Kiedy Infantino zadzwoni do Kuli?

Henryk Kula
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Henryk Kula wygrał rywalizację ze Zdzisławem Kręciną dzięki swej zdecydowanej tożsamości i identyfikacji ze śląskim etosem.

Świat polityki wsącza swe toksyczne substancje w sielankową naturę życia sportowego. Przykładem kampania sprawozdawczo-wyborcza w wojewódzkich związkach piłki nożnej. Na masowej popularności futbolu można się pożywić i nabić punktów, potrzebnych do umacniania pozycji przy żłobach i fruktach. W realiach pomorskiej kopanej sięgnięto nawet do dzikiej lustracji, mającej na celu odczłowieczenie konkurentów w wyścigu do władzy. Wydano rok temu, za związkowe pieniądze, opracowanie historyczne, w którym wychodzi czarno na białym, że od skończenia wojny do niedawna na czele władz Pomorskiego Związku Piłki Nożnej stali agenci, tajni współpracownicy i osobowe źródła informacji.

 

W paru miejscach na polskiej mapie futbolowej kandydaci biegali po prośbie do lokalnych polityków, a nawet do purpuratów, z nadzieją na zdobycie oficjalnego poparcia. Zdarzyło się, że na niektórych walnych zebraniach debatę poprzedziły akty strzeliste marszałków, prezydentów, posłów, listy rekomendacyjne, podpowiadające delegatom, który kandydat zasłużył na elekcję. Na całe szczęście, aktualnie sprawujący władzę w naszym kraju, zachowują dystans do problematyki kadrowej w futbolu, zarówno w układzie centralnym, jak i regionalnym. Najwyraźniej wyciągnięto właściwe wnioski z niedobrych obyczajów, wdrażanych latami przez takie postaci, jak ministrowie Dębski, Lipiec, Drzewiecki czy Mucha…

 

Szykujące się do zjazdu sprawozdawczo-wyborczego PZPN środowisko, po raz pierwszy od dwóch dekad nie będzie narażone na skutki niewczesnych aspiracji polityków, lansujących się przy tej okazji. Nawet znany, niegdyś reprezentacyjny piłkarz, poseł Platformy Obywatelskiej z warszawskiego okręgu - dotychczasowy wiceprezes PZPN do spraw szkoleniowych, Romek Kosecki, przepadł w wyborach na Mazowszu i nie dostał mandatu delegata… Jeśliby szukać na siłę triumfu desygnatów symbolu „dobrej zmiany”, to dotyczą one regionów, w których nowe rozwiązania kadrowe były dawno temu przesądzone.

 

Nie mógł kontynuować misji prezesowskiej na Warmii i Mazurach gościu, który na jubileuszowe gifty dla gości zakupił 1110 butelek wódki z wizerunkiem… Bońka! Nie przekonał do siebie delegatów działacz, który wykazał się wybitną sprawnością fizyczną, uciekając patrolowi policyjnemu z miejsca wypadku, a następnie dał dyla ze szpitala, gdzie chciano mu pobrać krew na okoliczność podejrzenia o bycie na dużym fleku! Nowy szef rzeszowskiego związku, senator Mietek Golba, do inwestytury drogę miał szeroko otwartą, albowiem największy w Europie bileter w teatrze futbolu nie miał prawa stawać w wyborcze szranki.

 

Najpoważniejszą batalię o zdobycie śląskiej twierdzy, przy ulicy Francuskiej w Katowicach, stoczyli panowie Zdzisław Kręcina i Henryk Kula. Najsilniejsza para rywali w kampanii! Wygrał ten drugi, dzięki swej zdecydowanej tożsamości i identyfikacji ze śląskim etosem. Miał do pokonania przede wszystkim sceptycyzm wobec siebie objawiany przez niektóre śląskie kluby profesjonalne i klubowego, sosnowieckiego potentata w uśpieniu. Zaszufladkowano go, nie wiedzieć czemu, do grona konserwatystów, w odróżnieniu od reformatora Kręciny…

 

Tymczasem działacz z Woli od dawna dał się poznać jako wiercipięta, którego wiele spraw w polskim futbolu denerwuje i jest godne rewolucyjnych zmian. Jego nadrzędną ideą pozostaje konieczność statutowego i praktycznego opisania wzajemnych relacji pomiędzy piłką amatorską a zawodową. Delegatów ujął swoją niegładką drogą do prezesury, czyli najpierw żmudnym wygryzaniem problemów Sokoła Wola - klubu bliższemu podstawie piramidy i pracy organicznej, a następnie kierowaniem niełatwym podokręgiem, gdzie miodów nie ma, tylko ciężka harówka za friko.

 

Wbrew rozpowszechnianym stereotypom, futbolowa Polska zna Kulę całkiem nieźle, choćby za sprawą jego wieloletniej, lojalnej posługi wiceprezesowskiej przy Rudolfie Bugdole. Był też energicznym wiceszefem Wydziału Piłki Amatorskiej i Młodzieżowej w PZPN. Fakt: nie ma kolegów ani w FIFA, ani w UEFA, jak Zdzisiek Kręcina, ale pana Gianniego Infantino zapewne zdoła jeszcze poznać, a znając jego otwartość, na pewno uczyni go swoim kumplem, a może i fanem!

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Ślązok.Użytkownik anonimowy
~Ślązok. :
No photo~Ślązok.Użytkownik anonimowy
No co. W sedno.
5 wrz 16 20:20 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii