Gdy tylko Polak wyjedzie w świat, od razu wychodzi z niego „polactwo”

Chula Vista
 /  fot. Joanna Fiodorow  /  źródło: Facebook

Reperkusje burzliwej libacji piwnej, na którą złożyły się dwie butelki/puszki zdekonspirowane w lodówce polskich lekkoatletów w kalifornijskim ośrodku sportowym w Chula Vista zaskakują swoim wciąż nierozpoznanym rozmachem, drugim, trzecim i czwartym dnem.

Czy ktoś jeszcze pamięta, kto był pierwszym czarnym charakterem w tej grze w podchody? Ale czy to ma jeszcze jakieś znaczenie, poza faktem, że „piwosze” mają zostać ukarani (choć przecież już zrobili to szefowie ośrodka)? Aferka okazała się niczym rosyjska zabawka Matrioszka - rozbierasz babę, pod nią mniejsza, rozkręcasz mniejszą - tam jeszcze mniejsza, a w niej schowana kolejna i tak bez końca aż do babulinki, którą ledwo dostrzegasz gołym okiem.


Tym sposobem z Zatoki San Diego na dwóch butelkach piwa bez dna, dopłynęliśmy przez Atlantyk do nadbałtyckiego Cetniewa w roku 2015, gdzie miały miejsce inicjacyjne rękoczyny na szczytach polskiego młota.

I tak wędrując po tej krętej ścieżce natykamy się na kolejne atrakcje - widzimy zadarty nosek wyalienowanej gwiazdy i jej trenera przepędzających z boiska na zbity pysk koleżanki i kolegów; mamy osobno samego trenera, który nagle ukochał podróże do Kataru i jego obywateli, więc wobec swoich zachowuje się niczym jakiś oszalały arabski terrorysta. Mamy tegoż samego pana, który do Ameryki poleciał za państwowe złotówki, po czym okazało się, że właściwie to nie powinien, bo nie podpisał papierka, więc dorabia w petrodolarach. Mamy ojca tragicznie zmarłej mistrzyni, który diwę hołubił i namaścił na sukcesorkę ukochanej córeczki, co symbolizowała legendarna rękawica, aż nagle okazało się, że symbol maskował papierową więź, która już dawno się potargała. A gdzieś zupełnie w tle majaczy nowy prezes PZLA, były wszechmocny szef szkolenia, który od czterech miesięcy boi się bojowego trenera o cokolwiek zapytać...


Jak więc widać dno butelki przykrywa kolejne, ciągle wyłażą baba za babą, nie wiadomo, ile ich jeszcze wylezie, zwłaszcza gdy diwa wróci do kraju i zechce w końcu zabrać głos, bo na razie zaimponowała tylko starannie odręcznym „dementi”, odcinającym ją od wybryków swoich koleżanek i kolegów. No ale „odcinka” się nie powiodła - lawina ruszyła i zamiata samą diwą po wszystkich kątach.

Z tej samej kategorii