Tak zwany konkurs

Wybrzeze Gdansk - Vive Tauron Kielce
 źródło: Pressfocus

Dawno dawno temu lubiłem oglądać konkursy piękności różnych miss, bo wydawało mi się, że spośród dziewczyn ładnych, bardzo ładnych i ładnych inaczej wygrać musi ta niepodważalnie obiektywnie autentycznie najpiękniejsza.

Oczywiście byłem w błędzie. Nie tylko dlatego, że kwestia oceny piękna jest względna, poza dyskusją - de gustibus non est disputandum, jak mawiali starożytni, a co dla większości nowożytnych pozostało już tylko językowym szpanem przed jakąś hmm pięknością. Po prostu zwykle takie konkursy wygrywają damy, które mają nie tylko najlepsze atrybuty, ale zwłaszcza – nazwijmy to eufemistycznie - najbardziej zaradny tzw. menedżment. Sam konkurs zaś to tylko telewizyjny szoł z pozorami sportowej rywalizacji według niby jasnych reguł, których kwintesencją są śliniący się podstarzali dżentelmeni ledwo dźwigający tabliczki z punktacją.
Być może dlatego konkursami piękności, których się swego czasu rozmnożyło, jak grzybów w barszczu, dziś już nikt specjalnie się nie emocjonuje; zniknęły gdzieś zresztą z telewizyjnych ramówek albo pochowały w stacjach niszowych.
Co nie znaczy, że sam konkurs jako idea wyboru kogoś najlepszego przepadła; wręcz przeciwnie, znalazł on sobie niszę nową, w której od kilku lat świetnie się umościł, doprowadzając szczytną skądinąd ideę na skraj własnej karykatury.
Tym polem stał się wybór trenera narodowej reprezentacji w czymkolwiek, ze szczególnym uwzględnieniem dyscyplin drużynowych. Uzasadnienie jest proste: ów konkurs w myśl ustawy o sporcie pozwala zatrudnić tak wybranego trenera na etacie finansowanym przez ministerstwo sportu, a więc budżet państwa, czyli... przez was podatników, szanowni czytelnicy. A to w biednych jak myszy – przynajmniej teoretycznie - polskich związkach sportowych wydaje się nie do pogardzenia.
Z "konkursu" są więc Dujszebajew, Krowicki, Nawrocki, Mołłow, pewnie i Taylor, a także Horngacher; może tylko naprawdę piękny Nawałka nie, bo opływający w luksusy PZPN nie chciał się wygłupiać i wyciągać rękę po państwową jałmużnę.
Nie wiem, czy jest na świecie gdzieś jeszcze podobny schemat, w każdym razie polski pomysł na wybór selekcjonerów w piłce siatkowej, ręcznej, czy koszykowej to - mam wrażenie - unikalny na skalę globalną przypadek rywalizacji, w której o jeden fotel zabija się kilkunastu fachowców w poczuciu, że ich życiowy dorobek i list motywacyjny zawarte na kilku kartkach mają jakiekolwiek znaczenie; wyobrażają sobie zapewne, że zbiera się jakaś komisja złożona z najbardziej światłych głów tzw. polskiej myśli szkoleniowej, które godzinami ślęczą nad stosem papierów aż wreszcie dokonają sprawiedliwego wyboru...
Proszę teraz wybaczyć wyznanie, ale ja też kiedyś startowałem w paru konkursach; czyż zresztą nie jest to doświadczenie na wskroś powszechne? Z góry uprzedzam potencjalne fanki - nie były to poszukiwania współczesnych inkarnacji pięknego Apolla, niemniej i tak zwykle wychodziłem z tych bojów zdruzgotany na ciele i duszy, z niedowierzaniem zadający sobie pytanie, jak też moje piękno mogło nie znaleźć uznania w oczach "żiri"!
Do dziś niczym senny koszmar pamiętam iście diaboliczne pytanie jednego z członków takiej komisji, bym oralnie wytłumaczył, jak w programie excel wyrysować wykres koła... To było jak cios w szczękę. Oczywiście jako zdekonspirowany ignorant musiałem ustąpić rywalowi, który zapewne okazał się wspaniale przygotowanym do mazania we wspomnianym „elu” różnych kół, trójkątów, tabelek i diagramów. Z tego co wiem, do dziś się w tym świetnie spełnia, a mnie już do końca życia pozostał uraz do microsoft office.
Kto ciekaw może właśnie niemal na żywo kibicować podobnej rywalizacji, bo do schedy po Stephanie Antidze zgłosiło się właśnie szesnastu (!) najbardziej znanych trenerów siatkówki na świecie. Jednocześnie PZPS i tak zastrzegł sobie, że może postawić na kogoś spoza konkursowej stawki! No bo jak kogoś naprawdę chcemy, to i tak go weźmiemy, a procedury są po to, żeby je nagiąć. Nie zdziwiłbym się więc, gdyby na stołek wrócił Apollo, pardon Raul Lozano, który do żadnego konkursu się nie zgłosił. Mądrala.

Z tej samej kategorii