MMA to przykład postępującej degeneracji sportu

Oświecił mnie kompan po drugiej stronie biurka: „Kiedyś za taką naparzankę pod remizą w Pcimiu Dolnym szło się do pierdla, teraz płacą za to i przychodzą oglądać tysiące ludzi” - przytomnie skonstatował.

PRZYWITANIE JOANNY JEDRZEJCZYK NA LOTNISKU
 źródło: Pressfocus

Cóż, czasy się zmieniają, świat się zmienia i pojęcia o nim też. Sport nie jest tu oderwany od tych „tryndów”. Ale, że coś bawi miliony, nie oznacza zaraz, że jest godne uwagi. „Z prądem płyną tylko śmieci” - chodzi mi wówczas po głowie fraza jednego z najlepszych poetów.
Robienie narodowej bohaterki z babochłopa, który kopie po mordzie, jest zjawiskiem nader surrealistycznym. O co tyle larma, jak to godają na Śląsku?! MMA, czyli przebrany w szaty szlachetnej rywalizacji miks młócki antypatycznej, to zatrważający przykład postępującej degeneracji sportu oderwanego od swoich klasycznych korzeni. Patrząc szerzej - jaskrawy przejaw cywilizacji masowej naszego stulecia opartej na tak zwanym show. I jeszcze dowód na całkowitą ignorancję, pomylenie pojęć i zaćmienie umysłowe ludzi promujących ów miks. Ten koktajl jest wyjątkowo niestrawny.
MMA w wykonaniu kobiet jest doprowadzeniem jaskrawości do skrajności. Wystarczy, że ostatkiem woli toleruję damski boks i zapasy. Nie rozumiem, jak można podniecać się faktem, że jedna pani drugiej pani wali zakroczną w nos, przygryzać przy tym czipsy i zagryzać wargi, choć powinny zgrzytać zęby. Tego rodzaju zboczenie kwalifikuje się raczej do gabinetu psychiatry albo Lwa-Starowicza. Ani w tym wdzięku, ani kobiety, ani seksapilu; walki dam w kisielu to przy tym uczta, estetyczna, czasem wręcz duchowa. Tak, jestem starej daty, nowej już nie będę.
Wiem, co jeszcze mi w tym całym cyrku przeszkadza - zachowanie tych pokracznych istot przed młócką, wygrażanie i prymitywne zaczepki, niemające nic wspólnego z szacunkiem dla przeciwnika, jedną z podstawowych zasad sportowej rywalizacji. Że niby prawo show? Jeżeli tak, to nie ma chyba niczego innego, równie bezczelnie imitującego sport, co jest tak cynicznym sposobem nabicia sobie kabzy. Jeżeli zaś to wszystko płynie z duszy - tym gorzej. Ewidentnie wskazuje na nieodwracalne zmiany, jakie już dokonały się w mózgach. Błyskawiczny łomot, jaki jedna „dama" spuściła drugiej, tej bardziej wyszczekanej, był zaś najlepszym epilogiem tej hucpy, jaki mógł się dokonać. I jeżeli internetowy hejt jest sprawą bezwzględnie pozadyskusyjnie złą, nic bardziej go nie usprawiedliwia. Chciałaś? To masz.
Nie każcie mi więc oglądać kolejnych napieprzanek jakiegoś zakompleksionego babochłopa, nie róbcie z tego kolejnej narodowej celebry, nie dmuchajcie tej wydmuszki, nie przekonujcie mnie, że ma to jakikolwiek związek ze sportem, że uczestniczki tego cyrku zasługują na powszechne uznanie i szacunek - tym bardziej że szacunku same nie okazują.
Nie każcie mi czytać wywiadów i książek o trudnej i pełnej wyrzeczeń drodze oraz życiowej mądrości jakiejś poronionej wojowniczki - żeby zrozumieć. Niby co? Jest tyle innych lektur, na które nie ma czasu, a po które naprawdę warto sięgnąć. Już prędzej przekonałbym się do przekartkowania jakiegoś pachnącego koktajlem z jagód goji i czipsami z jarmużu dietetycznego poradnika Ani Lewandowskiej. Ten mami przynajmniej niewypowiedzianą obietnicą skromnego naparstka z formy męża superbohatera. Goli hurtowo może strzelać już nie zacznę, ale choć jednego regularnie raz na jakiś czas...?

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~antymmaUżytkownik anonimowy
~antymma :
No photo~antymmaUżytkownik anonimowy
brawo. w koncu ktos sie przebil i nie pisze jak to cale szambo o wojownikach w majtkach w walce bez zasad.
12 lis 17 17:19 | ocena:100%
Liczba głosów:5
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii