Emilek łagodzi obyczaje. Ale do czasu...

Gdy odzywa się Emilek, nawet "gniazdowy" cichnie
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus
21-02-2016 | 11:32

Autor: Ryszard Niemiec

Gdy na stadionie Cracovii rozlegają się z trybun bluzgi, reakcją na nie jest głosik dziecka, które prosi o kulturalna zachowanie.

W ramach łagodzenia nastrojów na krakowskim stadionie im. Jana Pawła II (dawniej - Józefa Piłsudskiego, jeszcze dawniej - Edwarda Cetnarowskiego), pojawił się akcent wielce optymistyczny. Oto w chwilach rozpędzania się kibicowskiego bluzgu, niesionego z trybuny wschodniej, amplifikatornia stadionowa włączała chłopięcy głosik, przedstawiającego się jako Emilek. Prosi ona grzecznie kibiców, w imieniu dzieci z sektora rodzinnego, o wyłącznie kulturalny doping, mobilizujący zawodników Cracovii. Następstwem tego mikrofonowego wejścia okazał się efekt, który Paździoch - bohater telewizyjnych „Kiepskich”, oddaje pytaniem: zatkało kakao? Po raz pierwszy od wielu sezonów załamał się ryk gniazdowego, a perkusista walący w bębny pomylił rytm i zastygł nad instrumentem jak słup soli! Po chwili rozległy się odruchowe brawa znacznej części widowni.


Pomysł z Emilkiem, ponoć kibicem autentycznym, w dodatku zrzeszonym w żaczkach Cracovii, jest dowodem na to, że w najstarszym polskim klubie piłkarskim nie skapitulowano definitywnie przed anschlussem chamstwa. Eksperyment z ubiegłej soboty okazał się ewidentnym krokiem na polu batalii o kulturalny doping na naszych stadionach. Spikerzy Cracovii kolejny raz wykazali się godną zauważenia inwencją. Niegdyś, chcąc zagłuszyć obsceniczne songi, podawali komunikaty o wynikach rozgrywek najbardziej egzotycznych lig piłkarskich, w tym chińskiej. Poza rozbawieniem, pożądanego efektu pacyfikacyjnego, niestety, one nie przynosiły. Zbożna intencja przyświecała też decyzji o zaprzestaniu emitowania ostatniej zwrotki hymnu Cracovii autorstwa Macieja Maleńczuka. Eksploatuje ona, jak wiadomo, anty-wiślacki kompleks sympatyków Cracovii, który bard połączył z rozrachunkiem z milicyjnym syndromem PRL („nigdy nie zejdę na psy!”). W tym akurat przypadku skutki klubowej cenzury są takie, że sektor pozbawiony akompaniamentu, sięga po formułę wykonawczą a capella, dającą wrażenie gigantofonii.



Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~je*ac oneten!Użytkownik anonimowy
~je*ac oneten! :
No photo~je*ac oneten!Użytkownik anonimowy
anschlussem? co to ma byc?? teraz juz nie mam watpliwoscie ze niemcy pisza te artykuly... zenada ku*wa!
21 lut 12:14 | ocena:100%
Liczba głosów:2
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~IQ2500Użytkownik anonimowy
~IQ2500 :
No photo~IQ2500Użytkownik anonimowy
"Amplifikatornia stadionowa"?! Panie, daj Pan żyć. Nie amplifikuj się Pan na intelektualistę, bo to nie do wytrzymania wręcz jest w Pana wykonaniu.
26 mar 21:24
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza: