Elementarz Falskiego dla nich w sam raz?!

Piłkarska scena zabetonowana? Oni betonują?

Niektóre decyzje delegatów na zjazd PZPN wynikały z lenistwa umysłowego. Stąd skłonność do wetowania poprawek.

Gdyby sięgać po pojęcia z innej dziedziny życia niż sport, można by mówić o imposybilizmie prawnym! Oto Polski Związek Piłki Nożnej, zobowiązany do dostosowania swego statutu do regulacji wyższego rzędu, jakim jest nowa ustawa o kulturze fizycznej, nie jest w stanie przeprowadzić oczekiwanej korektury. Niemoc wynika po części z lenistwa umysłowego niektórych delegatów na zjazd. Ich zdolność do lektury tekstów dłuższych niż podpisy do obrazków w elementarzu Falskiego okazuje się wyczynem ponad siły. Stąd, między innymi, wzięła się merytoryczna podstawa do zakwestionowania poprawek do obowiązującego statutu. Objawiła się w niej obawa o obniżenie poziomu mechanizmów demokracji wewnętrznej, szkodliwej dla dalszego rozwoju polskiego piłkarstwa.
Tymczasem obecny dokument, jaki miał powstać w wyniku obrad na salonach Victorii, znacznie odbiegał na plus poziomem liberalizmu zapisów od poprzednich projektów statutu, zablokowanych w 2013 i 2014 roku. One rzeczywiście cechowały się autorytarnymi literą i duchem. Dziś ustawodawca poszedł na daleki kompromis, odstępując od zapisów umacniających tendencje centralistyczne w związku. W wyniku kontestacji zapisów o nadmiernej władzy prezesa, której miażdżącym instrumentem miała być komisja do spraw nagłych, złożona z niego i jego zastępców, a której decyzje nie musiały być potwierdzane przez zarząd PZPN, kontrowersyjna regulacja została usunięta. Nie ma już typowego autorytarnego batoga w postaci prawa prezesa do rekomendowania na wiceprezesów PZPN ludzi spoza kręgu delegatów na zjazd. Nie ma też zapędów do obniżenia rangi „walnego” i przeniesienia jego kompetencji na zarząd. Obroniony więc został w pełni stowarzyszeniowy charakter związku, oddalone widmo korporacyjnej jego odmiany.
Największym postępem w dziedzinie kultury i metodyki prac nad statutem było zainicjowanie konsultacji torujących drogę do ostatecznego konsensusu pomiędzy poszczególnymi środowiskami. W wyniku wzajemnych ustępstw przełamany został impas pomiędzy stanowiskiem zarządu PZPN a środowiskiem wojewódzkich związków piłkarskich. Te drugie, nie chcąc zakłócać pojednawczej atmosfery unoszącej się nad konsultacjami, przeszły do porządku nad pominięciem ich ważnego postulatu o konieczności poszerzenia liczby członków zarządu PZPN z 18 do 22.

Z tej samej kategorii