Odstrzelenie Herry to policzek dla Kraśnickiego

Autor największego organizacyjnego sukcesu w historii polskiej piłki ręcznej - mistrzostw Europy mężczyzn, które w styczniu odbyły się nad Wisłą, imprezy powszechnie chwalonej przez komplet uczestników, a przez oficjeli z całego kontynentu uznawanej za najlepszy tego typu turniej w historii - otrzymał właśnie wilczy bilet i przepadł w głosowaniu do nowego zarządu federacji.

Marcin Herra , Andrzej Krasnicki , Katarzyna Krol , Krzysztof Kowal , Malgorzata Marcinska , Tomasz Urynowicz
 fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

Osiągnąłeś sukces? Sprawdziłeś się? A jakże! No to świetnie! Brawo! A teraz... spadaj! W ten mniej więcej sposób podziękowano - oczywiście nie dosłownie - Marcinowi Herrze na niedzielnym zjeździe Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

 

Autor największego organizacyjnego sukcesu w historii polskiego handballu - mistrzostw Europy mężczyzn, które w styczniu odbyły się nad Wisłą, imprezy powszechnie chwalonej przez komplet uczestników, a przez oficjeli z całego kontynentu uznawanej za najlepszy tego typu turniej w historii - w swoim środowisku otrzymał właśnie wilczy bilet i przepadł w głosowaniu do nowego zarządu federacji.


Herra podzielił tym samym - choć z lepszym wynikiem - los najsłabszego z kandydatów Klaudiusza „Big Brothera” Sevkovicia z Chorzowa.

I nieoczekiwanie stanął w jednej linii z człowiekiem z zupełnie innej politycznej bajki, Adamem Hofmanem, który w maju do zarządu ZPRP wpadł niczym kometa, by po czterech miesiącach z niego wyparować, w ogóle nie przystępując w wyborcze szranki. No ale skądinąd wiadomo, że czas tego pana minął nie tylko w sporcie.


Andrzej Kraśnicki, który na czele związku pewnie stoi od dziesięciu lat, bo jako jedyny potrafi okiełznać lokalne i ambicjonalne interesiki, tym razem otrzymał jednak od poddanych policzek.

Herra w ZPRP to był jego pomysł. Młody, rzutki i sprawdzony menedżer (pracował w spółce organizującej piłkarskie Euro 2012, potem na Stadionie Narodowym), choć nieco zbyt nowocześnie gładki, był jednak niczym świeży powiew w zasiedziałym towarzystwie z ulicy Puławskiej w Warszawie (siedziba związku), którym trzęsą byli boiskowi sędziowie, na czele z jednym z wiceprezesów.

Po sukcesie Euro 2016 Herra miał czuwać nad przygotowaniami do kolejnej wielkiej imprezy - mistrzostw świata, które w styczniu 2023 roku mamy przeprowadzić ze Szwedami.


Wydawało się więc, że to w tym właśnie kierunku, szukając kolejnych „Herrów”, pójdzie zarządzanie polską piłką ręczną, ale widać ten wiatr okazał się li tylko krótkim przeciągiem. „Wybory są jednak bezwzględne” - po swojemu gryzł się w język prezes, który rozpoczął właśnie ostatnią kadencję. Za jego plecami już rozpoczął się wyścig o schedę po nim. Za cztery lata to dopiero będzie się działo...

Z tej samej kategorii