Właściciele Legii znaleźli się w pułapce moralno-politycznej

Legia Warszawa oprawa
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Biznesowe raporty dotyczące ekstraklasy nie zawierają strat związanych z zamykaniem stadionów na skutek zachowań kiboli.

Czytam dęte sprawozdania o rosnących parametrach biznesowych polskiej ekstraklasy, szkoda tylko, że nie znajduję w nich sumy strat, wynikających z konieczności zamykania stadionów! Nie pogardzę nawet danymi wycinkowymi, tymi - na przykład - z chorzowskiego Ruchu, który rozegrał mecz przy Cichej bez udziału publiczności. O stracie trzech punktów wiemy aż za dobrze, o kwotach, które trzeba zapłacić za żółte kartki też, ale opracowanie prostego rachunku - ile dostaje się w plecy, czyli średnia frekwencja razy cena biletu, nikomu do głowy nie przyjdzie. Bez publiki niedawno grała Cracovia, za chwilę zamkną Łazienkowską i rekord Polski przychodu z meczu piłkarskiego pójdzie się bzykać na Piaseczyński Kanał!


Straty ogromne - wiadomo - ale ich detaliczne pokazanie jako podcinanie ekonomiki klubu, a zwłaszcza napiętnowanie znanych powszechnie sprawców, niestety, przez usta zarządców klubowych nie przechodzi w żadnym razie. Wobec stadionowych szkodników obowiązuje polityczna poprawność, tym większa, że w ostatnim sezonie awansowali do grona licencjonowanych patriotów - podpory wielkiej operacji przywracania pamięci wartościom narodowym. Całe szczęście, że nie grają już w polskich ligach Hasmonee, Bar Kochby, Ukrainy, Siany, FC Kattowitze, bo mielibyśmy bijatyki na stadionach, o jakich nie śniło się przedwojennym lwowskim batiarom, synkom z Giszowca czy andrusom z Krowodrzy!


Cynicznym cwaniakom ze stołecznej „żylety” udało się wziąć pod szpic niektórych naiwnych polityków rządzącej partii hasłami rozwieszanymi na sektorówkach, na których wysyłali na szubienicę m.in. koleżankę redaktor Monikę Olejnik… Trochę to nielogiczne, bo „Olejna” od lat pracuje w TVN, a przecież bez firmy ITI, której córką jest wspomniana telewizja, Legia w swoim czasie mogła znaleźć się w czarnej rzyci. Chłopcy zarządzający tłumem kiboli wiedzą jednak, że program „Kropka nad i ”, obok „Tomasza Lisa na żywo”, jest sztandarową szczekaczką antyrządową, więc starają się robić punkty u aktualnej władzy. Liczą pochopnie, że minister Błaszczak, w odróżnieniu od swego poprzednika - Sienkiewicza, nie odważy się rzucić gołosłownego hasła: „idziemy po was!”, że ostoja patriotycznego wzmożenia pozostanie nietykalna.

 

Komentarze (5)

Napisz komentarz
No photo
No photo~marekUżytkownik anonimowy
~marek :
No photo~marekUżytkownik anonimowy
ktoś tu nawet nie próbuje ukryć swoich sympatii politycznych,panie Niemiec,kończ waś ,wstydu oszczędż
24 wrz 16 16:08 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~gregUżytkownik anonimowy
~greg :
No photo~gregUżytkownik anonimowy
Niemcowi łza po policzku poleciała za rządami POpapranców ,tendencyjny bałwan
24 wrz 16 15:15 | ocena:67%
Liczba głosów:3
33%
67%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~asdUżytkownik anonimowy
~asd :
No photo~asdUżytkownik anonimowy
Autor idiota, nie był na meczu ale wie najlepiej co krzyczano
24 wrz 16 14:50 | ocena:67%
Liczba głosów:3
33%
67%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii