Polska B wstaje z kolan!

Piłkarze Sandecji po raz pierwszy w ekstraklasie.
 /  fot. Krzysztof Dzierzawa  /  źródło: Pressfocus

Opinia publiczna ze zdumieniem i z zapartym tchem patrzy, że oto Suwałki, Grudziądz, Chojnice (ich przynależność wojewódzką musiałem sprawdzać), Siedlce, nawet Bytów, z otwartym czołem biorą się za bary z utytułowanymi firmami z wielkich miast - takich jak Zabrze, Katowice, Sosnowiec, Bielsko-Biała, Mielec…

 

Najpierw powołano do życia pojęcie geoekonomiczne pod tytułem „zielona wyspa”. Jego autorem był ówczesny premier Donald Tusk, a miało oznaczać, że nasza gospodarka rozwija się w tempie niedostępnym innym krajom w Europie. Jakiś czas potem kandydatka, jak się później okazało, na urząd premiera - Beata Szydło - oszacowała stan kraju jako ruinę, tworząc w ten sposób fundament trwałego sporu o poziom życia i ekonomiki w III Rzeczypospolitej.
Nie jest ważna nadmierna przesada obu ujęć, ich istota polega na skrajnej biegunowości oceny. Przyszła mi do głowy niekonwencjonalna metoda weryfikacji rzeczywistego stanu rzeczy przez pryzmat wskaźników potencjału ekonomicznego stojącego za krajowym wyczynem futbolowym. Właśnie futbol, dzięki swej masowości i dotarciu do każdego zakątka kraju, do każdego środowiska, pod przysłowiową strzechę, posiada uniwersalną zdolność porównywania Żywiecczyzny z metropolią warszawską na przykład. A ponieważ należy dziś do nietanich gałęzi sportu, łatwo zbudować szacunkowe modus operandi.
Punktem wyjścia do tej publicystycznej analizy niech będzie tegoroczny finisz rozgrywek I ligi z jej niebywałym tłokiem w czołówce i rozległym apetytem na przebicie się do ekstraklasy… Wbrew niektórym pseudofachowcom, którzy dostrzegli powszechną niechęć (!?) do awansowania, opisaną metaforycznie jako wyścig żółwi, po raz pierwszy w historii polskiego piłkarstwa rywalizacja na zapleczu ekstraklasy ogniskuje na sobie zainteresowanie wyjątkowe! Opinia publiczna ze zdumieniem i z zapartym tchem patrzy, że oto Suwałki, Grudziądz, Chojnice (ich przynależność wojewódzką musiałem sprawdzać), Siedlce, nawet Bytów, z otwartym czołem biorą się za bary z utytułowanymi firmami z wielkich miast - takich jak Zabrze, Katowice, Sosnowiec, Bielsko-Biała, Mielec… Sandecja, która na trzy kolejki przed końcem załatwiła temat promocji, traktowana była jako egzotyczny intruz, któremu noga musiała się kiedyś wreszcie powinąć. Wprawdzie niedawna lekcja Niecieczy zostawiła ślad pokory i wstydu na zbiorowej świadomości środowiska piłkarskiego, co powstrzymało lawinę hejtu buraczano-kukurydzianego, tym niemniej pukanie po czole słychać w wielu miejscach w kraju, co powściągliwie odbierano nad Dunajcem i Kamienicą.
Nie ma sensu rozwijać tego wątku, ani też przytaczać cedzonych z przekąsem uwag o hamulcach rozwoju naszej piłki, jakimi są aspiracje małych, powiatowych ośrodków (nieduże widownie, archaiczne stadiony). Z pakietu wrzutek medialnych, podających w wątpliwość sens doszlusowywania do elity Nowego Sącza, Grudziądza, Chojnic, Suwałk, najbardziej rozbawiały te mówiące o ich… rezygnacji z konsumowania awansu (licencja!).
Zanim przystąpię do puentowania wywodu, chciałbym jeszcze za pośrednictwem „Sportu” zaapelować do kolegów sprawozdawców, zwłaszcza z branży RTV, aby sądeczan nie nazywali góralami. Region sądecki zamieszkuje ludność zwana Lachami. Ten fakt ogranicza wprawdzie w pewien sposób narrację redaktorów, którzy nawykli do szermowania góralską śwarnością, wrazickością, hardością, hyrnością, Janosikową dzielnością i zbójectwem Pyzdry, ale fakty etnograficzne są bezwzględne i z nimi musimy się liczyć!
Rozgrywki piłkarskie w Polsce, poza niewielkimi wyjątkami, są w istocie objawem współzawodnictwa i możliwości samorządów gminnych. Ich budżety rosną z roku na rok, dając możliwość inwestowania w lokalny wyczyn. Nawet w peryferyjnych dla niektórych miastach, że przypomnę kresowe: Suwalszczyznę i Beskid Sądecki, kwestia zbudowania 10-milionowej dotacji na potrzeby preferowanego klubu nie stanowi problemu. Trzymając się realiów Sandecji, które mam w małym palcu… Istniejący obiektywnie potencjał gospodarczy środowiska, przeliczany na wyczynowotwórcze cele piłkarskie, jest ogromny, kto wie, czy nie przewyższający tak znaczące w polskiej piłce ligowej, połączone (w teorii oczywiście) możliwości Mioduskiego i Filipiaka! Nie będę sumował tego, czym dysponują sądeckie firmy Pazgana, Florka, Szubryta, Wiśniowskiego, braci Koralów, Kluski i paru innych sądeckich milionerów, bo musiałbym, nawiązując do tezy otwierającej felieton, przyznać rację ocenie Tuska…

 

Więcej na temat:Preteksty, Ryszard Niemiec

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~LojzaUżytkownik anonimowy
~Lojza :
No photo~LojzaUżytkownik anonimowy
Mielec – metropolia po byku. Aż mi ręce opadły.
29 maja 08:37 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~KsgUżytkownik anonimowy
~Ksg :
No photo~KsgUżytkownik anonimowy
No i dobrze nowe rejony do zwiedzania
29 maja 17:58 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Kompletny laikUżytkownik anonimowy
~Kompletny laik :
No photo~Kompletny laikUżytkownik anonimowy
Cholernie mnie to cieszy. Ja też przecierałem oczy, że Jagiellonia najpierw, potem jakiś Druteks czy Świt Powsiniwo...
Jestem prywatnie dumny.
29 maja 03:45 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii