Dujszebajew. Z dziejów honoru i słomianego zapału

Talant Dujszebajew
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Honor, jak wiadomo, to powszechny atrybut ludzi Wschodu, mam jednak wątpliwości, czy zarazem najlepszy argument porzucenia pracy, której przyświecać miał cel dalekosiężny - igrzyska olimpijskie 2020, a więc za trzy lata! Tymczasem pierwsze niepowodzenie na - owszem, rysującej się jako nader kręta i wyboista - drodze i bach! Trener rzuca zabawkami jak jakiś dzieciak w piaskownicy?!

„Niemądrzy ludzie mówią czasem głupoty. I to tacy, którzy nic w życiu nie osiągnęli. Nie czytam internetu, ale słyszałem o byłym zawodniku Marku Panasie. Mówi niesamowite rzeczy, ale nie obchodzi mnie to” - to jedno z licznych biadoleń (tu za „Gazetą Wyborczą”), jakich nam nie oszczędził Tałant Dujszebajew po swojej rezygnacji z prowadzenia reprezentacji piłkarzy ręcznych.

Dujszebajew zlekceważył swojego adwersarza, choć Marek Panas to były reprezentant Polski, medalista mistrzostw świata (1982), a dziś człowiek ciętego języka, którym smaga wątpliwe pomysły, działania i postacie na polu ukochanej dyscypliny. Ma do tego święte prawo.


Panas jest „pozasystemowy”, dlatego nie boi się nazywać rzeczy po imieniu, a Dujszebajew nie podobał mu się niemal od samego początku; wytykał mu błędy nawet wtedy, kiedy kadra ocierała się o medal igrzysk w Rio de Janeiro. Czy ktoś pamięta jednak, że w Brazylii przegraliśmy więcej meczów niż wygraliśmy? No więc, gdy Dujszebajew zrejterował, Panas otworzył szampana. Na zdrowie!


Teraz Dujszebajew swoją dezercję tłumaczy osobistym honorem, bo Polska straciła szanse awansu na mistrzostwa Europy. Honor, jak wiadomo, to powszechny atrybut ludzi Wschodu, mam jednak wątpliwości, czy zarazem najlepszy argument porzucenia pracy, której przyświecać miał cel dalekosiężny - igrzyska olimpijskie 2020, a więc za trzy lata! Tymczasem pierwsze niepowodzenie na - owszem, rysującej się jako nader kręta i wyboista - drodze i bach! Trener rzuca zabawkami jak jakiś dzieciak w piaskownicy?!


Zimą 2016 Dujszebajew dobrze jednak wiedział, za co się zabierał, że złota generacja „ludzi Wenty” ledwo zipie i wózka z napisem „reprezentacja Polski” już dłużej nie pociągnie, dając finalny akt heroizmu w Rio.

Z tej samej kategorii