Górnik znów będzie wielki!

W dzisiejszym felietonie muszę na chwilę odstąpić od piłkarskich - monotematycznych - zwyczajów. Nie sposób bowiem na wstępie nie poświęcić kilku słów triumfowi Łukasza Kubota w Wimbledonie. Wydarzenie to zasługuje na szczególną atencję, z wielu powodów zresztą.

Górnik Zabrze radość
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

To absolutne „mistrzostwo świata”, największy do tej pory - moim zdaniem - sukces polskiego sportu, osiągnięty przez faceta, któremu nikt nigdy niczego na tacy nie podał. Nie otacza go armia prezesów, kierowników, trenerów; wszystko musiał zorganizować sam - i jeszcze za to zapłacić. Wspaniały przykład silnego charakteru, pracowitości i profesjonalizmu! Są też i związki z futbolem - bo przecież ojciec to znany niegdyś piłkarz Zagłębia Lubin. Jak widać, i w piłce bywają dobre geny, trzeba je tylko odpowiednio pielęgnować i rozwijać. Wielkie brawa i gratulacje dla Łukasza i całej rodziny Kubotów.


A teraz znowu o piłce, tym bardziej, że ruszyła liga. Dobrze wystartowały w niej śląskie zespoły. Wspaniale zagrał Górnik. Zabrzańscy piłkarze pokazali Legii, co to śląski charakter, waleczność, ambicja - a to wszystko poparte dobrą organizacją gry. W obecności ponad 22 tysięcy widzów warszawianie musieli więc opuszczać Arenę Zabrze ze zwieszonymi nisko głowami. Takie nazwiska, jak Angulo, Suarez, Wolsztyński czy Loska trwale - mam nadzieję - utkwią w świadomości kibiców w całym kraju, a już przez warszawskich piłkarzy na pewno zostaną zapamiętane na długo. „Nikoliciopodobny” hiszpański snajper Górnika pokazał, że wciąż można znaleźć gracza cokolwiek anonimowego, który w Polsce okaże się bezcenny.


Siedmiu ligowych debiutantów, trzech młodzieżowców - zabrzański beniaminek to z pewnością drużyna przyszłości. Ale jest i teraźniejszość ligowa. Po święcie, jakim był mecz z Legią, przyjdzie ligowa codzienność: kartki, kontuzje i... konieczność gry w ataku pozycyjnym. I zaczną się problemy. Potencjał w ekipie - dobrze prowadzonej - jednak jest, więc musi się udać. Górnik znów będzie wielki!

 

Grał też gliwicki Piast. Remis pod Wawelem z Probierzową Cracovią to dobry wynik. Goście byli lepsi, mogli wygrać, ale i punkt przywieziony z Kałuży powinni docenić. Moją uwagę przykuły także zmiany gabinetowe przy Okrzei. Znów mógłbym - jak w przypadku Marcina Dorny - zawołać „A nie mówiłem!” i zacytować felieton sprzed pół roku. Pisałem wtedy, że nominacja na prezesa klubu fachowca od budowy czołgów to strzał w kolano. Minęła jedna runda i w Gliwicach - co widać po decyzjach - przyznano mi rację. Szybko zorientowano się najwidoczniej, że tamten błąd trzeba naprawić. Tylko czy nie naprawiają go kolejnym? Czy zapytano w Lechii i Śląsku o „dokonania” najnowszego wynalazku gliwickiego magistratu? Obawiam się, że nie. Tymczasem w środowisku piłkarskim notowania nominata nie stoją zbyt wysoko. W Piaście nie ma już Zdzisława Kręciny, któż więc podpowie, skoryguje pomysły dyrektora-szachisty? Wieszczę problemy... - obym się mylił.


Na koniec jednak - nutka optymizmu. Piast ma dobry zespół i mądrego trenera, więc i słaby prezes jakoś się prześlizgnie!

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
100% racji o Piaście.
Drużynę mają nie złą bo z taką kasą wpompowaną muszą coś tam prezentować ale za tyle siana to i tak są mocno przepłaceni w stosunku do tej wartości sportowej którą prezentują i do osiągniętych sukcesów a raczej ich braku.
Co do administracji (zarządu) Piasta to 100/100, nic dodać, nic ująć.
No i gratki dla Kubota.... (jego ojciec jest dziś trenerem Kolejarza Stróże).
19 lip 17 14:26 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~BaranUżytkownik anonimowy
~Baran :
No photo~BaranUżytkownik anonimowy
Pstrowski tyz bol wielki Górnik. Chwala jemu za to.
26 lip 17 13:31 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii