Upadek śląskiego futbolu w świetle biznesowych mądrości

EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY SPORTOWO
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Śląsk ma gospodarczy kongres i ponoć się rozwija. Więc dlaczego klubowa piłka od trzech dekad miota się tu od ściany do ściany?

W Katowicach hucznie otwarto wczoraj ósmy już Europejski Kongres Gospodarczy (krótko EKG) – mocno pompowany happening, na którym kilka tysięcy uczestników z całego świata debatuje o biznesie, pieniądzach i przyszłości. Zacnie.


Na groteskowy kontrapunkt zasługuje tylko fakt, że meeting ów - roszczący sobie pretensje do bycia najważniejszym tego typu spędem w naszej części Europy - odbywa się w stolicy regionu, w którym żadne EKG nie jest w stanie pomóc w zawale, jaki od lat kładzie na łopatki tutejszy futbol. Spektakularnymi oznakami tej degrengolady jest kolejny spadek z ekstraklasy legendarnego klubu z Zabrza, a także bielskiego, którego pięcioletnia szarpanina na granicy światów właśnie z hukiem dobiegła kresu.


Przez 27 lat od czasu, gdy postępował upadek kopalń i hut – poprzednich mecenasów sportu – nikt nie wypracował na Śląsku żadnego biznesowego modelu zastępczego. Wielkie kiedyś firmy - Górnik, Ruch Chorzów, Polonia Bytom i jeszcze kilka pomniejszych - od prawie trzech dekad bezsilnie miotają się od jednej do drugiej ściany, spadając coraz niżej na futbolowej mapie kraju.
Owszem, zdarzają się heroiczne szarże – a to medal w Chorzowie, a to ostatnio w Gliwicach – ale trzeba się modlić, żeby w tych drugich nie skończyło się jak w tym pierwszym, czyli „przeinwestowaniem” i szybkim zjazdem.


Od lat padają tu – z kongresu znów je głośno słychać - okrągłe zdania, jak to Śląsk wspaniale się rozwija. I owszem - powstało tu i dobrze się ma wiele zacnych firm, których zyski mogą przyprawić o zawrót głowy. Tylko co z tego? Żaden poważny biznes nie chciał tu w piłkę zainwestować na poważnie – choć co drugi z ich ważnych prezesów, jestem o tym przekonany, jest zagorzałym piłkarskim fanem. Cóż to za futbolowstręt? Pewnie rzecz na kolejne poważne debaty, a może i kozetki.


Jedną z diagnoz, i to całkiem rozsądną, daje na naszych łamach Jan Tomaszewski: „na Śląsku nie ma polityki sportowej. Tutejszy futbol (sport) wciąż zawieszony jest między komunizmem a kapitalizmem”. „Janek” trafił w sedno? Jedynym ratunkiem stały się samorządy - nawet wtedy, gdy jakiś klub wydaje się być w rękach prywatnych (pamiętam nawet te "prywatne oracje" na którymś z poprzednich kongresów). A to, z wielu względów, droga donikąd (patrz Zabrze).


„Jeżeli Śląsk chce wrócić na niegdysiejsze pozycje w piłce - diagnozuje Tomaszewski - musi się dostosować do reguł rynku, czyli znaleźć prywatnych inwestorów i właścicieli dla klubów”. Problem w tym, że owe reguły - mimo kolejnych festiwali kongresowych mądrości - dla śląskiego futbolu pozostają tak bardzo bezduszne.

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~taka prawdaUżytkownik anonimowy
~taka prawda :
No photo~taka prawdaUżytkownik anonimowy
Taaa Śląsk się rozwija w Kopex Mashinery 340 osób do zwolnienia w Newag-u w Gliwicach ponad 300 osób do zwolnienia, w Walcowni blach w Chorzowie 200 osób nie dostaje wypłat od pół roku, całe górnictwo nie dochodowe przynosi miliardowe straty co roku, i gdzie ten rozwój?????
19 maja 16 12:17 | ocena:100%
Liczba głosów:5
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ImUżytkownik anonimowy
~Im :
No photo~ImUżytkownik anonimowy
Jak ma nie być komuny jsk w każdym większym zakładzie pracy rządzą związki zawodowe.
19 maja 16 17:25 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~soleUżytkownik anonimowy
~sole :
No photo~soleUżytkownik anonimowy
A w tych firmach w ktorych sa pieniadze to prezesi wyprowadzaja kaske poprzez zatrudnianie firm zewnetrznych!!!!!Na slasku jest jeszcze gleboka komuna
19 maja 16 15:41 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii