I tak nie zrozumiemy Ameryki...

Super Bowl
 źródło: AFP

„Nie da się tego oglądać, 3 sekundy akcji, 5 minut przerwy, 4 sekundy akcji, 4 minuty przerwy i tak w kółko, jeden rzuca piłkę, a reszta się obala” - drwią internauci ze sportowego wydarzenia roku w USA.

„Jak taki chłam może oglądać na żywo 100 milionów ludzi?” - nie może się nadziwić na Facebooku Paweł Czapiewski, komentując Super Bowl, czyli finał ligi futbolu amerykańskiego NFL pomiędzy „Patriotami” z Foxborough i „Sokołami” z Atlanty. Lekkoatletyczną Diamentową Ligę, najbardziej lukratywne mityngi „królowej sportu”, ogląda góra kilkaset tysięcy. Może czas zmienić panujących?


Ale zaraz, ostrożnie. „Zasnąłem przy 20:28... Sorry, próbowałem, nie da się tego oglądać, 3 sekundy akcji, 5 minut przerwy, 4 sekundy akcji, 4 minuty przerwy i tak w kółko, jeden rzuca piłkę, a reszta się obala” - drwią internauci z największego sportowego wydarzenia w Ameryce, w trakcie którego 30-sekundowy spot reklamowy kosztuje jakieś 5 milionów dolarów...
Czym więc ci Jankesi tak się pasjonują? Mamy w Polsce „ich” ligę, która coraz śmielej rozpycha się łokciami, wpuszczana jest nawet na Narodowy, ale zdaje mi się wszelkie próby przebicia się do masowej świadomości i tak skazane są na klęskę. Od ichniejszych „Sokołów” wolimy naszych „Orłów” - czy oni tam zresztą są w stanie zrozumieć nasz amok, gdy fruną Stoch, Żyła i Kot? Skokami narciarskimi żyje pięć europejskich krajów na krzyż, reszta świata pozostaje doskonale obojętna.


My też nie musimy Ameryki rozumieć. Ameryki ichniejszego futbolu, Ameryki wrestlingu, Ameryki Donalda Trumpa - swoją drogą najznamienitszy z „Patriotów” Tom Brady popiera nowego prezydenta, z wzajemnością - Ameryki, w której bardziej od samego sportu liczy się show, otoczka, marketing. Jednym z najbardziej popularnych tweetów w tym tygodniu w skali globalnej był autorstwa Eugenie Buchard, w którym kanadyjska piękność tenisa zgodziła się na randkę w ciemno, bo przyjęła zakład i w trakcie finału przesądziła porażkę „Patriotów”. Trzeba wszak ratować "popularność", gdy na korcie nie idzie.

Więcej na temat:felieton Tomasza Muchy
Z tej samej kategorii