Maciek, zabierz też kolegów!

Wszystkie sportowe media opanował ostatnio jeden temat: nasze zainteresowanie zmajoryzowały najpierw problemy reprezentacji, a potem jej zwycięstwo w Podgoricy.

MECZ 9. KOLEJKA EKSTRAKLASA SEZON 2015/16: RUCH CHORZOW - LEGIA WARSZAWA 1:4 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: RUCH CHORZOW - LEGIA WARSAW 1:4
 fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

Na dalszych stronach gazet i podstronach portali internetowych swe miejsce znalazły sukcesy skoczków; kolejne porażki Agnieszki Radwańskiej nie interesują już (prawie) nikogo. Ja - na przekór trendom - swą uwagę zwróciłem na te mniej eksponowane elementy piłkarskiej rzeczywistości.

Zmiany w Legii przeszły dość cicho w świecie medialnym. Tymczasem odejście ze struktur klubowych (oby nie tylko...) Maćka Wandzla jest przecież ważnym wydarzeniem. Mniejsze znaczenie ma dla samego klubu ze stolicy; dla niego - poza paradowaniem w legijnym dresie i całowaniem Jacka Magiery po wygranych meczach - niczym specjalnym się nie zasłużył. Był jednak zarazem szarą eminencją w „Ekstraklasie” SA, rządzącą z tylnego siedzenia sprowadzonymi przez siebie do spółki nominatami, których ktoś kiedyś nieopatrznie nazwał „prezesami”, a którzy poprowadzili sportową przecież firmę w bardzo niesportowym kierunku. Myślę, że teraz Maciek zabierze ich ze sobą do swoich biznesów i tam - na niższych szczeblach zarządzania - będą w praktyce wcielać w życie swoją wiedzę, daleką od problemów piłki. Czy zabierze też Panią Redaktor, która do dziś nie wie chyba tak naprawdę, po co znalazła się w tej firmie i „czym to się je”?

Z drugoplanowych spraw minionych dni zdziwiła mnie też dymisja Cześka Michniewicza w Niecieczy. Stał się on ofiarą własnego sukcesu; wyciągnął przeciętny zespół do czołówki ligi, by - przy pierwszym kryzysie - dostać po głowie. Często chwaliliśmy właścicieli klubu za pasję, za rozsądne budowanie klubu, za tworzenie świetnych warunków treningowych - czyli za wszystko to, co daje podstawę sukcesu. Ale w tej sprawie wzięli przykład z najgorszych klubowych praktyk! Nie wiem, czy za tą decyzją stoją względu czysto piłkarskie; czy nie ma w niej drugiego dna - o tym pewnie jednak dowiemy się nieprędko. Kolejne mecze i finisz sezonu odeślą zresztą w niebyt ten częsty - niestety - w naszych klubach problem.

Moje zainteresowanie wzbudziła też wypowiedź Roberta Lewandowskiego na temat reprezentacji U-21 Marcina Dorny. „Lewy” zaczął ustalać skład naszej młodzieżówki, a do tego chyba jeszcze nie jest powołany! Ja wiem, że młodemu trenerowi przyda się każda pomoc - co dobitnie pokazały mecze z Włochami i Czechami, ale czy powinna ona płynąć akurat z tego kierunku i w takiej formie? Mam co do tego duże wątpliwości. Czyżby Robert już myślał o wiodącej roli w naszej piłce? Hm, na prezesowanie ma jeszcze czas; zostało mu za to wiele do zrobienia na boisku. Na piłkarskie salony zdąży, i będzie tam mile widziany, dzięki dużej wiedzy, charyzmie i akceptowalnej osobowości... Zbyszek Boniek i Adam Nawałka teraz powinni jednak odbyć rozmowę z Robertem i uzmysłowić mu zasady kompetencyjności w piłce, aby zrozumiał, za co odpowiada piłkarz, a za co prezes i trener.

Ciekawe rzeczy dzieją się - jak widać - w różnych wymiarach i na różnych szczeblach. I one - wraz z boiskowymi wydarzeniami - składają się na ów światowy fenomen, jakim jest futbol.

 

Z tej samej kategorii