Filandia, czyli co skoczkowie stracili na lotnisku

Nie wiadomo, czyim pomysłem było zignorowanie grupy fanów na lotnisku - samych skoczków, wszędobylskiego dyrektora, czy raczej rozkazem trenera Horngachera. Bez znaczenia - nie ma nic wspólnego z profesjonalizmem. Profesjonalny sportowiec dba o swój wizerunek, w którym bezpośredni kontakt z kibicem jest czymś naturalnym, wręcz bezwzględnym.

Mistrzowie Świata Lahti 2017
 fot. Martyna Szydłowska  /  źródło: Pressfocus

Na początek wyjaśnienie - w tytule nie ma błędu literówki, o czym przekonacie się, drodzy Czytelnicy, trwając w lekturze uparcie do końca.
Jest więc Filandia, nie Finlandia. Ale bliskość wszelaka obu słów być może wcale nie jest przypadkowa, nie przesądzam.
Z Finlandią to w ogóle kłopot - wydaje się, że tylko skoki w Lahti ratują jeszcze ten kraj w oczach młodego polskiego obywatela przed absolutnym pomyleniem w oparach butelki czystej.


- Kto zostanie dzisiaj mistrzem świata? - pyta reporter polskich kibiców przed konkursem?
- Żyła!
- Dlaczego?
- Bo w żyle jest najwięcej Finlandii, ha ha ha!
To nie zmyślone, poszło w radiu. Ubawiłem się, ale zaraz też zadumałem nad tym, jak opinia ciągnie się za człowiekiem, a za skoczkiem to już w ogóle leci.


Piotr Żyła właśnie został bohaterem narodowym, ale wciąż bardziej kojarzony jest jako ten sowizdrzał, który lubi palnąć coś głupkowatego, a czasem sobie i golnąć. Generalnie swój chłop, trochę zgrywus, maskujący zapewne nieśmiałość i zagubienie, ale jakby bardziej autentyczny od nieco kwadratowego Stocha czy grzeczniutkiego Kota.


Z opinią trzeba uważać, o opinię należy dbać, zwłaszcza gdy jest się na świeczniku. Jeden fałszywy krok może kosztować utratę społecznej wiarygodności.
W niedzielę mistrzowie świata w drużynie wrócili z Lahti do kraju, ale nie wyszli do kibiców, którzy czekali na lotnisku w Balicach. Wyszedł za to „piąty medalista”, dyrektor Adam Małysz, tłumacząc sportowców zmęczeniem i czekającym ich wyniszczającym turniejem norweskim. Szef „Pierwszego Oficjalnego Fanklubu Kamila Stocha” (wow... kłania się Ministerstwo Głupich Kroków ze skeczu Monty Pythona?) stwierdził nawet, że bohaterowie są wyczerpani!


Komentarze pod tą informacją nie pozostawiają wątpliwości - skoczkowie sprawili wielki zawód, zachowali się głupio, źle, fatalnie. Wizerunkowo - strzał w stopę.
W jednym momencie mistrzowie zostali zrównani z piłkarzykami, którym woda sodowa - albo piwo - uderzyły do głowy. „Przygwiazdorzyli”. Według ocen najbardziej rozżalonych i szyderczych, złoci medaliści z Lahti mieli tak świętować historyczny sukces, że nie byli w stanie ustać w pionie twarzą w twarz.

Z tej samej kategorii