Fryzjer pod wariografem

Gornik Zabrze - Miedz Legnica
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Adam Danch, zbadaniem swojej prawdomówności wykrywaczem kłamstw, pewnie nie zastanawiał się, że stworzył niebezpieczny precedens – od teraz wszyscy, którzy dadzą posłuch pierwszej lepszej plotce, że ich ulubieńcy grają brudno, mogą żądać: skoro jesteś niewinny, to zbadaj się jak Danch - pisze Tomasz Mucha.

Przez lata polski futbol był tak przeżarty korupcją, że słowo fryzjer dziś bardziej niż ze strzyżeniem kojarzy się z goleniem - frajerów. O skali procederu świadczy liczba prawie pół tysiąca (!) skazanych przez sądy powszechne za kupczenie punktami (polecam blog piłkarskamafia).

 

Nowe czasy przyniosły nowe wyzwania. Rozgrywki ligowe to już megakorporacja, więc by występować na szczeblu centralnym, trzeba otrzymać tzw. licencje, a te są wynikiem prześwietlenia klubu, czy nie zalega z płatnościami pracownikom, urzędom lub innym podmiotom prywatnym. W ten sposób powstał – co właśnie odkrywamy – nowy proceder kupczenia: tym razem dokumentami skarbowymi, że wszystko w papierach mamy czyste jak łza. Teraz trzeba pilnie śledzić dochodzenie w sprawie zatrzymanych byłych prezesów chorzowskiego Ruchu - łzy już kapią.

 

Mit współczesnej czystej piłki ze swej natury jest chyba ideą fikcyjną; niemal każda niespodzianka na boisku będzie rodziła brudne podejrzenia. Piłkarze, sędziowie, działacze – gra toczy się o coraz większe pieniądze, więc i pokusy takie są.

 

Jak można się było spodziewać życie dopisało puentę do moich wynurzeń sprzed tygodnia, w których przywołałem słowa Zbigniewa Bońka, sugerujących, że piłkarze Górnika Zabrze za granicą obstawiali przeciwko sobie u bukmacherów. Prezes PZPN-u wyraził zapewne niby to, co usłyszał lub przeczytał - to fani śląskiego klubu rozpuszczali wici, że w diabelską zabawę grali najbliżsi wieloletniego kapitana drużyny Adama Dancha.

 

No i mamy wspomniany epilog – zdesperowany piłkarz poddał się badaniu wariografem, czyli tak zwanym wykrywaczem kłamstw. Rzecz chyba w polskim futbolu bezprecedensowa, kojarzona raczej ze sferą kryminalistyki i filmów szpiegowskich.

 

Wydarzenie wzbudziło mieszane komentarze, m.in. legendarny skrzydłowy zabrzańskiej drużyny Jan Banaś uznał wariograf za wariactwo, coś jak sen pijanego idioty, a fanatykom, którzy na piłkarzu test wymusili, każe się kopnąć w czoło.

 

Jakkolwiek oceniać, motywacja samego Dancha jest jak najbardziej zrozumiała. To postać w Zabrzu ceniona i lubiana, obracająca się na co dzień wśród kibiców Górnika, więc posądzenia o grę przeciwko własnej drużynie i legendarnemu klubowi musiały mu mocno doskwierać i go dotknąć. Chciał więc uciąć niedomówienia, zależało mu, by w środowisku, w którym od lat uchodził za bohatera i swojego chłopa, nie zostać uznanym za zdrajcę. I wyszło na jego.

 

Czy teraz uwolni się od dokuczliwych docinek? Hmm. Mam wątpliwości. Skądinąd wiadomo, że badanie wariografem niekoniecznie musi być miarodajne, wszak nie rozstrzyga prawdy lub kłamstwa, bada tylko reakcje fizjologiczne organizmu na bodźce zewnętrzne, związane z emocjami.

 

No i urządzenie można oszukać. Najsłynniejszym człowiekiem, któremu się to udało, i to dwukrotnie, był Aldrich Ames, słynny agent CIA i jednocześnie rosyjski szpieg. Przykładów błędnych interpretacji badań jest całkiem sporo. Niektórzy naukowcy - a jest ich spora grupa - twierdzą, że na przykład każda osoba, która potrafi regulować swoje tętno oraz oddech może skutecznie zmanipulować badanie. Zastanówmy się więc: sportowiec, tętno, oddech, regulować – czy jakiś element tu nie pasuje?

 

Nie chcę kontestować dowiedzionej w ten sposób uczciwości Dancha w oczach zagorzałych kibiców, a skoro pozwoli to oczyścić atmosferę między nimi – niech będzie. Piłkarz pewnie nie zastanawiał się jednak, że stworzył niebezpieczny precedens – od teraz wszyscy, którzy dadzą posłuch pierwszej lepszej plotce, że ich ulubieńcy grają brudno, mogą żądać: skoro jesteś niewinny, to zbadaj się jak Danch!

 

Na pierwszy ogień podpiąłbym pod kabelki Krystiana Bielika i zweryfikował, kiedy 19-latek mówił prawdę: czy wtedy, gdy wyznał, że polska młodzieżówka trenuje słabo, czy wtedy, kiedy za swe słowa przepraszał. Od wyniku badania być może zależy przyszłość rodzimego futbolu w czasach „polewandowskich”. Już wcale nie tak odległych.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~dsgikjUżytkownik anonimowy
~dsgikj :
No photo~dsgikjUżytkownik anonimowy
https://www.yout
27 cze 11:41 | ocena:100%
Liczba głosów:2
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii