Niech truchło Bieglera zamilknie na wieki!

Pomysł, by poprzednik przekazał "swoje doświadczenia" Dujszebajewowi byłby nawet śmieszny, gdyby nie został rzucony poważnie.

Andrzej Kraśnicki
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Nie wiadomo, jaka nić sympatii, może grzeczność, osobista kultura lub inne zagadkowe motywy, kierują Andrzejem Kraśnickim w stosunku do Michaela Bieglera. Gdy wszyscy chcą o Niemcu jak najszybciej zapomnieć, przepędzić związane z nim przykre skojarzenia na cztery wiatry, prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce z niewzruszoną salonową ogładą oznajmił, że chciałby, by Niemiec pomógł nowemu selekcjonerowi biało-czerwonych... „Bardzo go cenię. Chciałbym, aby pozostał gdzieś w cieniu, na zapleczu oraz przekazał Tałantowi swoje doświadczenia” - miał rzec szef polskiego handballu dla jednego z internetowych serwisów.

 

Nie wiem, czy prezes ma świadomość, że się wygłupił. W innym miejscu na naszych łamach nieco retuszuje tamtą wypowiedź - że oczywiście nie chodzi o żadne doradzanie, ani podpowiadanie - ale zdążył wzbudzić w środowisku niezdrowe emocje. W myśl przywołanej idei Biegler powinien przygotować raport ze swojej pracy z reprezentacją i przekazać go następcy.

 

Cały dowcip w tym, że został nim Tałant Dujszebajew, który osiągnięciami szkoleniowymi, a wcześniej zawodniczymi przerasta Bieglera o kilka pięter. Na dodatek, jako trener kieleckich mistrzów, od dwóch lat co tydzień ogląda niemal wszystkich aktualnych i potencjalnych kadrowiczów, a przede wszystkim niemal dzień w dzień ma pod ręką najważniejszych graczy tej reprezentacji. Doskonale więc wie, co strzyka Szmalowi, co nie pasuje Jureckiemu i czy Bielecki spał dobrze, czy źle. I jeszcze - co nie jest wcale takie oczywiste i standardowe - potrafi ich o to zagadnąć po polsku, bo z szacunku dla pracodawcy i podwładnych nauczył się języka w pół roku.

 

A mimo to miałby się teraz zaczytywać w sążnistym referacie, jaki pewnie już smaży niemiecki fachura, wsławiony największym blamażem polskiej reprezentacji w historii - sromotną klęską z Chorwacją, w meczu, w którym nawet porażka czterema bramkami dawała nam przepustkę do medali mistrzostw Europy rozgrywanych w Polsce!

 

Już widzę, jak utytułowany Kirgiz z hiszpańskim paszportem z wypiekami na twarzy analizuje napisaną gotycką niemczyzną wielostronicową analizę; no chyba, że byłaby to bezwzględnie szczera wiwisekcja własnej bieglerowskiej nieporadności, ale przecież nie wierzymy w bajki...

 

Tłem tej zabawnej w sumie maskarady prawdopodobnie jest fakt, że polska federacja wciąż płaci słone tantiemy trenerowi-nieudacznikowi za wcześniejsze rozwiązanie umowy; a może właśnie za jej nierozwiązanie. Jak długo jeszcze - nie wiemy, wszak trener był „narodowy”, no to oczywiste jest, że „kontrakt ma charakter poufny” (co komu do tego, płacą podatnicy albo sponsor, PGNiG, czyli... podatnicy).

 

W związku z tym, że Biegler spokojnie wciąż kasuje sobie kilka tysięcy euro, prezes wpadł na iście przewrotny pomysł, żeby coś jeszcze zrobił, trochę się spocił, posiedział, coś naskrobał - ku chwale jego następców, uwolnionej wreszcie od siebie drużyny i świetlanej przyszłości polskiego handballu.

 

Nie wiem, czy prezes ma świadomość głosu ludu - przypuszczam, że ów miałby propozycję odwrotną: Biegler powinien nam jeszcze dopłacić - zrekompensować zawód, żal i upokorzenie. Jest Frankiem Smudą polskiej piłki ręcznej - spieprzył święto równie doskonale, a może i lepiej. Skoro jednak to nierealne, to przynajmniej - na Boga! - niech jego truchło zamilknie na wieki, niech nic już dla nas nie pisze, nic o nas nie mówi, niech się odczepi, zaszyje w głuszy i da nam wreszcie święty spokój...

 

Dujszebajew grzecznie nie komentuje tych rewelacji, jego spotkanie z Bieglerem - a podobno jest całkiem realne - byłoby ciekawym happeningiem: dziś, gdy śmiać się z wszystkiego coraz trudniej, niezłym materiałem na skecz o tym, jak ignorant poucza mistrza.

 

Na marginesie, zamiast Dujszebajewowi, dałbym kadrę Przybeckiemu. No ale przy „młodym i nieopierzonym” Niemiec w oczach prezesa byłby zapewne prawdziwym guru. Więc lepiej niech już jest jak jest.

Komentarze (24)

Napisz komentarz
No photo
No photo~walusUżytkownik anonimowy
~walus :
No photo~walusUżytkownik anonimowy
Mysle ze panski szef nie bedzie czekal na wyjasnienia,i podziekuje Panu za wspolprace.Pan pokazal prawdziwe oblicze tych dziennikarzy ,ktorzy nie maja dojscia do trenerow i wiadomosci z najblizszego otoczenia,po ich zwolnieniu nie zostawiaja na nich suchej nitki,sa w Pana opinni debilami.czyli slabymi trenerami. Pytanie moje ,dlaczego Pan tyle lat milczal ze taki nieudacznik prowadzi nasza reprezentacjeTo co Pan napisal jest chore.
6 mar 16 14:12 | ocena:92%
Liczba głosów:24
92%
8%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~kwiatekUżytkownik anonimowy
~kwiatek :
No photo~kwiatekUżytkownik anonimowy
Panie redaktorze wstyd mi za Pana,komus takiemu jak Pan nie przystoi uzywac takich slow i epitetow do bylego trenera naszych szczypiornistow;nie Panu oceniac wyniki treningow robionych przez trenera;jest Pan podlym i marnym dziennikarzyna;pasuje i dobrze sie Pan czuje z tymi epitetemi?;
6 mar 16 15:42 | ocena:100%
Liczba głosów:9
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~DTUżytkownik anonimowy
~DT :
No photo~DTUżytkownik anonimowy
Abstrahując od rzeczowości w której jedynym argumentem na krytykę Biglera jest wyzywanie go. Wykazał się Pan brakiem ogłady i jakiejkolwiek empatii. Sformułowaniami takimi jak truchło Biglera przynosi Pan wstyd dziennikarstwó, nie tylko sportowemu.
6 mar 16 13:23 | ocena:96%
Liczba głosów:27
96%
4%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii