Pije „Lewy” do „Lewego”. Niepotrzebnie

Marcin Lewandowski
 /  fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl

Wraca temat sportowej zazdrości. Facebookowy wpis lekkoatlety Lewandowskiego to niestety objaw myślenia prowincjonalnego.

Wraca temat wewnątrz sportowej zazdrości. Akademicką dyskusję w internecie wzbudził lekkoatleta Marcin Lewandowski, który na Facebooku wrzucił sarkastyczny wpis (pisownia oryginalna):

„No i zaczynamy zabawę. Jutro eliminacje na 800 m Mistrzostw Europy w Amsterdamie. Ciekawe czy ktoś w PL ma z tego powodu flagę na aucie?? A może ktoś wziął wolne w pracy żeby zobaczyć najlepszych Polskich lekkoatletów w akcji?? W sumie po co… mamy w naszej reprezentacji tylko Mistrzów Świata i Rekordzistów Świata, nic wielkiego...” - wysmażył atleta.


Niezbyt subtelną aluzję w lot „paniali” - wszak jeszcze tli się narodowy amok związany z drużyną Nawałki, która odniosła historyczny sukces, doczołgując się do ćwierćfinału mistrzostw Europy.

Gdy tymczasem ze swoich mistrzostw lekkoatleci prawdopodobnie przywiozą worek medali, a wielu konkurencjach nasi – patrz miotacze - świat zwyczajnie nokautują. Tylko niestety, lud głupi, ciemny średnio to generalnie obchodzi.


I choćby nawet biegacz Lewandowski wyprzedził za miesiąc w Rio króla Rudishę, kolegę z kadry Kszczota i kilku innych mistrzów dwóch okrążeń, bijąc przy tym rekord globu, nie ma co równać się z piłkarzem Lewandowskim, który jednym celnym strzałem do białej gorączki doprowadza kilkanaście milionów obywateli RP. Tak po prostu jest.


U źródeł szyderczego wpisu lekkoatlety stoi oczywiście niezgoda na ów stan rzeczy - niewypowiedziane pytanie, dlaczego jest tak, a nie inaczej; dlaczego futbol jest tak hołubiony, reklamowany i przepłacony, choć nie ma ku temu racjonalnych przesłanek (medali, sukcesów, itp.), a cała rzesza sportowców znakomitych, z medalami i rekordami – w domyśle „wartościowszych” - nie interesuje w kraju psa z kulawą nogą; dlaczego piłkarz Lewandowski niemal nie znika z telewizorów, a biegacz Lewandowski musi błagać o ochłap medialnej uwagi.


Mój Boże... Osobiście jestem w sytuacji trudnej, bo w każdym zestawieniu piłkarza z lekkoatletą będę wychwalał tego drugiego. Wielu naszych byłych i obecnych mistrzów osobiście znam, cenię i lubię. Odbieram ich jako inny gatunek sportowców - by nie powiedzieć gatunek ludzki – niż gatunek „kopaczy”: otwartych, inteligentnych, wrażliwych społecznie, posiadających rozległe horyzonty, dowcipnych, chcących rozmawiać o sobie i na różne inne tematy, pozbawionych wreszcie arogancji i pogardy.


Chyba nieprzypadkowo za aktualnego ministra sportu mamy byłego lekkoatletę (jego starszy „kolega” na stołku co prawda skończył źle...), szefem resortu był też znany wioślarz. Trudno mi sobie wyobrazić natomiast, by - abstrahując od politycznych sympatii - ministrem został jakikolwiek piłkarz, no chyba że kiedyś władza futbolowa znudzi się Bońkowi (ten na dodatek ma cudowną umiejętność - największych wrogów i krytyków jakimś magicznym eliksirem zamienia w ociekających lukrem przyjaciół).

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~goscUżytkownik anonimowy
~gosc :
No photo~goscUżytkownik anonimowy
z większością sie zgadzam.. ale troche to słabe robic z piłkarzy głupków.. ok zdaje sobie sprawę, ze jest wielu bardzo nieogarniętych.. ale ci ogarnięci tez sie znajda, znajda sie tacy co ukończyli jakieś studia, maja zainteresowania inne niz imprezki, panienki itd.. wiec wrzucanie tak wszystkich do jednego worka jest niefajne..
8 lip 16 13:13 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~joUżytkownik anonimowy
~jo :
No photo~joUżytkownik anonimowy
Brawo dla Pana Lewandowskiego - lekkoatlety. Piłkarze mogą im byty czyścić i tyle.
8 lip 16 10:45 | ocena:75%
Liczba głosów:4
25%
75%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ŻemykUżytkownik anonimowy
~Żemyk
No photo~ŻemykUżytkownik anonimowy
do ~jo:
No photo~joUżytkownik anonimowy
8 lip 16 10:45 użytkownik ~jo napisał
Brawo dla Pana Lewandowskiego - lekkoatlety. Piłkarze mogą im byty czyścić i tyle.
Byle nie w miejscu publicznym bo wtedy pan Lewandowski lekkoatleta zostanie sam na stołku z brudnym butem a pan piłkarz zajęty będzie rozdawaniem autografów. Co mnie obchodzi, że gość biega w kółko i jedyne co się może zdarzyć to jak się ktoś wydupi albo, daj boże, na ostatniej prostej ktoś dołączy do walki o wygraną?! Albo, że lubi literaturę piekną i muzykę klasyczną?! To szachy też muszę oglądać bo "mózgi" grają?! Szacunek i tak dalej ale skoro wolę obejrzeć piłkę, zapłacić za piłkę i sam w nią pograć to znaczy, że z automatu jestem gorszy od biegacza?! Są biegacze którzy zarabiają tyle co piłkarze, są piłkarze, którzy zarabiają tyle co biegacze. Jesteś wart tyle ile ktoś za ciebie chce zapłacić. Decyduje widowiskowość a o niej zmienne, w piłce zmiennych w ciągu jednego meczu jest milion, w lekkoatletyce 2, deszcz i wiatr.
8 lip 16 11:04 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii