Mogę nie lubić Legii, ale „Legła Warszawa” to nieprzyzwoitość

Odkrywczość językowa zwrotu, że „Legła Warszawa” jest równie świeża jak niemyty zadek po upalnym dniu. Przekazywana ustnie wieść od lat niemal po każdej porażce stołecznych piłkarzy budziła triumfalny rechot upokarzanych zwykle rywali. Nie ma więc mowy o jakimkolwiek efekcie szoku; wręcz przeciwnie – zwrot ów wydaje się już tak kompletnie zużyty, że aż zgrzyta w zębach.

Legia Warszawa - FC Astana
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Uznanie i cześć, jakie dziś oddaje się powstańcom warszawskim, to dowód na wzrost świadomości historycznej, zwłaszcza wśród młodzieży, wśród której niepoślednią rolę w mediach społecznościowych odgrywają współcześni bohaterowie pokojowej rywalizacji na arenach sportowych.

Dziś wręcz wrzucić na Facebooka i Twittera filmik lub kilka słów szacunku o ostatnich żyjących przedstawicielach straconego pokolenia należy do dobrego tonu; śmiem twierdzić, że traktowane jest jako dbanie o własny wizerunek sportowca-patrioty, dla którego orzełek na piersi ma nie tylko ilustracyjną wartość.

 

Mierzi oczywiście, że momenty wspólnej historii i związane z nimi symbole próbuje zawłaszczać tak zwane kibolstwo, a skala tych celebracji może konfudować te pokolenia – tak jak moje – którym w szkole tragiczne wydarzenia lata 1944 przedstawiano półgębkiem i z zupełnie innej perspektywy, akcentując głównie bezsens krwawej ofiary, gdy na drugim brzegu Wisły już-już czaiło się wyzwolenie spod karabinów ludowych armii. Pośrednim skutkiem szaleńczego zrywu było zaś totalne i niespotykane wcześniej na taką skalę w nowoczesnej historii zmiecenie z powierzchni ziemi zbuntowanego miasta – Warszawa legła w gruzach dosłownie, używając zaś bardziej nowoczesnej nomenklatury została z niej "kamieni kupa".


Nic nie poradzę na niedomogi edukacji czasów przełomu, w każdym razie wciąż i wciąż na nowo wyrabiam sobie ocenę tamtego szaleńczego zrywu, od lat czytam na temat PW niemal wszystko, co wpadnie mi w ręce lub przed oczy. Martwię się tylko nieco, by adepci obecnego systemu oświaty nie wpadli w drugą skrajność – bezkrytycznej refleksji ku chwale narodowej jednomyślności.


Z jednej strony mamy więc niespotykany wręcz przypływ myślenia patriotycznego, z drugiej – paradoksalnie – totalną ignorancję. Polecam tutaj porażające nagranie z programu „Familiada”, w którym kwiat polskiej młodzieży błyszczy poznawczymi rewelacjami: krajami, które powstały po upadku Związku Radzieckiego są dla niej Czechy i Polska, a największym krajem świata - po Rosji - Korea Północna i Ameryka Południowa...
Innym znakiem tej ignorancji jest radykalny odwrót i ucieczka od wszelkich związków z kontekstem historycznym, co uwidacznia się zwłaszcza w języku. Po świetnym zwycięstwie Górnika Zabrze z Legią na inaugurację ekstraklasy koledzy z „Dziennika Zachodniego” dali na okładce swojego sportowego dodatku dumny tytuł „Legła Warszawa”, a potem zawzięcie bronili go przed krytyką - nie tylko ze strony radykalnych fanów klubu z Łazienkowskiej.

Komentarze (20)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Legię można kochać panie Mucha i można ją nienawidzić. Wybór należy do każdego.
Hasło "Legła Warszawa - tak, w 1944 w gruzach legła" - przecież to prawda - przez tych powstańców legła.
Później cała Polska musiało tą Warszawę odbudowywać - a z jakiej to paki musieli wszyscy ?
Dlaczego jej sami nie odbudowywali tylko ci którzy się do jej zburzenia przyczynili ?
Bo oni sami tylko niszczyć potrafią a wybudować sami nie potrafią nic. - Nawet swoje metro podebrali i zatopili, potem musieli ściągać firmy i ratowników z naszych śląskich kopalń - bo krawaciarze to są patałachy do potęgi.
Nara Muszka, kochaj sobie Legiunię i Warszawkę jak chcesz. - t fuj wybór. Cześć.
6 sie 16:31 | ocena:75%
Liczba głosów:8
75%
25%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~sektor rodzinnyUżytkownik anonimowy
~sektor rodzinny :
No photo~sektor rodzinnyUżytkownik anonimowy
Od lat walczę z internetowymi analfabetami o pisanie nazw klubów z należytym szacunkiem jest przecież Ruch Chorzów a nie ruch chorzów, Górnik Zabrze a nie gurnik zabże itd. itp. Mogę nie lubić swojego sąsiada z bloku, nie muszę z nim rozmawiać o pogodzie, pytać jak leci, ale moje zdanie na jego temat nie zwalnia mnie przed zwyczajowym dzień dobry czy do widzenia. Na tym mogą kończyć się nasze relacje. Dziś mizerne jest domowe wychowanie, pewna anonimowość internetu pozwala by byle frustrat obrażał ludzi na poziomie po pozwoli sobie mieć inne zadanie niż on. Gorzej że media w tym gazety również wyznaczają coraz gorsze standardy. Cała masa zgorzkniałych furiatów przyjmuje to jako wsparcie swojego kaprawego myślenia. Wystarczy poczytać wpisy pod felietonem np. "Mucha wytłumacz mi to bo nie rozumie? tzn. że wszyscy mamy kochać legie bo w warszawie było powstanie? Panie redaktorze niech Pan nie tłumaczy i nie zniża się do poziomu stadionowego młyna w którym bluzgi na rywala mieszają się z śliną i łupinami słonecznika. To jedno zdanie w którym anonim zwraca się per ty, pisze nazwę stolicy małą literą, i wykazuje totalne niezrozumienie intencji Pana felietonu pokazuje że doszliśmy już do totalnego zidiocenia społeczeństwa. Cud że niektórzy jeszcze potrafią czytać, bo ze zrozumieniem już są problemy.
8 sie 09:30 | ocena:100%
Liczba głosów:3
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~Inny ślonzok:
No photo~Inny ślonzokUżytkownik anonimowy
6 sie 22:56 użytkownik ~Inny ślonzok napisał
Nie wiem, czy mosz kochać, ale na pewno mosz miłować. Przypomnij se kajś to słyszoł
Hehe...
czyli Legie trzeba mocno j-8-ć,
no bo jak sie z mojom babom kochom to jom wtedy fest mocno j-8-i-a,
no ja, teraz rozumia, haha ... :)))
7 sie 01:12 | ocena:83%
Liczba głosów:6
83%
17%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii