Początek sezonu dla Cracovii - zdobyła Superpuchar

Comarch Cracovia Krakow - GKS Tychy
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Dramatyczny mecz Comarch Cracovii z GKS-em Tychy. Mistrzowie Polski zdobyli Superpuchar, wygrywając 5:4 (2:2, 1:0, 1:2, 0:0, w karnych 2:1)

COMARCH CRACOVIA – GKS TYCHY 5:4 (2:2, 1:0, 1:2, 0:0)] po karnych 2-1
1:0 – Sykora – Kalus – Da Costa (5:34), 1:1 – Kogut – Jeziorski (9:39), 1:2 – K. Kalinowski – Galant (15:31), 2:2 – Szinagl – Dziubiński (16:43), 3:2 – Dziubiński – Wajda (38:01, w przewadze), 4:2 – Sykora – Da Costa (46:59, w podwójnej przewadze), 4:3 – Cichy – Guzik – Pociecha (58:50). 4:4 – Guzik – Cichy (59:36), 5:4 – Da Costa (65:00. karny) .
Sędziowali: Zbigniew Wolas i Przemysław Kępa – Artur Hyliński i Marcin Polak.
CRACOVIA: Radziszewski; Zib – Dabkowski (4), Kruczek – Novajovsky, Wajda – Rompkowski, Dudka – Noworyta; Kalus – Da Costa (4) – Sykora, Kapica – Bryniczka – Urbanowicz, Domogała - Dziubiński – Szinagl, Drzewiecki – Słaboń – Paczkowski. Trener Rudolf ROHACZEK.
TYCHY: Murray (2); Pociecha – Ciura (2), Bryk (6) – Kotlorz, Kaznadziei – Gazda, Kolarz – Górny; Galant – K. Kalinowski – Bepierszcz, Gościński – Rzeszutko – Bagiński, Guzik – Cichy – Szczechura, Jeziorski – Komorski – Kogut. Trener Andrej GUSOW.
KARY: Cracovia – 8 min, Tychy – 12 min.

Hokeiści na inaugurację sezonu zmierzyli się o Superpuchar - hokeiści Comarch Cracovii wygrali z GKS Tychy 5:4 po rzutach karnych. Na 70 sek. przed końcem tyszanie przegrywali 2:4, ale doprowadzili do remisu. Wszystko rozstrzygnął Teddy Da Costa. Hokeista urodzony we Francji, z podwójnym paszportem, a teraz mieszkający pod Oświęcimiem, dał puchar „Pasom”.
Oba zespoły to „mocarze” rodzimej ligi. „Pasy” mają za sobą 4 spotkania, a 2 ostatnie niezwykle udane w Lidze Mistrzów. Podopieczni Rudolfa Rohaczka potwierdzili w piątkowy wieczór, że znajdują się w wysokiej formie. Natomiast tyszanie grali po raz pierwszy w tym sezonie o wysoką stawkę, ale pokazali, że pod wodzą trenera Andrieja Gusowa mocno pracowali
W I tercji było wiele ciekawych akcji, ale również kilka błędów w obronie. To właśnie one sprawiły, że padły aż 4 gole. W błędach celowali goście, którzy „zafundowali” prezenty gospodarzom. Błyskawiczna kontra w wykonaniu Teddy Da Costy i Petra Kalusa sprawiła, że Tomas Sykora nie miał kłopotu z uzyskaniem gola. A potem do głosu doszli goście - Patryk Kogut po efektownym podaniu Bartłomieja Jeziorskiego pokonał Rafała Radziszewskiego. Trafienie Kamila Kalinowskiego to również efekt solidnej pracy Radosława Galanta. Wydawało się, że tyszanie maja wszystko pod kontrolą, a tymczasem niefrasobliwy błąd Iliji Kandzieia sprawił, że Petr Szinagl wyrównał.
W kolejnej odsłonie gra w obronie była już bardziej odpowiedzialna. Obie drużyny stworzyły kilka dogodnych sytuacji, ale gol padł w najmniej oczekiwanym momencie. Patryk Wajda uderzył z linii niebieskiej, krążek między parkanami Johna Murraya mknął do bramki, a dzieło dokończył Krystian Dziubiński .
Kiedy hokeiści Cracovii prowadzili 4:2, wówczas nikt nie spodziewał takiego zakończenia. A jednak tyszanie pokazali „lwi” pazur na 24 sek. doprowadzili do remisu. A potem w karnych za sprawa Da Costy wygrali 2:1. To zaledwie preludium tego, co będzie się działo w sezonie.

Z tej samej kategorii