Finansowanie klubów w ekstraklasie, czyli Ruch wszystkim, cel niczym

Krzesełka z forsą
 fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

Jak zwykle z przekąsem Ryszard Niemiec pisze o ważnych problemach piłki nożnej. Tym razem o pieniądzach.

W ekstraklasie piłkarskiej grają dwa kluby finansowane w znacznym stopniu przez przedsiębiorstwa państwowe: lubińskie Zagłębie i Górnik Łęczna. To pierwsze, oparte na najbogatszej firmie surowcowej - Kombinacie Górniczo-Hutniczym Miedzi, drugie - na jedynej w kraju kopalni węgla „Bogdanka”, która nie przynosi strat. I dobrze: niech rozkwita sektor państwowy w futbolu, pod warunkiem, że załogi tych zakładów nie mają nic przeciwko tak wydawanym pieniądzom.
Sektor samorządowy reprezentuje o wiele więcej klubów, przy czym nie ma jasności, czy jest hojniejszy od państwowego, czy wręcz odwrotnie. Najbardziej przyspawana do klamki miasta jest kielecka Korona. Prezydent Lubawski co jakiś czas wystawia klub do zbycia, ale po prawdzie traktuje go jako swój wehikuł wyborczy, więc potencjalnych nabywców bardziej zniechęca, niż im schlebia. Nie trzeba biegłych księgowych, aby stwierdzić, że wycofanie samorządowego finansowania czyni z Korony, z dnia na dzień, kompletnego bankruta. Dla niepoznaki dwa razy do roku organizowane są pokazowe ustawki na sesjach Rady Miasta, na których podawany jest w wątpliwość sens dotowania profesjonalnego organizmu futbolowego.
Jeszcze większą desperacją wykazują się włodarze Zabrza, zmuszeni do wzięcia na garnuszek legendy współczesnego piłkarstwa polskiego, jakim pozostaje Górnik. Tu alternatywy ekonomicznej po prostu nie ma, bo lista prywatnych inwestorów wyczerpała się dawno na Kozubalu, Płoskoniu i Koźmińskim-juniorze. Pozostaje miejska kasa, a z tego co widać wspieranie Górnika traktowane jest przez panią prezydent Mańkę-Szulik i radnych wszystkich opcji jako obowiązek - wynikający nie tylko z lokalnego patriotyzmu, ale i kalkulacji wyborczych.
Połączenie tych dwóch motywów występuje natomiast we Wrocławiu, gdzie ekipa prezydenta Dutkiewicza siedzi mocno w siodle, ale są znaki na niebie, że lekkiej podpórki pijarowskiej ostatnio potrzebuje coraz wyraźniej. Przez jakiś czas wydawało się, że wrocławski model pompowania samorządowej kasy w klubową piłkę sprawdza się najbardziej, ale wnet wyszły na jaw negatywne skutki zarządzania klubem przez specjalistów od gospodarki komunalnej.
Najłatwiejsze do wykazania racji tej refleksji jest odniesienie jej do sytuacji w Piaście Gliwice. Utrzymywany z dotacji samorządowego budżetu nie potykał się o własne nogi, dobierając trafnie sterników zarządzających nieswoją kasą. Gliwicka metoda przejawia się znaczną optymalizacją polityki kadrowej, zarówno zawodniczej, jak i trenerskiej, co w sumie doprowadziło dziś do przekształcenia klubu najdłużej stojącego u bram ekstraklasy w kandydata do tytułu mistrzowskiego!
W tym miejscu stawiam otóż egzystencjalny problem chorzowskiego Ruchu, którego życie licencyjne kieruje w stronę coraz bardziej powszechnego modelu miejskiego klubu samorządowego. Tym bardziej zaskakujące są podnoszone tu i ówdzie głosy sprzeciwu przeciwko tej - jedynie słusznej - koncepcji, a wśród nich zarzut niegospodarności stawiany prezydentowi Kotali.
Mając do wyboru finansową transfuzję, ratującą klub przed licencyjną gilotyną, a realizacją wyborczej deklaracji o budowie nowego stadionu, wykazuje się zdrowym instynktem samozachowawczym. Jest bowiem w Polsce parę miast, w których postawiono lub się stawia wypasione stadiony, na których grają lub grać zamierzają… trzecio- i czwartoligowe drużyny: Ostrowiec Świętokrzyski, Lublin, Rzeszów, a przede wszystkim Łódź…
Ponadto nie ma dowodu na to, że wraz z radykalną poprawą jakości infrastruktury stadionowej następuje jakościowy skok potencjału sportowego grającej na nim drużyny (Śląsk, Wisła, Lechia, Korona)! Najsilniejsza progresja notowana jest jedynie na tych fragmentach nowych obiektów, w których instaluje się sektory cateringowe, czyli konsumpcji na tzw. krzywy ryj.
Lamenty nad dolą i niedolą Ruchu dotarły nawet do stolicy, a tam redaktor Pol awansował dylemat prezydenta Chorzowa aż do rangi tematu z Sofoklesa! Dodam od siebie, że z zestawu dostępnych tragedii greckich na pewno należy wykluczyć wątek Edypa. Skojarzenie z Ruchem odpada na starcie, gdyż dla Chorzowa klub podrzutkiem nie był i nie będzie!

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Powinien być kategoryczny zakaz finansowania klubów z pieniędzy podatnika.....no może w jakimś stopniu wspomóc młodzież!Dawanie niby na promocje miast to nic innego jak wyprowadzanie kasy i wyrzucanie w błoto!Magistraty obstawiają swoimi stołki w klubach, Ci w większości ze sportem nie maja nic wspólnego.A co to za promocja taki klubik ekstraklasowy?Kto w Polsce nie wie gdzie Chorzów,Gliwice,Zabrze czy Bielsko itp?!A kuby ekstraklasy za granicami, miast nie wypromują bo w pucharach nie grywają a raz na kilka l to w eliminacjach pucharów!
28 mar 16 17:46 | ocena:60%
Liczba głosów:5
60%
40%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~lolUżytkownik anonimowy
~lol
No photo~lolUżytkownik anonimowy
do ~Janek:
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
28 mar 16 17:46 użytkownik ~Janek napisał
Powinien być kategoryczny zakaz finansowania klubów z pieniędzy podatnika.....no może w jakimś stopniu wspomóc młodzież!Dawanie niby na promocje miast to nic innego jak wyprowadzanie kasy i wyrzucanie w błoto!Magistraty obstawiają swoimi stołki w klubach
Tak,ale patrzsc w ten sposob powinien byc takze zakaz budowy stadionow dla tych klubow z kasy panstwowej,czyli bulimy wszystkie stadiony?Brawo!Od skrajnosci do skrajnosci.
29 mar 16 12:29 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii