Obyśmy nie zatęsknili za Milikiem

Pilka nozna. Eliminacje do MS 2018. Polska - Dania. 08.10.2016
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Pressfocus

Dokładnie dziś, 11 października, mijają dwa lata od zwycięstwa 2:0 z Niemcami. To była pierwsza w historii wiktoria nad zachodnim sąsiadem, kamień milowy na drodze do Euro 2016, a także kamień węgielny, na którym zbudowała się drużyna Adama Nawałki. Pierwszego gola zdobył wtedy Arek Milik, który stworzył z Robertem Lewandowskim duet napastników, jakiego zazdrości nam cała Europa. Dziś go zabraknie

Pamiętacie 11 października 2014? Nie? Dokładnie dziś mijają dwa lata od zwycięstwa 2:0 z Niemcami w eliminacjach Euro 2016.

To była pierwsza w historii wiktoria nad zachodnim sąsiadem, zarazem kamień milowy polskich piłkarzy na drodze do francuskiego turnieju, a także kamień węgielny, na którym zbudowała się drużyna Adama Nawałki - późniejszy ćwierćfinalista mistrzostw Europy, jedenastka, na którą dziś chuchamy, dmuchamy i którą tak cenimy.


Jeżeli ktoś jeszcze sobie nie przypomniał tych fantastycznych obrazków, to przypomnę, że pierwszego gola na warszawskim Narodowym zdobył wtedy Arek Milik, który w ciągu kolejnych miesięcy stworzył z Robertem Lewandowskim duet napastników, jakiego zazdrości nam cała piłkarska Europa, a może i trzy czwarte świata.


Oczywiście, bywały chwile, zwłaszcza w trakcie mistrzostw nad Sekwaną, gdy na wychowanku katowickiego Rozwoju nie zostawialiśmy suchej nitki za to, jak marnował kolejne okazje na bramki. Był moment, gdy Milik stał się bohaterem prześmiewczych internetowych memów – paradoksalnie 22-letni piłkarz płacił w ten sposób cenę za swój oszałamiający awans w futbolowej hierarchii i rozbudzenie wielkich oczekiwań.


Nie mogło to jednak przesłonić faktu, że mamy do czynienia z "brylancikiem", zawodnikiem o ogromnym potencjale i stale się rozwijającym. Potwierdził to w Napoli, gdzie błyskawicznie zaczął trafiać, podbijając serca fanów spod Wezuwiusza.

Gdy w sobotę doznał kontuzji, w gniew wpadł prezes klubu Aurelio De Laurentiis, od zawsze przeciwny oddawaniu piłkarzy dla reprezentacji – w swej istocie oczywiście bezzasadny, ale też świadczący o tym, ile Polak znaczy dla neapolitańczyków.


Arek Milik przeżywa dziś osobisty dramat, jest już po operacji, aczkolwiek rokowania powrotu na boisko nie są dla niego już tak bezwzględne, jak jeszcze kilkadziesiąt godzin temu mogło się wydawać.
W tym roku go jednak zabraknie, a to spory problem dla Nawałki, który ustawianie reprezentacji mógł dotąd w ciemno rozpoczynać od duetu swoich żądeł.

 

Dziś skala trudności ustawiona przez defensywę Armenii nie sięga tak wysoko, jak dwa lata temu ta mistrzów świata, więc być może u boku „Lewego” szansę wykorzystają inni, ale wypełnić dziurę po Miliku nie będzie łatwo.


Życząc mu błyskawicznego powrotu do formy, życzmy też sobie, byśmy za nim zbyt szybko nie zatęsknili...

Z tej samej kategorii