Kto komu i z czego zrobi jesień średniowiecza

Gdyby Krzysztof Lijewski oglądał „Koronę królów”, pewnie przemyślałby swoją wypowiedź, a tak pospiesznie założył, że reprezentacja piłkarzy ręcznych znajdzie się w sportowym średniowieczu. No ale wiadomo, chodzi o sport – w średniowieczu nie mieli bladego pojęcia o handballu, czyli wychodzi, że się zgadza, identycznie jak dzisiaj w Polsce.

Krzysztof Lijewski
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Nie wiem, dlaczego w szczęśliwym dla nas czasie hitowego serialu TVP „Korona królów” średniowiecze ma tak kiepską prasę. Prawdziwa i pasjonująca historia, nakręcone z rozmachem sceny batalistyczne, soczyste postacie i charaktery, przeciągłe spojrzenia pięknych dworzanek, zapierające dech pejzaże, powalające kostiumy i scenografia, nieustający ruch kamery, wreszcie autentyczna i poruszająca gra aktorów – tyle Zachodu, a mimo to pijar epoki wciąż taki czarny!


Gdyby Krzysztof Lijewski oglądał „Koronę”, pewnie przemyślałby swoją wypowiedź, a tak pospiesznie założył, że reprezentacja piłkarzy ręcznych znajdzie się w sportowym średniowieczu, jeżeli nie wygra turnieju w Portugalii. Oczywiste jest, co ów znakomity rozgrywający chciał przez to powiedzieć – spadniemy na samo dno dna w światowej hierarchii, cofniemy się do czasów króla Ćwieczka i trzeba będzie budować wszystko od zera. Sportowe średniowiecze to jednak mało budująca historia.

 

W najlepszym filmie niejakiego Quentina Tarantino i kultowym dla wielu kinomaniaków „Pulp Fiction” jeden z bohaterów - czarnoskóry boss gangu w typie arcydzielnego bohatera sztuk walk wszelakich Tomasza Oświecińskiego - grozi, że zrobi swojemu oprawcy z d...y jesień średniowiecza.

Komizm owego perwersyjnego porównania wynikał z faktu, że brutalna czynność, za jaką uchodzi gwałt, została w finezyjnym tłumaczeniu Elżbiety Gałązki-Salamon zestawiona z tytułem klasycznego dzieła Holendra Johana Huizingi „Jesień średniowiecza”, hitu wydawniczego w Polsce lat 90. Książka omawia - tu cytat za Wikipedią - „bujny rozkwit późnośredniowiecznej kultury dworskiej, głównie na przykładzie Burgundii i Niderlandów”. A samo sformułowanie odnosi się „do epoki późnego średniowiecza, zwłaszcza gdy się chce podkreślić bogactwo i wyrafinowanie ówczesnej kultury”.

 

Jak więc widać, średniowiecze wcale nie takie złe – lekcja nieodrobiona Panie Krzysiu, proszę przynajmniej zerkać na telewizor i polską „Grę o tron” pilnie śledzić! No ale wiadomo, chodzi o sport – w średniowieczu nie mieli bladego pojęcia o handballu, czyli wychodzi, że się zgadza, identycznie jak dzisiaj w Polsce.
Jednak prowokacyjne pytanie reporterki TVP o średniowiecze trener reprezentacji Piotr Przybecki wytrzymał na chłodno, z pełną gracją, wyrafinowaniem i kulturą, delikatnie dając do zrozumienia popularnemu „Lijkowi”, że sam do tego przyłożył rękę, a właściwie to nie chciał swojej ręki użyć, by do owego średniowiecza jednak się nie cofnąć. Piłkarz bowiem wcześniej uznał, że znalazł się w jesieni sportowego życia, a to co wywalczył dla biało-czerwonej i orła w koronie, to wystarczy. A że ojczyzna wciąż w potrzebie? Cóż, najwyższa pora na nowe pokolenie rycerzy...

 

Co faktycznie czuje sportowiec, który znalazł się w średniowieczu, możemy na bieżąco śledzić na Facebooku, gdzie udziela się niejaki Jan Ziobro, skoczek samozawieszony, dziś głównie przedsiębiorca branży meblarskiej i autor popularnych wideo-monologów z sobą w roli głównej, co być może wróży mu kinową karierę - bo tę na skoczni raczej sobie zamknął - albo przynajmniej wziętego stand-upera.
Tematów do kolejnych wystąpień nie powinno zabraknąć, już zacieram ręce na smaczne i pikantne opowieści zza kulis bujnego życia zimowego lotnika, czekam cierpliwie, choć dłonie coraz bardziej mi marzną. Trzeba też przyznać, że poziom będzie trudno utrzymać, bo Ziobro zaczął z grubej rury – jednym z czarnych charakterów swoich popisów uczynił bowiem Adama Małysza.

 

Nooo, takie szarganie jednej z narodowych świętości może jednak odbić się autorowi czkawką - zaryzykuje tezę, że lud stanie jednak po stronie człowieka z parasolem. Co bardziej zapalczywi internauci widzą już nawet oczyma wyobraźni, jak adwersarze ostatecznie rozstrzygają swoje racje, stając do walki w klatce w kategorii wagi wątłej. I dopiero wtedy robią sobie jesień średniowiecza! A po zbroje mogą uderzać w ciemno na Woronicza.

Z tej samej kategorii