Brak litości dla „żydów”, śmierć wiślackim "psom"... Przecież to nic nowego

Wisla Krakow - Cracovia Krakow
 fot. Krzysztof Porebski  /  źródło: Pressfocus

To, że wiślackie bojówki kibolskie nie mają litości dla „żydów”, a pasiaste szwadrony śmierci odwzajemniają się tym samym „psom”, wiadomo od lat. Dowody na prawdziwość tej tezy leżą na cmentarzach krakowskich i zza grobu wołają o prawdę.

Dlatego stadionowa suplika do Najwyższego o litość dla wrogów, w sytuacji kiedy u autorów baneru nie ma jej nawet odrobiny, nie powinna być aż tak wielkim zaskoczeniem. A jednak jest, tym bardziej że takie nieludzkie wyznanie przynależności do cywilizacji śmierci miało miejsce w warunkach szczególnych. Na widowni znalazł się ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz, emerytowany metropolita krakowski. Jako towarzysz życiowej drogi i wierny świadek świętości Karola Wojtyły - papieża Jana Pawła II - zapewne podzielał Jego piłkarskie pasje, a także sympatie do Cracovii.

 

Miałem zaszczyt poznać Jego poglądy na świat sportu. Szczególnie zaimponował mi w 2013 roku, kiedy bez wahania, z punktu, przyjął duchowy patronat nad organizowanym w Krakowie marszem milczenia przeciwko przemocy i nienawiści na stadionach. Kardynał to autor ważnej książki o wychowawczej roli sportu, znawca futbolu włoskiego, a także Autorytet, wygłaszający od ołtarza katedry wawelskiej najpiękniejsze frazy doceniające patriotyczne walory polskiego piłkarstwa, objawiane u schyłku zaborów (homilia z okazji 105-lecia Małopolskiego Związku Piłki Nożnej - 6 października 2016).

 

Musiało mu być bardzo przykro, kiedy przyszło rozważać ten rodzaj faryzejskiego wzywania Pana Boga nadaremno, w barbarzyńskiej, kainowej intencji! Przykrość musiała być tym bardziej dojmująca, że kardynał, bez dwóch zdań, jest spiritus movens listu Episkopatu Polskiego z marca br. w sprawie kształtu chrześcijańskiego patriotyzmu. Ten kompleksowy dokument głęboko wchodzący także w zjawisko patriotyzmu lokalnego, wiążącego się z rywalizacją sportową, niestety, przeszedł bez echa w społeczności ludzi sportu! Nikt nie podjął tematu, zlekceważyły go media sportowe, federacje sportowe udają, że treść dokumentu ich nie dotyczy… Tymczasem jest on wyważonym, przemyślanym głosem Kościoła, uznającego, że właśnie wybiła godzina koniecznej interwencji.

 

Kościół jest ostatnim już, niestety, instytucjonalnym autorytetem, we współpracy z którym można budować nadzieje uporania się z patologią cywilizacji kibolskiej, poszerzającej swe wpływy w polskich klubach ekstraklasy. Tymczasem w dokumencie wybrzmiewają dobitnie słowa nauczającej przestrogi: „lokalny patriotyzm nie może być nigdy uzasadnieniem dla wrogości, pogardy i agresji”. Na tym ważnym dokumencie biskupów jeszcze nie obsechł papier, a my na stadionie Wisły mamy do czynienia nie tylko z przejawem wrogości, pogardy i agresji, ale z apoteozą śmierci!...

 

Należy zauważyć, że ostatnia, najświeższa erupcja nienawiści, nie wzięła się z niczego. Jest zwieńczeniem wieloletniego stopniowania jej przejawów na wielu stadionach kraju. Zaczęło się od wezwania uśmiercania „krzywych nosów” w Rzeszowie, poprzez zapowiedzi wieszania przeciwników politycznych - zespołu TVN, Lisa, Olejnik, na stadionie Legii, aż doszło do objawienia satysfakcji z kibicowskich morderstw, zadanych w krakowskiej wojnie maczetowej. Tu już nie wystarczą półśrodki, kary pieniężne, zamykanie stadionów, kazuistyczne wybielanie winy prowodyrów demonstracji wedle sympatii i antypatii: „nasi co innego mieli na myśli, a te skurwysyny z konkurencyjnego klubu to łotry skończone!”… Tu potrzebna jest solidarna kontrofensywa, oparta na sojuszu wszystkich ludzi dobrej woli, instytucji i organizacji sportowych. W sojuszu z Kościołem! To jego bowiem głos we właściwy sposób ujmuje problem, diagnozuje sytuację i stawia zadania: „zwracamy się też z prośbą do sportowców, instruktorów i działaczy sportowych, by młodemu pokoleniu pokazywać sport nie tylko jako obszar zmagań i rywalizacji, ale także jako przestrzeń gry fair, przyjaźni i szacunku dla rywala”.

 

Na początek byłoby wspaniale, gdyby słowa Episkopatu stały się lekturą nadobowiązkową dla prezesów klubów piłkarskich, a obowiązkową dla kibicowskich liderów i gniazdowych…

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~znużonyUżytkownik anonimowy
~znużony :
No photo~znużonyUżytkownik anonimowy
Przecież Kościół celebruje z tą bandą na Jasnej Górze i przyjmuje pielgrzymki i chwali racowiska. O którym "kościele" mówi autor?
21 sie 14:11 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii