Marcin Kolusz: Spokojnie spojrzeć w lustro

Musimy patrzeć i w górę, i w dół tabeli, bo taka to dywizja. Czyli trzeba się mieć na baczności - przekonuje kapitan reprezentacji biało-czerwonych.

Marcin Kolusz
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Biało-czerwoni mają już za sobą dwa treningi w kijowskim Pałacu Sportu, a przed nimi inauguracyjne spotkanie z Koreą Płd. w mistrzostwach świata Dywizji IA. Dla Marcina Kolusza, kapitana reprezentacji, to już 10. taka impreza, dzisiaj także będzie rozgrywał 150. spotkanie w reprezentacji. Warto byłoby go okrasić golem i zwycięstwem.

 

Włodzimierz SOWIŃSKI: To już 11. turniej mistrzowski naszej reprezentacji na zapleczu elity lub jeszcze nieco niżej. Kiedy byliśmy najbliżej awansu?
Marcin KOLUSZ: - Z perspektywy czasu oceniam, że dwa poprzednie, rozegrane w Polsce turnieje mogły się zakończyć awansem. Ale zaczęliśmy je od porażek z Włochami. W kolejnych meczach w 2015 roku, po dwóch wygranych, przegraliśmy jednym golem z Kazachstanem oraz Węgrami, choć wcale nie byliśmy gorsi od rywali. Z kolei w Katowicach po przegranej z Włochami dostaliśmy „bańki” od Koreańczyków i zrobiło się bardzo nieprzyjemnie. Ale szybko się ocknęliśmy i już wygrywaliśmy do końca, choć ze świadomością, że spapraliśmy dwa mecze i było po radości. Wartość tego jest taka, że jesteśmy bogatsi o doświadczenia. Aczkolwiek, odnosząc się do czekającego nas turnieju w Kijowie, skład dywizji wydaje się silniejszy niż w poprzednich latach, tym bardziej więc trzeba swoją robotę wykonywać perfekcyjnie.
Przygotowania nie były takie, jakie można było sobie wymarzyć. Co dotyczy przede wszystkim hokeistów drużyn uczestniczących w finale sezonu ligowego - Cracovii i GKS-u Tychy - którzy rozegrali 7 meczów. Czy czasu na regenerację nie było za mało?
Marcin KOLUSZ: - Trener tak sterował przygotowaniami, byśmy odzyskali wigor. Jeżeli nawet pod koniec turnieju zabraknie sił, to w grę wejdzie... charakter. W swoim imieniu zapewniam, że nie odpuszczę. Włożę głowę tam, gdzie niektórzy boją się wsadzić nogę (śmiech). Mistrzostwa są zwieńczeniem całego sezonu i jeżeli nawet sezon ligowy nie ułożył się po naszej myśli (GKS Tychy przegrał finał - przyp. red.), to ten turniej jest świetną okazją do sukcesu.
Młodzież coraz mocniej naciska na pozycje „żelaznych” reprezentantów. Jaka ona jest w pańskiej ocenie?
Marcin KOLUSZ: - Jestem zbudowany mocnym zaangażowaniem chłopaków. Obserwuję ich od kilku sezonów. Widać, że drzemie w nich potencjał i mają wszelkie dane, by szybko zadomowić się w reprezentacji. Chciałbym, żeby nie schodzili z tej ścieżki i nadal się doskonalili.
Kibice rozprawiają o awansie do elity. Jest szansa na premiowane miejsce?
Marcin KOLUSZ: - Awans byłby wspaniałą sprawą i jednocześnie kołem zamachowym dla naszej dyscypliny. Ale twardo stąpam po ziemi, bo doskonale znam realia naszego hokeja. Uważam, że ta dywizja jest adekwatna do naszego potencjału. To dobre miejsce dla uczenia się, a w sumie robienia postępów. Skoku jakościowego nie dokona się w ciągu sezonu czy nawet dwóch. Zatem przyjechaliśmy do Kijowa z nastawieniem zdobycia możliwie najlepszego miejsca. A kibicom zalecam cierpliwość!
Pańscy koledzy na razie mówią tylko o pierwszym meczu - z Koreą Płd.
Marcin KOLUSZ: - Bo też ten mecz - a w sumie początek turnieju - jest megaważny. Jak wspomniałem wcześniej, w poprzednich dwóch turniejach przegraliśmy mecze inauguracyjne, więc... Chcemy wreszcie odwrócić te scenariusz, bo dwie wygrane zapewnią nam utrzymanie i pozwolą grać swobodniej. Proszę jednak pamiętać, że z tej grupy też łatwo spaść, dlatego trzeba się mieć na baczności. Wszyscy pragniemy wykonać swoją robotę tak, by na zakończenie spojrzeć spokojnie w lustro oraz oczy kolegów.
Czy zaplanował pan urlop po mistrzostwach?
Marcin KOLUSZ: - Na razie koncentruję się na tym, co mamy do wykonania w Kijowie. A jak wrócę, chciałbym się się zaszyć w domu na kilka dni i odizolować do świata. A potem może coś spontanicznie zorganizuję. Dom to jednak oaza szczęścia.

 

W weekend grają
Sobota: Ukraina – Węgry (12.30)*, KOREA PŁD. - POLSKA (16.00), Austria – Kazachstan (19.30).
Niedziela: Kazachstan – Korea Płd. (16.00), POLSKA – UKRAINA (19.30).
*Godziny według czasu polskiego.
Transmisje w TVP Sport

 

Z tej samej kategorii