Żeby się nam Adam „nie zajechał”

Jaka jest ta nasza grupa, wylosowana w piątek w Moskwie? Bardzo niebezpieczna poprzez różnorodność stylów drużyn, jakie się w niej znalazły. Mamy małą liczbę graczy, zdolnych do gry na poziomie mistrzostw świata. Przestawianie ich co cztery dni na diametralnie inny styl, sposób gry rywala, będzie naprawdę dużym wyzwaniem dla Adama Nawałki - pisze felietonista „Sportu”, Zbigniew Koźmiński.

Trening przed meczem Polska - Czarnogora
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Piłka nożna jeszcze raz udowodniła swoją potęgę i ogólnoświatowy zasięg. W cień zeszły polityczne spory i północnokoreańskie rakiety; nawet kot prezesa ustąpił miejsca futbolowi. W Moskwie losowano przecież grupy finałów mistrzostw świata. Gdy tylko wyciągnięto ostatnią kulkę, oddając w ręce mistrza ceremonii, zaczął się piłkarski jarmark: kto miał farta, która grupa lepsza i kto faworytem. A przecież z historii wiemy, że prawda piłkarska zawsze leży na boisku. I tym razem oczywiście też tak będzie...

 

Pamiętam rok 1970. W drodze do Meksyku wyeliminowały nas Bułgaria i Holandia, pierwsze transmisje z mundialu w telewizji kolorowej oglądaliśmy więc bez biało-czerwonych. Cztery lata później - już byliśmy w finałach. Wylosowaliśmy grupę z Argentyną, Włochami i Haiti. Opinia ogólna przed turniejem - jesteśmy bez szans. Tymczasem był medal, początkujący wielką polską serię.

 

W 1978 los przydziela nam RFN, Tunezję i Meksyk. Wychodzimy z grupy, jesteśmy w czołówce - ale tym razem bez podium... Cztery lata później w Hiszpanii mamy „na dzień dobry” Włochy, Kamerun i Peru. W Polsce trwa stan wojenny; smutno, szaro, beznadziejnie. Tymczasem Antek Piechniczek i jego podopieczni dają Polakom odrobinę radości.

 

To były trzy turnieje, które wywindowały nas do ścisłej czołówki. I taka była faktyczna siła naszej drużyny, naszych piłkarzy. Byliśmy wśród liderów bez pomocy dziwnych matematycznych rankingów.

 

Potem nastąpiła zmiana pokoleniowa. Stery przejęli Dziekanowski, Tarasiewicz, Urban, Furtok i inne talenty. Ale to już nie było to. Nie wspomnę więc - żeby nie psuć humoru kibicom - bolesnych mundialowych lekcji w 1986, a zwłaszcza w 2002 i 2006 roku. Spróbuję za to włączyć się w chór „mędrców piłkarskich”....

 

Jaka jest ta nasza grupa, wylosowana w piątek w Moskwie? Bardzo niebezpieczna - moim zdaniem - poprzez różnorodność stylów drużyn, jakie się w niej znalazły. Mamy małą liczbę graczy, zdolnych do gry na poziomie mistrzostw świata. Przestawianie ich co cztery dni na diametralnie inny styl, sposób gry rywala, będzie naprawdę dużym wyzwaniem dla Adama Nawałki. Przed nim generalnie zresztą straszna robota: poznać rywali, jeździć za nimi, podpatrywać, a na koniec - wymyślić skuteczną taktykę. Uff...

 

Niedobre jest też to, że długo będziemy czekać na pierwszy mecz. To również trudność szkoleniowa dla coacha. Stoi więc Nawałka przed życiowym zadaniem, ale i życiową szansą. Znając jego dokładność i pracowitość, życzyć sobie i jemu wypada, żeby nam się - mówiąc po piłkarsku - „nie zajechał”.

 

Komentując losowanie, nie można pominąć dalszej „rozpiski” turniejowej drabinki. Bo przecież awans do 1/8 finału to dla nas żaden sukces; to zwyczajny obowiązek; w każdej innej grupie cel byłby ten sam. Dalej jednak... jest już trudno, a nawet bardzo trudno. Wpadniemy zapewne w objęcia Anglików lub Belgów - no chyba że zdarzy się megasensacja i Panama lub Tunezja ciut nam ulżą. Niby mało prawdopodobne, ale przecież nie takie historie mundialowe boiska widziały. Zresztą Panama wyeliminowała USA - a to budzi respekt.

 

W kolejne rundy... lepiej się nie zagłębiajmy. Murawa zburzyła już przecież nie takie teorie i nie takie turniejowe drabinki. Na razie oklaskujmy naszych reprezentantów w ich ligach; niech grają, niech będą zdrowi - a wtedy Adam na pewno dobrze wszystko poukłada. Wakacje zaś planujmy po 15 lipca 2018...

 

Z tej samej kategorii