Kłopot z Gollobem, czyli kult kaskaderów

05.06.2016 UNIA TARNOW - MRGARDEN GKM GRUDZIADZ - ZUZEL PGE EKSTRALIGA
 fot. Michał Stańczyk  /  źródło: Cyfrasport

Tomasz Gollob zachował się jak tyczkarz, który na porannym dżoggingu przed wieczornym konkursem idzie poskakać w kamieniołomach albo jak kolarz, który tuż przed wyścigiem robi sobie ekstremalną przejażdżkę po leśnych wertepach. Zamiast tego potoku empatii „post factum” może przydałoby się też trochę lodu na wzruszone i rozemocjonowane głowy - trzeźwy osąd, po co facet tak ryzykował.

Mam kłopot z Gollobem. Tak jak mam kłopot z żużlem, rajdami, wyścigami, skokami ze spadochronu i na główkę. Tam, gdzie „dla sportu” człowiek ryzykuje kalectwem lub życiem, tam sportu praktycznie nie widzę - widzę za to nieuzasadnioną brawurę, a często głupotę.

 

Tak, wiem - facet przeżywa straszny dramat; walczył o życie, teraz będzie walczył o to, by samemu oddychać, chodzić, by normalnie funkcjonować. Wynik wciąż nieprzesądzony. Współczuję. Świat sportowców, kibiców i mediów też stanął za żużlowcem murem - ból, troska, modlitwy, błagania, zbiórki, apele, podświetlane stadiony i biegi solidarności. Raport ze szpitala na każdym kanale - wybudzony ze śpiączki, złapał kontakt, poruszył ustami, żyje...


Gdy usłyszałem o wypadku, pomyślałem - znowu On. Ileż to razy Gollob łamał się na amen - wydawało się, że to już koniec. Z czegoś takiego zwyczajny śmiertelnik wykaraskać się nie może; no trudno, kostucha czeka w progu, a jak nie, to chłop musi zostać inwalidą, niemową albo przynajmniej zmądrzeć. Gdzie tam - ten wstawał, otrzepywał się, podnosił niczym feniks z popiołów i heja do roboty, czyli na motor.


Kwestią osobną jest, że ten motor to całe życie, że bez tej adrenaliny usiedzieć na tyłku nie potrafi - choć wypadałoby, by dał sobie już spokój; już nie to zdrowie, refleks i sprawność (jako sportowiec-amator w wieku „gollobowym” trochę o tym wiem). Bagaż przykrych doświadczeń niczego tu nie zmienia. Gollob jest jak ten himalaista, który nie raz i nie dwa wywinął się Królowej Śniegu spod welonu, napatrzył się na lecących w przepaść lub zamarzających w lodowych czeluściach kolegów, a mimo to uparcie wraca w te szczyty. Styl życia, i umierania też. Nie do pojęcia i zrozumienia dla przeciętnego amatora górskich przechadzek po Stożku i Gubałówce.


Jasne, ryzyko wpisane jest w sport, wypadki są wkalkulowane, a ci, którzy nie są na nie gotowi, nigdy nie wybiją się ponad przeciętność. Czyż ryzyko nie jest wpisane w los każdego, kto zdecyduje się wyjść z domu na spacer? W każdej chwili może spaść na niego dachówka albo jakiś wariat-morderca przejedzie po nim na pasach.

 

Jest jednak subtelna, ale zasadnicza różnica między tym, na co nie mamy wpływu, a tym, co sobie gotujemy. Pamiętacie Kubicę? Był u progu wielkiej kariery w Formule 1, Sebastian Vettel, późniejszy mistrz świata, mógł mu czyścić buty. Ale Polakowi było za mało, więc startował w półamatorskich rajdach, z których jeden omal nie skończył się tragicznie, ale i tak zamknął mu drzwi na tory F1.

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~Kibic amator sportowiec Użytkownik anonimowy
~Kibic amator sportowiec :
No photo~Kibic amator sportowiec Użytkownik anonimowy
Po pierwsze znajdź w życiu to co kochasz i pozwól żeby cię zabiło a po drugie to wy pismaki robicie z tego aferę na cały świat nikt od was tego nie oczekuje to wy uprawiacie wyścig na podawanie sensacji nękacie rodzinę znajomych lekarzy aby tylko wyrwać i podać do publicznej wiadomości jakąś wiadomość z pierwszej ręki
1 maja 19:03 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~KibicUżytkownik anonimowy
~Kibic :
No photo~KibicUżytkownik anonimowy
Trzeba zrozumieć panów Dziennikarzy. Muszą coś pisać bo wierszówka to ich chleb. Dlatego raz piszą Tomek cacy a raz Tomek be. Są nudni bo zwykle nie mają nic mądrego do powiedzenia a zarobić coś jednak muszą. Wystarczy tej paplaniny nie czytać.
5 maja 11:36
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Do boju, na koń!Użytkownik anonimowy
~Do boju, na koń! :
No photo~Do boju, na koń!Użytkownik anonimowy
Tomasz na torze crossu popełnił Smoleńsk - a Smoleńsk dobrze się sprzedaje i w końcu zaowocuje legendami i pomnikami - Tomasz, głowa do góry, skorzystasz na wypadku po dziesięciokroć!
4 maja 08:28
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii