Przegrać z Romeo, skończyć jak Gucio

Legia Warszawa - Lech Poznan
 fot. Pawel Jaskolka  /  źródło: Pressfocus

No i po Magierze. Rok temu były już szkoleniowiec Legii był „trenerem roku”, „najlepszym polskim trenerem”, „trenerskim objawieniem”, „znakomitym fachowcem potrafiącym scalić rozbity zespół”, itede, itepe. Po remisie z Realem i trzecim miejscu w grupie Ligi Mistrzów zachwytów nie było końca, a komplementy sypały się jak z rogu obfitości.

Minęło kilkanaście miesięcy i Magiery w Legii nie ma, choć jeszcze kilka dni temu cieszył się „pełnym poparciem i zaufaniem”. To był jednak pocałunek śmierci prezesa. Fakt, zespół grał „piach”, Champions League i Ligę Europy z głowy wybili mu rywale z Kazachstanu i Mołdawii, a i polscy nie czują respektu, regularnie łojąc skórę. Trener więc się zdewartościował, ale mało kto widzi, że ta przecena jest skutkiem polityki właściciela klubu, stale obniżającego wartość sportową drużyny, z której pouciekali lub zostali sprzedani co lepsi piłkarze.
Genialna myśl, że to nie materiał tylko krawiec jest winien całemu złu wciąż jest w polskim futbolu dominująca. Wystarczy na ławce Guardiola, Klopp, Zidane, Mourinho lub Ancelotti (dopiszcie sobie kilka innych głośnych nazwisk), by ze świetnych zawodników z Łazienkowskiej zrobić mistrzów świata - gdyby tylko była na takiego kasa. A że nie ma - to jest tajemniczy Romeo z Bałkanów. Tym sposobem - pozostając w konwencji melodramatu - Dariusz Mioduski wysłał pocałunek śmierci prestiżowi polskiego trenera, zarazem dobitnie podkreślając polski kompleks Europy. W Legii byli już Norweg, Rosjanin, albański Belg, teraz jest Chorwat. Wszystko lepsze, byle nie rodzime.
Ale uwaga, uwaga - oto wspomniana idea krawca wkrótce ma szanse zmaterializować się w Chorzowie, gdzie od pół roku bawią się w królika doświadczalnego. Oto bowiem na ławce I-ligowego Ruchu zasiądzie argentyński Grek, trener z półfinałem Ligi Mistrzów w CV!
To pokłosie samobójczej decyzji właściciela klubu sprzed niespełna pół roku. Janusz Paterman skłócił się z trudnym, ale doświadczonym i gwarantującym pewną jakość Waldemarem Fornalikiem, by umościć miejsce dla nowicjusza w trenerskim fachu, Krzysztofa Warzychy. Ten, niczym helleński Bóg, miał uratować zespół przed katastrofą. Jak się skończyło - dobrze wiemy. Efektem jest elegancka sztafeta - zarazem zupełnie oryginalna jakość na polskich boiskach: ustępujący trener zostaje przy boku nowego - jako tłumacz.
Oczywiście dziś trudno wyrokować, że pod wodzą „Waldka Kinga” chorzowianie wciąż graliby w elicie, ale wątpliwe, by grali gorzej niż dzisiaj, i to o szczebel niżej. Wkrótce za to przekonamy się, co Juan Ramon Rocha - trener z Ligi Mistrzów - jest w stanie przyrządzić ze sportowej mizerii. Tak więc oczy na Cichą - ten eksperyment może wstrząsnąć Europą!
A Warzycha? Cóż, Paterman zrobił mu niedźwiedzią przysługę, ostatecznie grzebiąc miraż szkoleniowej kariery. Z całym szacunkiem dla jego trenerskich ambicji - przydługim epizodem na Cichej Warzycha udowodnił, że co najwyżej jest fajnym „Guciem”.
Na koniec, wracając do Romea - oprócz tytułu z Szekspira, znam jeszcze jeden, filmowy: „Romeo musi umrzeć”. To, że nie będziemy długo czekać, jest właściwie pewne. Cierpliwości...

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~MeskoUżytkownik anonimowy
~Mesko :
No photo~MeskoUżytkownik anonimowy
Słabiutki ten tekst. Jak wspaniała jest polska "myśl szkoleniowa" nasi "trenerzy" udowadniają co roku w pucharach europejskich. Może właśnie najwyższy czas otworzyć się na coś nowego i przewietrzyć szatnie klubów z ekstraklasy, bo karuzela z krzesełkami dla wciąż tych samych nazwisk kręci się bezproduktywnie, a krzesełka na niej oznakowane są po znajomości, a nie wg. kompetencji.
14 wrz 14:58 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Piotruś Pan Użytkownik anonimowy
~Piotruś Pan
No photo~Piotruś Pan Użytkownik anonimowy
do ~Mesko:
No photo~MeskoUżytkownik anonimowy
14 wrz 14:58 użytkownik ~Mesko napisał
Słabiutki ten tekst. Jak wspaniała jest polska "myśl szkoleniowa" nasi "trenerzy" udowadniają co roku w pucharach europejskich. Może właśnie najwyższy czas otworzyć się na coś nowego i przewietrzyć szatnie klubów z ekstraklasy, bo karuzela z krzesełkami d
Zgadzam się z tobą, że wielu trenerów pracuje i pracowało w ekstraklasie i 1 lidze po znajomości, typu Ojrzyński, Skorża, Moskal, Podoliński itp. Ale chyba kilku trenerów z otwartą głową i wiedzą by się znalazło. Nie dostają tylko szansy, bo są blokowani przez układy i takich ludzi jak Engel, Majewski itp.
14 wrz 21:02
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii