Reforma edukacyjna uderza w szkoły o profilu sportowym

Marcin Kowalczyk
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Powszechny niedostatek środków i koncentracja uwagi na klubowej piłce seniorskiej zawężają front szkolenia, ograniczają jego jakość, spychając jego koszty na rodziców. W tej sytuacji gimnazja piłkarskie dały możliwość systematycznej, zorganizowanej na wysokim poziomie metodycznym i organizacyjno-socjalnym, intensywnej nauki.

Klamka zapadła, najwyższy urząd postawił kropkę nad „i”: likwidacyjny licznik zaczął odmierzać czas placówkom gimnazjalnym… Nie ma sensu podniecać się nadzieją, że bieg wydarzeń odwróci strajk rodziców, sponsorowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Szkoda atramentu na zbieranie podpisów obywatelskich, mających w efekcie doprowadzić do rozpisania referendum podważającego pomysł pani minister Zalewskiej.

Zamiast walczyć o status quo, warto zastanowić się nad przyszłością wraz z nastaniem nowego roku szkolnego 2017/18. Ciężki znak zapytania zawisł nad siecią 25 gimnazjów piłkarskich utrzymywanych przez resort sportu i Polski Związek Piłki Nożnej. Ostatnie, przeprowadzone jesienią, wizytacje i hospitacje czynników oświatowych i sportowych, wykazały wysoki poziom edukacji piłkarskiej w tych zakładach oświatowych, dlatego osad goryczy niesionych przez dyrektywę wygaszania jest spory. Środowisko piłkarskie, nie zasypiając gruszek w popiele, wypracowało alternatywną koncepcję przeniesienia edukacji piłkarskiej do szkół podstawowych.

Punktem wyjścia analizy zneutralizowania negatywnych skutków reformy oświatowej byłaby refleksja o ogromnej luce będącej następstwem likwidacyjnej decyzji. Trzeba bowiem twardo zauważyć, że idea szkolnictwa średniego w postaci licealnych i gimnazjalnych ośrodków szkolenia okazała się skutecznym remedium na nędzę klubowego szkolenia nie tylko w klubach amatorskich. Zaprzestanie finansowania wyczynu seniorskiego ze środków państwowych skutkowało i nadal skutkuje marginalizacją pracy z młodzieżą i narybkiem. Powód jest prosty: powszechny niedostatek środków i koncentracja uwagi na klubowej piłce seniorskiej, zawężają front szkolenia, ograniczają jego jakość, spychając jego koszty na rodziców. W tej sytuacji gimnazja piłkarskie dały możliwość systematycznej, zorganizowanej na wysokim poziomie metodycznym i organizacyjno-socjalnym, intensywnej nauki.

Żaden klub w Polsce, poza kilkoma ekstraklasowymi mocarzami finansowymi, nie jest w stanie zagwarantować 18-godzinnego mikrocyklu szkoleniowego, jaki oferują uczniom gimnazja. Byłoby skandalicznym zaniechaniem, a nawet działaniem na szkodę rozwoju najpopularniejszej dyscypliny, pozbycie się takiej szansy. Edukację 2,5 tysiąca chłopców najprościej przenieść do podstawówek, gdzie w klasach 6-7-8 zaistniałaby kontynuacja dorobku wygaszanych placówek. Są pewne ograniczenia w tym rozwiązaniu, jak na przykład brak dostępu do internatów, ale można to łatwo przezwyciężyć, dostosowując przepisy oświatowe do potrzeb już 6-klasistów. Transfer gimnazjalnych ośrodków do szkół podstawowych w niektórych miastach nie nastręcza żadnych problemów. Na przykład w Elblągu i Tarnowie GOSS funkcjonują w systemie zespołów szkół sportowych, gdzie pod jednym dachem i zarządem mieszczą się podstawówka, gimnazjum i liceum.

Pozostaje jedynie kwestia inicjatywy pionu szkoleniowego PZPN, zmierzająca do poparcia oddolnych, zrodzonych wśród kadry nauczającej i działaczy wojewódzkich związków piłki nożnej na co dzień żyjących zagadnieniem. Idea przekształcenia jest ponadto gwarancją utrzymania finansowego wsparcia zintegrowanego modelu szkolenia młodych piłkarzy ze strony resortu sportu. Roczna dotacja w wysokości ca 7 milionów złotych jest na tyle poważną kwotą, że warto o nią się ubiegać. Pochopne odstąpienie od przedstawionej wyżej koncepcji oznaczać będzie niepowetowaną stratę dla piłki amatorskiej. A ponieważ w przyrodzie nic nie ginie, warto zauważyć, że na te pieniądze ostrzy sobie apetyt profesjonalna gałąź dyscypliny. Rada by przytulić te pieniądze i wpompować je we własne akademie. W ten sposób pieniądze podatnika miałyby popłynąć do prywatnego biznesu futbolowego, co budzi nie tylko opór społeczny, ale i nadweręża regulacje prawne, zabraniające dotowanie spółek akcyjnych.

Ktoś może tu wtrącić zdanie odrębne, polegające na położeniu znaku równości pomiędzy GOSS a np. Akademią Piłkarską Lecha Poznań… Wszak i tu, i tu adepci futbolu wyrastają na przyszłych mistrzów… Tymczasem różnicę łatwo dostrzec: w pierwszej placówce 12-latek nie nabiera cech przedmiotu obrotu towarowego, mnożącego przychody właścicielom!

 

Z tej samej kategorii