„Polacy nie gęsi”, grać w piłkę umieją

Gornik Zabrze - Wisla Krakow
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Moje kibicowanie polskiej piłce zaczyna przybierać niebezpieczne rozmiary. Oglądanie wszystkich spotkań ekstraklasy przez niektórych nazywane jest wręcz dewiacją, a nawet dosadniej - zboczeniem. Zaczyna już nawet zagrażać relacjom rodzinnym, a na pewno - zubaża człowieka intelektualnie: słuchanie polszczyzny prezentowanej przez niektórych redaktorów czy ekspertów z pewnością widza nie rozwija.

Ale w moim wieku trudno o radykalną zmianę przyzwyczajeń. A poza tym - to przecież część obowiązków: muszę wszakże znaleźć temat do felietonu i... zdać z całej kolejki relację Krzyśkowi Dmoszyńskiemu, który uległ rodzinie, a ta skonfiskowała mu dekoder w trosce o jego rozwój...

Ostatnio oglądam mecze ligowe wnikliwiej pod kątem graczy zagranicznych: ich umiejętności i wartości, które wnoszą - a raczej powinni wnosić - w naszą piłkarską rzeczywistość. Zdopingowała mnie do tego informacja, że stanowią oni prawie 60 procent (!) graczy zgłoszonych do rozgrywek. Informacja przerażająca, zwłaszcza w zestawieniu z tym, co widzę na boiskach, a co tylko potęguje moje obawy. Ogromna większość tych kopaczy jest po prostu słaba i nie wnosi niczego pozytywnego do naszego rodzimego futbolu. Jedyny ich walor sprowadza się do tego, że są tani lub wręcz za darmo...

W niektórych klubach na murawę w podstawowej jedenastce wychodzi na mecz nawet dziewięciu cudzoziemców, co zaczyna budzić przerażenie. Dziwię się, że władze „Ekstraklasy” nie widzą problemu, bo przecież to w sposób ewidentny odbiera naszej młodzieży szansę na rozwój. Tymczasem włodarze spółki robią ruch odwrotny: występują do PZPN-u o zgodę na zwiększenie liczby obcokrajowców spoza Unii Europejskiej w składach na ligowe mecze. Jak mawia redaktor Kołtoń: horrendum. Ale czegóż można spodziewać się po przypadkowych gościach, przyniesionych na stanowiska w odruchu koleżeńskim przez Maćka Wandzla w teczce, psujących naszą ligę już od paru lat? Pocieszam się tym, że potrwa to już bardzo niedługo; myślę po prostu, że miara się przebrała, a po ostatnim „sukcesie marketingowym” - kontrakcie ze sponsorem ligi za śmieszną kwotę - właściciele spółki pogonią to towarzystwo.

Wróćmy jednak do zagranicznej inwazji na polską piłkę. Są dowody, że można inaczej. Taki przykład to Górnik, gdzie po rewolucji kadrowej dokonanej odważnie przez Marcina Brosza, zespół wspaniale wystartował w ekstraklasie. Młodzi polscy piłkarze, znalezieni w niższych ligach, wnoszą świeżość na ekstraklasowe boiska, walczą i wykazują przy tym wiele taktycznej mądrości. A więc można; tylko trzeba chcieć, mieć wiedzę i dobrze rozwinięty skauting, co - niestety - kuleje często w naszych klubach. Mecze zabrzan z Legią czy Wisłą pokazały, iż „Polacy nie gęsi”: grać w piłkę umieją, tylko trzeba im dać szansę.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~e...Użytkownik anonimowy
~e... :
No photo~e...Użytkownik anonimowy
Nareszcie ktoś coś mądrego napisał. To fakt. Tyle naszej młodzieży i dzieciaków gra w piłkę na różnym szczeblu i poziomie w Polsce że głowa boli. I gdzie oni potem są. Dlaczego nie znajdują uznania wśród trenerów i działaczy i nie grają na naszych boiskach?? Dlaczego tylko bieda w klubie powoduje że jednak daje sie szanse młodemu chłopakowi, który cale życie marzy by zagrać dla swojego klubu i zrobi to nie gorzej aniżeli jakiś gość co nie identyfikuje się z klubem regionem i kibicami. Dla niego liczy sie kasa i dziękuję za uwagę. Sprowadzanie zagranicznych kopaczy jest przerażające. Apeluje do władz zróbcie coś z tym...to w końcu jakby nie bylo też rynek pracy dla tych młodych ludzi...
2 sie 13:42 | ocena:50%
Liczba głosów:4
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii