Spóźniona rejterada szczypiornistów

Polska Serbia eliminacje ME 2018
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Krzysztof Lijewski ogłasza rozbrat z reprezentacją, a wkrótce w jego ślady mogą pójść kolejni bohaterowie parkietów - Karol Bielecki i Sławomir Szmal.

Zły moment wybrał Krzysztof Lijewski na rezygnację z gry w reprezentacji piłkarzy ręcznych - gdy na dobre nie opadł jeszcze kurz po dwóch porażkach w eliminacjach mistrzostw Europy 2018, z Serbią i Rumunią. Drużyna, która w ostatniej dekadzie przysparzała nam tyle emocji i radości, nie była jeszcze w tak fatalnej sytuacji - po raz pierwszy od kilkunastu lat realnie zajrzało jej w oczy widmo braku awansu do najważniejszej imprezy sezonu. I w takim właśnie momencie 33-letni rozgrywający ogłasza rozbrat z drużyną, a wkrótce w jego ślady mają pójść kolejni bohaterowie parkietów - superbombardier Karol Bielecki i superbramkarz Sławomir „Kasa” Szmal.

 

Wszystkich może zabraknąć w styczniowych mistrzostwach świata we Francji, w których biało-czerwoni zagrają jako brązowi medaliści poprzedniego czempionatu w Katarze. Rozpoczęta w 2012 roku, czyli wraz z końcem ery Bogdana Wenty, kadrowa rewolucja - wówczas z drużyną pożegnali się inni „wielcy”, czyli Marcin Lijewski, Mariusz Jurasik i Artur Siódmiak - właśnie się wypełnia. Po drodze wykruszył się prześladowany kontuzjami Grzegorz Tkaczyk, a latem, po czwartym miejscu w igrzyskach olimpijskich w Rio, „pas” powiedzieli kołowy Bartosz „Szrek” Jurecki i skrzydłowy Adam Wiśniewski.

 

Młodszy z Lijewskich, a być może za nim następni, ze swoją rejteradą się o te trzy miesiące jednak spóźnili - może „uprosił” ich trener Dujszebajew. I wpadli z deszczu pod rynnę - dali pożywkę tym, którzy teraz nie wahają się porównać ich do szczurów na tonącym okręcie. Oczywiście to przesada, ale w życiu tak bywa, że chce się dobrze, a wychodzi źle. Teraz wyszło przynajmniej niezręcznie „wizerunkowo”. Wyobrażam sobie, co opinia publiczna zrobiłaby z 33-letnim piłkarzem nożnym, który śmiałby wyznać, że już ma dość gry w kadrze...

 

Piłkarze ręczni funkcjonują jednak na szczególnych prawach, bo uprawiają dyscyplinę najbardziej brutalną, żadna inna nie wyniszcza tak fizycznie i mentalnie - tutaj rok w rok eliminacje poganiają eliminacje, mistrzostwa Europy ścigają się z mistrzostwami świata, do tego dochodzą igrzyska, nie wspominając o młócce w Lidze Mistrzów, w której od lat Lijewski i spółka nie mają oddechu. Kopacze nożni ze swoim cyklem to przy nich wciąż zaspane leniwce - jeden turniej raz na dwa lata i to jak się Panie Boże uda.

 

Generalnie w sporcie nie ma dobrego momentu, by się pożegnać, ale warto pamiętać, że Szmal gra w kadrze od 1998 roku, a więc od lat 18! Bielecki zaczynał w 2002, Lijewski rok później. Cała trójka zagrała od tego czasu na wszystkich imprezach mistrzowskich, do których kwalifikowali się biało-czerwoni - tylko raz kontuzja uniemożliwiła to Szmalowi w 2012 roku! W ostatnich 15 miesiącach praktycznie nie mieli chwili oddechu. Czapki z głów. Czy to ich wina, że w listopadzie 2016 obudziliśmy się nagle... bez reprezentacji? To pytanie otwarte.

 

Już Wenta zbierał cięgi, że nie szuka zmienników, potem był asekurant Biegler, który z tej perspektywy zmarnował 3,5 roku. A Dujszebajew nie miał wyjścia, bo „złote pokolenie” marzyło jeszcze o olimpijskim medalu... Dziś, po wielu bajecznych rejsach, herosi opuszczają okręt, który przez wzburzone morze musi przepłynąć z niemal zupełnie nową załogą. Zanosi się na sztorm, ale to już zupełnie inna historia...

Z tej samej kategorii