Jak poszarpać Dujszebajewem

Polska - Serbia
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Zadzwonił Czytelnik oburzony wybuchem Tałanta Dujszebajewa, który w niedzielę poszarpał nieco zawodnika Łyżwę podczas meczu piłkarzy ręcznych w Rumunii. Zwrócił uwagę, że gdyby podobna scena rozegrała się na boisku piłkarskim lub koszykarskim, jej finał mógł być jeszcze bardziej gwałtowny, ale dla trenera, który miał sporo szczęścia, że trafił na potulnego i białego jak śnieg debiutanta.

Zadzwonił Czytelnik oburzony wybuchem Tałanta Dujszebajewa, który w niedzielę poszarpał nieco zawodnika Łyżwę podczas meczu piłkarzy ręcznych w Rumunii. Zwrócił uwagę, że gdyby podobna scena rozegrała się na boisku piłkarskim lub koszykarskim, jej finał mógł być jeszcze bardziej gwałtowny, ale dla trenera.

Hipotetycznych scenariuszy rozwoju wydarzeń jest kilka: rewanż na garderobie, podduszanie, cios w nos, w ostateczności nokaut. Słowem, Dujszebajew miał sporo szczęścia, że trafił na potulnego, niezbyt rosłego i białego jak śnieg debiutanta. A może właśnie dlatego go wybrał?


Oburzonych zachowaniem selekcjonera jest więcej. Były trener reprezentacji kobiet, Jerzy Ciepliński, nawołuje wręcz do jego natychmiastowej dymisji; inni apelują do działaczy federacji o rozmowę wychowawczą z ekspresyjnym trenerem. I sugerują, że pół roku wcześniej musiał rozstać się z węgierską reprezentacją z podobnych powodów.


Są i tacy, którzy go bronią – jak prezes kieleckiego klubu Bertus Servaas, w którym szkoleniowiec ma drugi etat. Argumenty? To człowiek sukcesu, a więc wie, co robi, widocznie chciał pobudzić i zawodnika, i cały, zawodzący na boisku zespół.
Przypomnę też, bo czas zaciera fakty – u kresu swej szkoleniowej kariery uwielbiany przez polskich kibiców Bogdan Wenta, dziś szanowany europoseł, w finale mistrzostw Polski dusił wręcz zawodnika Zarembę.

Nie wiem, czy miało to wpływ na dalszy przebieg kariery utalentowanego rozgrywającego, w każdym razie szybko zmienił klimat z kieleckiego na morski, no i jednak nie spełnia oczekiwań.


Pewne jest, że tego typu emocjonalne zachowania pod okiem kamer nie sprzyjają zyskaniu publicznej sympatii. Nerwowe reakcje Dujszebajewa dodatkowo kontrastowały z opanowanym, konkretnym stylem prowadzenia drużyny przeciwnej przez innego Hiszpana, Xaviera Pascuala. Też południowiec, rówieśnik (obaj rocznik 1968), ale widać inny temperament, a może po prostu inna, bardziej wyrafinowana kultura.


Poza tym wiadomo, że Dujszebajew jest Hiszpanem tylko z wyboru, a z pochodzenia Kirgizem wychowanym i przez lata dojrzewającym w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, a więc wciąż drzemie w nim pewnie homo sovieticus. Słowo Wschód może być tu wytrychem, które sporo wytłumaczy.

Z tej samej kategorii