Terapia Kręciną na rozgrzane głowy

PIAST GLIWICE - WISLA KRAKOW
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Na rozemocjonowanych kibiców Piasta lektura rozmowy z Kręciną może działać terapeutycznie, ale i otrzeźwiająco.

Lektura wywiadu ze Zdzisławem Kręciną rzuca nowe światło na fenomen Piasta Gliwice, przynajmniej do lutego lidera ekstraklasy. Niby o drużynie Radoslava Latala powiedziano i napisano już wiele, ale ten niezwykły motyl wciąż intryguje entomologów.

 

Gdyby ktoś wątpił w wiarygodność eksperta, nie zamierzam na siłę nikogo przekonywać, bo temat medialnego rozdźwięku „podniebnego chrapacza z PZPN-u” z jego realną pozycją w futbolowym świecie nad Wisłą wydaje się dawno rozstrzygnięty na korzyść „lotnika”, a my nie musimy przejmować się wszystkim, co piszczy w okolicach Wiejskiej, zwłaszcza że to stamtąd najczęściej wieje wstydem.

 

Na polu klubowej piłki Kręcina to prawdziwy wyjadacz w dobrym tego słowa znaczeniu, facet, który na tej robocie zna się jak mało kto w tym kraju. Zaświadcza o tym właśnie to, co po jego przyjściu na Okrzei stało się w Gliwicach. Pozycja i wiarygodność „doradcy zarządu” mocno szybują w górę.

 

Oczywiście to nie Kręcina załatwił Piastowi 14 zwycięstw i 45 punktów po 21 kolejkach sezonu – klubu z budżetem pięć razy mniejszym od Legii i trzykrotnie mniejszym od Lecha. Największa jego zasługa oraz zarządu gliwickiego klubu polega na zaufaniu, jakim obdarzyli Radoslava Latala, świetnego piłkarza, ale jeszcze kilka miesięcy temu trenera zagadkę.

 

Z wielu ciekawych refleksji Kręciny ta odnośnie Czecha jest szczególnie interesująca, bo operująca czytelnym dla każdego obrazem ze świata medycyny: „Gdybym miał poddać się skomplikowanej operacji, wolałbym, aby przeprowadzał ją adiunkt, a nie profesor. Potrzebowaliśmy trenera, który będzie widział dla samego siebie szansę rozwoju i promocji dzięki pracy w Piaście - mówi były dyrektor lidera ekstraklasy i już wiadomo, dlaczego na Okrzei nie zdecydowano się na Franza Smudę. To było cudowne zaniechanie.

 

Skoro jesteśmy przy świecie skojarzeń lekarskich - na rozgrzane i zarazem zaniepokojone głowy kibiców „piastunek” lektura rozmowy z Kręciną może działać z jednej strony terapeutycznie, z drugiej otrzeźwiająco. Działacz zapewnia więc, że drużynie nie grozi rozbiór ze strony bogatszych, a wręcz przeciwnie; że w Gliwicach mają świadomość niepowtarzalnej szansy i rysującej się przed nimi Europy, więc nie zamierzają jej zmarnować.

 

Z drugiej strony Kręcina nie brnie w megalomańskie peany - nie przesądza szczęśliwego finału, wszak liga się jeszcze nie skończyła; po części też przyczynę wiodącej na razie pozycji zespołu Latala upatruje w obniżeniu poziomu ligi, a także w braku na rynku wartościowych polskich piłkarzy.

 

Gliwicki klub poszedł bowiem w cudzoziemców nie z powodu kaprysu, czy menedżerskich układów, lecz ze zwykłej ekonomicznej kalkulacji. Średniej klasy Czesi, Słowacy czy Słoweńcy są tańsi od podobnych sobie, a często słabszych kopaczy polskich, co jest czytelną aluzją do przelicytowania wartości tych drugich, kamieniem ogródka poziomu rodzimego szkolenia, a generalnie - przy wielkiej euforii z kadry Nawałki - odświeżającym kontrapunktem do jakby już bujającego w chmurach rodzimego futbolu. Warto mieć to na uwadze w 2016 roku.

Z tej samej kategorii