Aron Chmielewski: By krążek już nie parzył

- Gram coraz więcej, paręnaście minut na mecz, a to już dużo. Ale początki w Trzyńcu były trudne - mówi zawodnik Ocelari Trzyniec.

26-letni Aron Chmielewski, wychowanek Stoczniowca Gdańsk, od czterech sezonów jest zawodnikiem czeskiego Ocelari Trzyniec. Zwykle większość czasu spędzał na wypożyczeniu w klubie farmerskim w Hawirzowie czy Frydku-Mistku. W tym sezonie jest inaczej. Polski napastnik wykorzystał szansę daną mu przez trenera Vaclava Varadę i pokazuje się z coraz lepszej strony. M.in. niedawno strzelił bramkę mistrzowi Czech, Komecie Brno, a we wtorek ustalił (na 3:1) wynik ćwierćfinałowego meczu Ligi Mistrzów z Brynas IF.

 

Michał CHWIEDUK: Kolejny udany pana mecz w barwach Ocelari, w dodatku z bramką. Szansa, którą dał trener, chyba została wykorzystana?
Aron CHMIELEWSKI: - Myślę, że tak. Gram coraz więcej, paręnaście minut na mecz, a to już dużo. Ale początki w Trzyńcu były trudne. Grałem wtedy po 5-6 minut, co mnie nie satysfakcjonowało. Wtedy było trudno pokazać się z dobrej strony, a teraz jest już łatwiej. Dostaję możliwość gry w przewagach, stwarzam sobie sytuacje i wykorzystuję je. Słowem robię to, co należy do napastnika. Swoją postawą muszę pokazać, że chcę się w składzie utrzymać i oczywiście dostawać kolejne szanse od szkoleniowców.

3:1 nad Brynas IF to chyba dobra zaliczka przed rewanżem w Szwecji?
Aron CHMIELEWSKI: - Myślę, że byliśmy drużyną lepszą. Przez pierwsze dwie tercje nie mogliśmy się przebić, strzelić bramki i to nas jakoś męczyło. Nie da się ukryć, że bramka, którą straciliśmy pod koniec drugiej tercji, trochę nas dobiła. Ale obudziliśmy się w trzeciej tercji, graliśmy to, co nakazał trener, do pola przed bramką, gdzie mieliśmy więcej strzelać, więcej pchać się w to miejsce i myślę, że to zadecydowało. Wreszcie wykorzystaliśmy szanse, które przez cały mecz sobie stwarzaliśmy.

Wspomniał pan o słabszych dwóch tercjach. Czy w przerwie przed trzecią tercją padły ze strony trenera Varady jakieś mocne słowa?
Aron CHMIELEWSKI: - Trener nie chciał wprowadzać nerwowej atmosfery, więc porozmawialiśmy w pełnym spokoju. Widział, że graliśmy dobrze ten hokej, którego oczekiwał od nas. Powiedział nam tylko, co mamy polepszyć w ofensywnych poczynaniach i to zrobiliśmy. Stąd efekt w postaci trzech bramek.

Czy była to „zemsta” za Cracovię, która przegrała w Brynas aż 0:8 w fazie grupowej CHL?
Aron CHMIELEWSKI: - Taka mała zemsta (śmiech - red.). Cieszę się, że takie słowa tu padły, bo jestem byłym graczem Cracovii, wierzę więc, że ich wyeliminujemy, a to dostarczy mi kolejnego powodu do radości.

 

Fot. Michal Chwieduk / źródło: 400mm

 

IF Brynas to trzeci rywal ze Szwecji w CHL. Jak zaprezentował się na tle rywali, z którymi graliście?
Aron CHMIELEWSKI: - Drużyna ta prezentuje typowo szwedzki hokej. Szwedzi chcą zawsze grać dużo do przodu, przez co łatwo zmusić ich do błędów. Ale niełatwo im było przedostać się przez niebieską linię, za co należą się pochwały dla chłopaków z naszego zespołu.

Strzelał pan już gole na wyjeździe, jednak po raz pierwszy udało się trafić w obecnym sezonie u siebie, w Werk Arenie. To chyba podwójny powód do satysfakcji.
Aron CHMIELEWSKI: - W końcu udało się strzelić bramkę przed własną publicznością. Wcześniej okazji było dużo, szczególnie w ligowym meczu z Mladą Boleslav, kiedy stworzyliśmy sobie sporo stuprocentowych sytuacji, ale niestety w żadnej z nich krążek nie trafił do siatki. Mam nadzieję, że to nie ostatni gol w obecnych rozgrywkach na własnym lodowisku.

Jak oceni pan to, co dzieje się w reprezentacji Polski? Nowy trener, nowy styl, nowe metody treningowe...
Aron CHMIELEWSKI: - Byłem na dwóch treningach, potem rozegraliśmy mecze w ramach EIHC w Budapeszcie. Na pewno jest to coś nowego. Trener Nolan chce wprowadzić inny schemat gry, więcej wymaga od obrońców, aby i oni wzięli na siebie ciężar gry. Wcześniej obrońcy szybko odrzucali krążek od siebie, jakby parzył, a napastnicy mieli radzić sobie sami. Teraz jest inaczej. Trener chce - podobnie jest w Trzyńcu - żeby to obrońcy wymieniali między sobą podania; by następnie przesuwali się dwa metry do przodu i szukali podania do napastnika. Jako napastnik jestem zadowolony. Wiadomo, nie zawsze to wychodzi, ale słowa uznania dla trenera Nolana, że chce takie zmiany wprowadzić. Ale i przed nim, i przed nami ciężka praca. Mamy różnych graczy, zatem na pewno łatwo nie będzie. Mam jednak nadzieję, że treningi z tak doświadczonym szkoleniowcem są dla zawodników wielką nauką. A nie ukrywajmy, że gra w polskiej lidze nie jest zbytnio wymagająca. Grasz na początku dwa ciężkie, wyrównane mecze na dobrym poziomie, a potem kolejne z o wiele słabszymi rywalami. Sam po sobie wiem, że grać tak przez parę lat to nic dobrego. W Polsce, kiedy na przykład dochodzi do meczu Cracovia - Janów, to można powiedzieć, że chłopcy z Krakowa grają na jednej nodze, a kiedy dochodzi do konfrontacji zagranicznych, są w szoku. Wiem jak to jest...

Przed kadrą zgrupowanie i mecze towarzyskie w Kanadzie. Mamy nadzieję, że będzie to dobre przetarcie przed imprezą sezonu, czyli mistrzostwami świata.
Aron CHMIELEWSKI: - Na pewno. Tylko że kadra, która pojechała do Kanady, nie jest optymalna. Znaleźli się w niej wyłącznie zawodnicy występujący na co dzień w kraju, nikt z zagranicznych klubów nie pojechał z powodu braku oficjalnego terminu dla reprezentacji. Polska zrobiła sobie przerwę na kadrę, podczas gdy świat tej przerwy nie ma. Jest to więc dla mnie dziwne. Mnie samemu trudno byłoby wyjechać akurat teraz. Mam w Trzyńcu dobrą passę i przerywanie jej byłoby niekorzystne. Z drugiej strony, koledzy zobaczą w Kanadzie dobry hokej i zmierzą się z wymagającymi rywalami. Taki wyjazd na pewno nie zaszkodzi.

Misja Budapeszt 2018 już się zaczęła?
Aron CHMIELEWSKI: - Trener narzucił nam schemat gry i będzie od nas oczekiwał jego stosowania aż do samych mistrzostw - w ten sposób będziemy chcieli grać na turnieju. Jak na prawdziwych sportowców przystało, pojedziemy do Budapesztu po wygraną w każdym meczu. Mam nadzieję, że z trenerem Nolanem uda nam się osiągnąć sukces, o jakim wszyscy marzą, czyli awans do elity. Muszę podkreślić, że trener Nolan jest bardzo dobrym psychologiem. Podobnie było u trenerów Zacharkina i Bykowa. Dużo rozmawia, tłumaczy. Ma doskonałe podejście do zawodników, mamy więc nadzieję, że to przełoży się na naszą postawę na lodzie.

 

Z tej samej kategorii