Brazylia - Polska. Można brzydko, byle wygrać!

Polska - Serbia
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

By myśleć o sukcesie z „canarinhos”, nasi koniecznie muszą poprawić atak. Rzucając 20 bramek w 60 minut meczu na tym poziomie raczej nie wygrają. Czy są w stanie odmienić się w ciągu kilkudziesięciu godzin? Na początek powinno wystarczyć, gdy ograniczą liczbę „głupich” błędów - podań w ręce rywali, ofensywnych fauli, przekroczenia linii.

Przed drugim meczem Polaków we francuskim turnieju - z Brazylią - wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi związanych z ich grą. Na otwarcie z Norwegami odmłodzona drużyna pozytywnie zaskoczyła - poza wynikiem. Nie było blamażu, jak wróżyli niektórzy gdy po rezygnacji kilku z gwardii zasłużonych, seria kontuzji dopadła tych, co z niej zostali. Fachowcy podkreślają za to, że była bardzo przyzwoita gra – co prawda zdecydowanie lepsza w obronie niż w ataku, z rewelacyjnym Adamem Malcherem w bramce.


Trudno nie odnieść wrażenia, że „Yogi” jednak ratował skórę kolegom, i gdyby nie to, porażka ze Skandynawami byłaby bardziej dotkliwa; a tak Polacy schodzili z boiska hali XXL w Nantes z uczuciem niedosytu i niewykorzystanej szansy.

Od strony psychologicznej na pewno tak jest lepiej w perspektywie arcyważnej potyczki z Brazylią, niż zbierać się do niej po klęsce.

 

Pytanie podstawowe, czy bramkarz z Opola będzie takim bohaterem w każdym meczu? Chciałoby się oczywiście, ale trzeba się liczyć z tym, że nie, dlatego by myśleć o sukcesie z „canarinhos”, nasi koniecznie muszą poprawić atak.

Rzucając 20 bramek w 60 minut meczu na tym poziomie raczej nie wygrają. Czy są w stanie odmienić się w ciągu kilkudziesięciu godzin? Na początek powinno wystarczyć, gdy ograniczą liczbę „głupich” błędów - podań w ręce rywali, ofensywnych fauli, przekroczenia linii.


Dziś wszak wrażenia artystyczne nie będą się liczyły - nikt nie będzie chwalił „dzieci Dujszebajewa" za to, że znów będą walczyć bez kompleksów, ale przegrywać po horrorach w końcowych minutach i w efekcie po fazie grupowej wrócą do domów. Porażka postawi ich pod ścianą, a wtedy poniedziałkowy mecz z Rosją będzie z gatunku tych „o życie”. Z każdych względów - sportowych i psychologicznych - lepiej tego uniknąć.

Z tej samej kategorii