielkie marzenie.
Pod koniec zeszłego roku, po raz pierwszy w karierze, otrzymał powołanie do reprezentacji Kanady, która w Korei Południowej będzie bronić tytułu wywalczonego cztery lata temu w Soczi. Najbardziej z tego powodu cieszą się sympatycy zabrzańskiego Górnika. Wojtek Wolski niejednokrotnie zapewniał, że interesuje się piłką nożną i trzyma kciuki za drużynę z Roosevelta.

 

Mieszkał w obozie dla uchodźców
Skąd się to wzięło? Otóż 32-letni dziś hokeista urodził się w Zabrzu. Wówczas jego ojciec, Wiesław, pracował jako sztygar w kopalni Makoszowy. Interesował się sportem, w a szczególności piłką nożną i często zaglądał na stadion Górnika. Kiedy Wojtek miał dwa lata, jego rodzina postanowiła wyemigrować na Zachód.
Najpierw, przez półtorej roku, przyszły hokeista, jego rodzice i brat mieszkali w Niemczech, w obozie dla uchodźców. Później ruszyli za ocean, a konkretnie do Kanady, gdzie żyło rodzeństwo Zofii Wolskiej.
Bywało ciężko, ale w miarę upływu czasu wszystko zaczęło zmierzać ku lepszemu. Młody Wojtek - bo tak się do niego zwracano, z uwagi na trudne do wymówienia dla Kanadyjczyków imię Wojciech - zainteresował się hokejem, który jest sportem narodowym w kraju spod znaku klonowego liścia. A okolice Toronto, gdzie rodzina Wolskich zamieszkała, to już prawdziwa mekka tej dyscypliny. Znajduje się tam ponad sto krytych i odkrytych lodowisk, czyli... dwa razy więcej, aniżeli w całej Polsce. Przyszły olimpijczyk zawsze był większy i sprawniejszy od swoich rówieśników, dlatego zdecydował się na uganianie za krążkiem.

 

Dwa miesiące w Sanoku
Po raz pierwszy w ojczyźnie usłyszano o nim szerzej, kiedy w 2004 roku został wybrany w pierwszej rundzie draftu NHL przez Colorado Avalanche. Momentalnie pojawiły się spekulacje, czy zawodnik może grać w reprezentacji Polski. Okazało się, że nie może, bo nie pozwalają na to przepisy światowej federacji IIHF.
Sam Wolski, który normalnie posługuje się w języku polskim, bo do dziś w jego domu mówi się tylko w taki sposób, już wtedy deklarował chęć gry w naszej reprezentacji. Ale jednocześnie związał się na lata z ligą NHL, w której zadebiutował w październiku 2005 roku.
Siedem lat później, w wyniku nieporozumienia związku zawodowego zawodników i władz ligi, doszło do lokautu. Hokeiści rozjechali się po Europie, aby grać i utrzymywać formę, a Wolski otrzymał propozycję z Ciarko PBS Bank KH Sanok. I podpisał dwumiesięczną umowę.
Jego obecność na taflach PHL, choć krótka, spowodowała znaczny wzrost zainteresowania rozgrywkami. Po wszystkim zawodnik wrócił za ocean, ale wkrótce zdecydował się na przenosiny do KHL. Szło mu świetnie, należał do czołowych zawodników ligi, ale w październiku 2016 roku doszło do makabrycznego zdarzenia.

 

Na „złamanie karku”
Wolski grał dla Mietałurga Magnitogorsk i w starciu przeciwko Barysowi Astana, w walce o krążek, z ogromnym impetem uderzył w bandę. Nieprzytomny został zniesiony z lodu i przewieziony do szpitala, gdzie okazało się, że ma złamane dwa kręgi szyjne i doznał wstrząśnienia mózgu.
- Nigdy nie przypuszczałem, że będę miał tyle szczęście przy złamaniu karku - komunikował za pośrednictwem mediów społecznościowych zawodnik, który po zaledwie kilku miesiącach rehabilitacji powrócił na lód.
Nieco wcześniej, wiosną 2017 roku, odwiedził Polskę. Uczestniczył w obozach dla młodych hokeistów organizowanych przez Jarosława Byrskiego, wybitnego trenera pracującego z najlepszymi zawodnikami NHL. Spotkał się też z Mirosławem Minkiną, prezesem Śląskiego ZHL, a także właścicielem firmy Bisset, która jest partnerem Górnika.
- Wraz z tatą żywo interesujemy się Górnikiem i chciałbym kiedyś odwiedzić Zabrze, aby zobaczyć mecz na nowym stadionie - powiedział Wojtek Wolski. Kilka lat wcześniej, w 2010 roku, hokeista otrzymał tytuł honorowego kibica zabrzańskiego zespołu i koszulkę z numerem 86, z jakim niegdyś występował.

 

Łzy szczęścia
Kiedy w styczniu okazało się, że urodzony w Zabrzu hokeista znalazł się w kadrze Kanady na igrzyska w Pjongczangu, powołanej przez generalnego menedżera Seana Burke'a i trenera Willie'go Desjardinsa, Wojtek Wolski nie mógł uwierzyć, a następnie bardzo się wzruszył. - Rok temu leżałem w szpitalnym łóżku po operacji. Teraz jestem w kadrze na igrzyska olimpijskie. Patrzę na moje zdjęcie i nie mogę powstrzymać łez. To łzy szczęścia. Nie pomyślałbym wtedy, że po roku spotka mnie takie szczęście. Dziękuję rodzinie, znajomym, lekarzom – pisał na Instagramie reprezentant Kanady, który zapewnił jednocześnie, że wraz z drużyną chce obronić złoty medal sprzed czterech lat.
Powołania gratulował Wolskiemu m.in. Sebastian Mila. Były reprezentant Polski i zawodnik Lechii Gdańsk jest jego kuzynem - matka piłkarza i ojciec hokeisty są rodzeństwem.
Latem 2016 reprezentant Kanady pisał za pośrednictwem Twittera słowa wsparcia dla futbolowej reprezentacji Polski, która rywalizowała w mistrzostwach Europy. Od tego czasu sporo się zmieniło. Górnik nie miał we Francji swojego przedstawiciela, bo chwilę wcześniej spadł z ekstraklasy. Teraz znajduje się w czołówce, a jego kibic zagra na igrzyskach olimpijskich.

 

 

Wojtek WOLSKI
ur. 24 lutego 1986 r. w Zabrzu
Kariera klubowa: Toronto Marlboros Midget AAA (2000-10, GTHL), St. Michale's Buzzers (2001-02, OPJHL), Brampton Battalion (2002-06, OHL), Colorado Avalanche (2005-10, NHL), Phoenix Coyotes (2010-11, NHL), New York Rangers (2011-12, NHL), Connecticut Whale (2012, AHL), Florida Panthers (2012, NHL), Washington Capitals (2012-13, NHL), Ciarko PBS Bank KH Sanok (2012-13, PHL), Torpedo Niżny Nowogród (2013-15, KHL), Mietałurg Magnitogorsk (2015-16, KHL), Kunlun Red Stars (2017, KHL), Mietałurg Magnitogorsk (2017-?, KHL).
W NHL: 480 meczów, 284 punkty (107G+177A)
W KHL: 258 meczów, 194 punkty (82G+112A)
W PHL: 9 meczów, 10 punktów (3G+7A)

 

Z tej samej kategorii