Chmurny „Lewy”, czyli bąbelkowanie

Robert Lewandowski
 fot. Christof Stache  /  źródło: AFP

Ostatnie wypowiedzi „Lewego” i wydarzenia wokół niego wskazują na to, że i nasz kapitan jakby „bąbelkował” - do świata, niczym bąbelki coca-coli, uwalniają się coraz bardziej śmiałe jego zachowania i emocje. Tak jakby czuł się już skrępowany tym kaftanem ogłady, w który dał się poniekąd sam zawiązać i zaplątać.

W poniedziałek miał okazję do ostatniej takiej celebracji - właśnie stuknęła mu ostatnia dwudziestka. Za rok o tej porze narodowe bożyszcze Robert Lewandowski dołączy do 30-letnich oldbojów; oczywiście nie w sensie sportowym, bo naszemu niezniszczalnemu futbolowemu cyborgowi spokojnie można wróżyć jeszcze przynajmniej kilka ładnych sezonów bogatej kariery.

Myślę bardziej o pewnej cezurze dojrzałości, czy męskości, w której dwudziestoletni młodzian w czwartej dekadzie żywota przeistacza się w statecznego dżentelmena. Z zastrzeżeniem, że cały podział jest mocno umowny i niestabilny - bywają nastoletni faceci pełną gębą i czterdziestoletni podtatusiali wieczni nastolatkowie, mam tu pewne (auto)obserwacje.


Co do „Lewego” wątpliwości nie ma - z racji życiowych doświadczeń (wczesna śmierć ojca) dorosnąć musiał szybko, stając się z czasem wzorcem nad wyraz dojrzałego sportowca-profesjonalisty, przy tym na równi dbającego tak o formę, jak i o publiczny wizerunek „dobrego chłopaka”, jakby jednak przy tym nieco wypranego z autentycznych emocji. Jak bowiem powszechnie wiadomo nie tylko uprzejmość, uśmiech i gładkość determinują nasz sposób bycia i określają stosunek do innych oraz świata. Czasem zwyczajnie ma się ochotę coś spier...


Ostatnie wypowiedzi „Lewego” i wydarzenia wokół niego wskazują na to, że i nasz kapitan jakby „bąbelkował” - do świata, niczym bąbelki coca-coli, uwalniają się coraz bardziej śmiałe jego zachowania i emocje. Tak jakby czuł się już skrępowany tym kaftanem ogłady, w który dał się poniekąd sam zawiązać i zaplątać. No bo jak - poza okrągłą sumką na koncie - pożenić postać wzoru dla młodzieży z promocją napitku, którego spożycie nijak ma się do propagowanego przez małżeństwo Lewandowskich sportowego stylu życia?


Czekam więc tylko, kiedy piłkarz sam odgryzie się za ten „wstyd” propagatorce zdrowego żywienia Katarzynie Bosackiej. Na razie ogranicza się do sfery zawodowej. A to publicznie wyraził rozczarowanie brakiem wsparcia kolegów z Bayernu w walkę o koronę króla strzelców Bundesligi; a to skrytykował szalone letnie tournee Bawarczyków po Azji (cztery mecze w osiem dni, brak treningów); a to wreszcie pouczył młodszych kolegów i trenera młodzieżówki, że występ kadrowiczów Nawałki w młodzieżowym Euro jest bezsensowny...

Z tej samej kategorii