Ostatnia rodzina. Albo w końcu ozdrowieje, albo wyzionie ducha

Pilka nozna. Ekstraklasa. Ruch Chorzow. Konferencja prasowa. 02.08.2016
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Niebieską rodzinę - która kolejną dekadę miota się od ściany do ściany i znów przeżywa moment przełomowy - po raz enty wskrzesza Janusz Paterman. Boję się tych wizji nowego prezesa Ruchu. Oczami wyobraźni widzę tę sielankę, gdy Warzycha, Śrutwa i Lorens jedzą sobie z dzióbków i doradzają Waldkowi Kingowi, jak ma grać drużyna, kto ma w niej biegać i kogo do niej kupić...

Jest chyba tylko jeden taki byt piłkarski między Odrą a Bugiem, w którym dla podkreślenia swojej wyjątkowości używają tego pojęcia – pojęcia z gatunku tych żywych bardziej niż rzeczy nieożywionych, międzyludzkich raczej niż odnoszących się do czegoś równie abstrakcyjnego jak klub sportowy.

Co tam używają! Byt ów po prostu jest wręcz tym, z czym się tak niemal codziennie obnosi, stapia się, stanowi z nim nierozerwalną całość, wręcz jakąś metafizyczną jednię.


Więc powiedzmy to wreszcie na głos. Mówisz sportowa rodzina, myślisz - niebieska rodzina. Mówisz niebieska rodzina – wiesz od razu, że może chodzić tylko o chorzowski Ruch. Nie ma tygodnia niemal, bym nie słyszał tego z lekka już wytartego frazesu.

W Ruchu zawsze lekarstwem na wszelkie bolączki, klęski, długi, degradacje i ujemne punkty był powrót do jednej wielkiej niebieskiej rodziny; owa mityczna nieomalże familia działała - gdy tylko wydobywała się z czyichś ust - niczym magiczny eliksir, który na tę krótką chwilę czynił świat na Cichej lepszym, piękniejszym, wspanialszym.


Teraz niebieską rodzinę - która kolejną dekadę miota się od ściany do ściany i znów przeżywa moment przełomowy - po raz enty wskrzesza Janusz Paterman. I już się boję tych wizji nowego prezesa Ruchu. Chce on zatrudnić wybitne postaci z historii klubu, Krzysztofa Warzychę, Mariusza Śrutwę czy Edwarda Lorensa, ludzi, którzy na Cichej się wybili, którzy ją rozsławiali, ale którym potem przez całe lata było z nią jakoś nie po drodze.


Teraz mają wrócić, no bo czasem nawet zły pociąg wysadzi nas na właściwej stacji. Mają zostać dyrektorami, wiceprezesami, skautami i Bóg wie kim jeszcze. I mają wspierać Waldka Kinga Fornalika, który na boisku niemal z niczego tworzy coś, po raz kolejny odkładając „na zaś” sportową agonię klubu w formule, w jakiej ten od dawna się znajduje.


Intencje Patermana pewnie są szczytne, próbuję dostrzec w nich autentyczną troskę o Ruch, by skupić wokół niego najbardziej rozpoznawalne marki, nazwiska. Miałyby być gwarancją ożywienia zapyziałego klubu, jutrzenką jego nowej, świetlanej przyszłości.
Widzę tu jednak kilka zagrożeń. Po pierwsze - dwa silne charaktery w jednej firmie to już konflikt. Tutaj widzę tych silnych osobowości przynajmniej cztery, nie licząc samego prezesa. Już widzę oczami wyobraźni tę sielankę, gdy Warzycha, Śrutwa i Lorens jedzą sobie z dzióbków i doradzają byłemu selekcjonerowi reprezentacji, jak ma grać drużyna, kto ma w niej biegać i kogo ewentualnie do niej kupić.


Owszem, rodzina to oparcie, to pewność, to zawsze „jakoś damy sobie radę” - ja pomogę tobie, ty pomożesz wujkowi, wujek pomoże stryjkowi, a stryjek pomoże mi. Często bez tej sieci powiązań i zależności niewiele w życiu byśmy wskórali, często to jedyna alternatywa i ostatnia deska ratunku.

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~SkibaUżytkownik anonimowy
~Skiba :
No photo~SkibaUżytkownik anonimowy
Chciałbym autorowi artykułu przypomnieć, że firmy rodzinne są najlepiej prosperującymi przedsiębiorstwami na rynku. Struktura jest czytelna, finanse transparentne a ich inwestycje muszą być trafne ponieważ jest to jedyne źródło dochodu "RODZINY". Ponadto nie są narażone na zmiany polityczne i co się z tym wiąże zmiany w zarządach. Inna rzecz, to stworzenie wielkiej firmy. W tym przypadku mamy do czynienia z marką, legendą, rozpoznawalnością i dużym zaufaniem (kibice, miasto). Podawanie wątpliwościom zasadności takiego przedsięwzięcia przez autora może być jedynie odbierana jako brak znajomości tematu lub zwyczajne wywoływanie burzy w szklance wody.
19 mar 12:56 | ocena:71%
Liczba głosów:17
71%
29%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ObseRwatorUżytkownik anonimowy
~ObseRwator :
No photo~ObseRwatorUżytkownik anonimowy
Skoro ten Ruch tak kuleje organizacyjnie i sportowo to proszę wymienić klub piłkarski na Śląsku posiadający większe sukcesy w ostatnim dziesięcioleciu.
Pod uwagę warto wziąć również kwoty którymi są wspierane inne zespoły regionu i co w zamian dostają ich kibice.
19 mar 15:06 | ocena:78%
Liczba głosów:18
78%
22%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Siemce1920Użytkownik anonimowy
~Siemce1920 :
No photo~Siemce1920Użytkownik anonimowy
Co w rodzinie, to nie zginie :)
20 mar 07:54 | ocena:67%
Liczba głosów:6
33%
67%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii