Biegler, czyli spóźnione żale po szkodzie

Michael Biegler
 /  fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Do historii polskiej piłki ręcznej niemiecki trener przejdzie jako ten, który przegrał coś, co wydawało się nie do przegrania.

Michael Biegler zachował się honorowo. I to jedyna rzecz, którą trzeba mu oddać. Może jeszcze pogratulować wygranej z Francją - najlepszego meczu w jego 4-letniej kadencji - która jednak okazała się zwycięstwem pyrrusowym. Do historii polskiej piłki ręcznej niemiecki trener przejdzie jako ten, który przegrał coś, co wydawało się nie do przegrania.


Upokorzenie, jakiego doznali biało-czerwoni pod jego wodzą, sportowy świat porównuje do tego, co dwa lata temu przeżyli brazylijscy piłkarze we własnej ojczyźnie, zdeklasowani w półfinale mistrzostw świata przez Niemców 1:7.


W polskim sporcie podobnej traumy nie przeżyła w historii chyba żadna inna drużyna. Nie myślę tu oczywiście o porażkach, które pozbawiałaby nas jakichś medali, awansów czy kwalifikacji do igrzysk olimpijskich – jak niedawno siatkarzy w Pucharze Świata – bo tych pewnie uzbierałoby się całkiem sporo. Myślę o klęskach dobitnych, absurdalnych, niespodziewanych - takich, po których odechciewa się patrzeć na sport.


Próbę porównania z lat niedawnych wytrzymuje może tylko katastrofa piłkarskiego Euro 2012 w wykonaniu drużyny Franciszka Smudy, która nie wyszła nawet z przeciętnej grupy. Piłkarze ręczni, jakkolwiek oceniać, są jednak w gronie ośmiu najlepszych drużyn Europy, a więc i świata, i nie zmieni tego nawet koszmarne wrażenie, jakie na długo pozostawi po sobie mecz z Chorwacją.


Niestety, ten jeden mecz będzie rzutował na ocenę całych mistrzostw, ponoć najlepszych w historii, święta, które w godzinę i kwadrans zamieniło się w stypę. I choć największą traumę przeżyli Szmal, Bielecki i Jurecki, generalnie wina za to spada na dwie osoby - trenera i prezesa ZPRP.


Dziś, po czterech latach od kontrowersyjnej decyzji Andrzeja Kraśnickiego o powierzeniu posady po Bogdanie Wencie Bieglerowi, polska piłka ręczna i jej prezes zebrali tego owoce. Wczoraj Kraśnicki nie potrafił nawet stanąć przed dziennikarzami i zakomunikować o dymisji trenera.

Z tej samej kategorii