W Zagłębiu Sosnowiec zastosowano leczenie inwazyjne

Sebastian Dudek
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Panowie piłkarze Sebastian Dudek i Krzysztof Markowski, którzy byli sprawcami aktu wysiudania z klubu trenera Piotra Mandrysza, a także podporządkowali sobie szatnię w stricte egoistycznych celach, zostali z Sosnowca odprawieni.

Lepiej późno, niż wcale… chciałoby się rzec, w ramach komentarza do ostatnich decyzji kadrowych w sosnowieckim Zagłębiu. Czekałem na nie. Panowie piłkarze Sebastian Dudek i Krzysztof Markowski, którzy byli sprawcami aktu wysiudania z klubu trenera Piotra Mandrysza, a także podporządkowali sobie szatnię w stricte egoistycznych celach, zostali z Sosnowca odprawieni. Dopiero dziś, po katastrofalnych występach w Nowym Sączu i rżniętce spuszczonej przez pruszkowski Znicz, widoczna jest groza i destrukcyjne skutki jesiennego rezonerstwa zawodników-oligarchów. Ich jedynym celem było maksymalne przedłużenie statusu inkasenta klubowych fruktów, na co Piotr Mandrysz gwarancji nie dawał.

 

Gdyby w klubie starczyło wyobraźni, a przede wszystkim odrobinę propedeutycznej wiedzy o prawach socjologii i mechanizmach pedagogiki sportu, do tak jawnego ich pogwałcenia by nie doszło. Ileż trzeba buty i prostactwa, żeby wyjść przed kamery i o trenerze mówić nie tylko z jawnym lekceważeniem, arogancją, ale i poczuciem własnej nietykalności. Co ja mówię: nietykalności; bezczelna demonstracja znalazła poklask w postaci kapitańskiej opaski włożonej na ramię Dudka! Tymczasem raz podkopany autorytet trenera, jego następcy muszą odbudowywać latami, szatnię raz przechwytującą rolę suwerena w klubie nie tak łatwo ponownie wziąć za uzdę, zdyscyplinować, skierować na tory wypełniania obowiązków pracowniczych zgodnych z wyznaczonymi celami…

 

W Sosnowcu mieliśmy do czynienia z postawieniem sprawy na głowie w najważniejszej kwestii każdego pracowniczego zespołu. Wola trenera została sprowadzona do trzeciorzędnej opinii, podlegającej zatwierdzeniu nieformalnemu ośrodkowi zawodniczemu, kontrolowanemu przez dwójkę w(y)teranów. Mając wspólnie na koncie doświadczenia z widmowych klubów - Zawiszy i Kolejarza Stróże, gdzie robili, co chcieli, nie bacząc, że wszystko zmierza tam do upadku, nie wzruszali się, że miejsce pracy i płacy idzie na dno. Przestrzegałem przed skutkami dyktatury szatni w felietonie „Lex Dudek”, ale satysfakcji z profetycznej wizji nie chcę mieć. Dobrze się stało, że chora sytuacja spotkała się z reakcją sosnowieckiego Ratusza i główne ognisko rozprzężenia zostało zgaszone.


Tli się, niestety, to drugie, czyli trenerskie włodarzenie Dariusza Banasika. Nie mam do niego uprzedzeń, poza tym jednym, że przyjmując rozkaz wyjazdu do Sosnowca, nie dał się odezwać sumieniu i zagłuszył odruch trenerskiej solidarności. Był kadrowym wynalazkiem byłego już prezesa Legii - Bogusława Leśnodorskiego, eksponentem szerszej polityki kadrowej warszawskiej Legii, której - warto to uprzytomnić wszystkim romantycznym jej wyznawcom - ma swoje partykularne cele. Zagłębie pasuje Legii jako poligon ćwiczebny dla nieopierzonych zmienników Rzeźniczaka, Malarza i Kucharczyka, a do tego celu nadaje się idealnie Zagłębie, wiecznie grające na zapleczu ekstraklasy, a nie w niej właśnie.

 

I tu jest, niestety, sedno sprawy! Ten półkolonialny status Zagłębia powinien zostać niezwłocznie wypowiedziany. Był funkcjonalny i przydatny w chwilach, kiedy nad Brynicą zaszło słońce, a wokół rozciągała się ciemność pokorupcyjna i czwartoligowa rzeczywistość sportowa. Dziś cel sportowy, jakim jest powrót do ekstraklasy, nakazuje wybicie się na pełną niezależność sportową i organizacyjną od zewnętrznych potencji i samodzielność do bólu.


Jest to nie tylko możliwe, ale i konieczne, zwłaszcza że warunki i okoliczności zostały zmienione. W Legii stery przejął Dariusz Mioduski, przeciwnik imperialnych snów „Leśnego”, człowiek pozostający poza sferą wpływów kibolskich szwadronów i ich przywódcy „Starucha”. On jest w stanie zrozumieć, że koncepcja ekstraklasy, złożonej z jednej strony z klubów - satelitarnych klientów Legii, sfederowanych w celu realizowania jej celów strategicznych - i pozostałej reszty biedaków, których jedynym celem pozostaje utrzymanie statusu odbiorcy pieniędzy z Canal+, nie jest projektem rozwojowym. Wręcz przeciwnie: hamuje rozwój, osłabia i czyni nieczytelnymi mechanizmy konkurencji stricte sportowej. Pora to zrozumieć i… „strzec się Greków, nawet wtedy, gdy niosą dary”!

Komentarze (6)

Napisz komentarz
No photo
No photo~znużonyUżytkownik anonimowy
~znużony :
No photo~znużonyUżytkownik anonimowy
Po przeczytaniu tego tekstu wróciłem do góry żeby sprawdzić nazwisko autora i nie zawiodłem się. Autorem jest laśny dziadek który konkuruje ze Zbigniewem Koźmińskim w konkursie "Brednia roku".
Wszyscy się upominają o zdolną młodzież i jak dwa kluby zaczynają ze sobą współpracować to chcą to zaorać.
Czy pan Niemiec ma jakies zastrzeżenia do Najemskiego, Budka, Bartczaka czy Michalaka? To sa reprezentanci Polski a Michalak (najmłodszy) znowu strzelił i asystował. Zagłębie spotyka straszna krzywda, powinni sprowadzić więcej Słowaków i "doświadczonych" kocurów z niższych lig którzy już w niejednym klubie dali ciała.
Albo wyprosić u miasta kasę na "budowanie potegi" i zakontraktować emerytowanych obcokrajowców.
9 kwi 14:23 | ocena:73%
Liczba głosów:11
73%
27%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~Pierwszoligowiec:
No photo~PierwszoligowiecUżytkownik anonimowy
9 kwi 22:04 użytkownik ~Pierwszoligowiec napisał
Straszne brednie Pan napisał. Na szczęście to tylko Pana prywatny pogląd na to co dzieje się w Zagłębiu.
Rozstanie z Dudkiem i Markowskim, a w szczególności z tym drugim było słuszne, ale styl w jakim się to odbyło, był poniżej krytyki.
Co do Pana Mandrys
To ty chłopie bredzisz nie autor !!!
1 - Uważasz że mieli się cackać z typami co niszczyli klub ? Zwolnili ich w trybie natychmiastowym bo tak powinno się robić z takimi jak tych dwóch.
2 - Mandrysz w 2008 awansował z Piastem do Ex, a później dopiero z Termaliką w 2015 r.
3 - Legia z Ruchem współpracuje od zawsze a najlepsze jest to że im sama od siebie daje dużo. Sama od Ruchu praktycznie nie dostaje nic.
Z zaprzyjaźnionym Zagłębiem Sosnowiec Legia postępuje odwrotnie, zabiera sobie kogo chce i kiedy tylko chce jak swoją własność , wam Legia daje jedynie same zalegające ochłapy których nawet Ruchu za darmo nie chce :)))
Ruch dostał od Legii za darmo Mazka (którego sprzedał ostatnio do Lubina za 100 tyś.€) i Araka też za darmo oraz wypożyczonego Niezgodę - też za darmo.
10 kwi 12:41 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~Hanys:
No photo~HanysUżytkownik anonimowy
10 kwi 05:20 użytkownik ~Hanys napisał
gorole jak zwykle nie zakumaly o co chodzi. Podteks dla czytajacego miedzy wierszami jest jasny-legia nigdy nie pozwoli zasciankowemu klubikowi awansowac,co jest zrozumiale bo to tylko poligon do ogrywania sie mlodych zawodnikow. Co osiagnal w karierze Du
Dziwisz się że ten artykuł się im nie podoba ?
Niemiec opisał prawdę ich ukochanej Legiuni na którą oni nie pozwolą powiedzieć nic złego. Zresztą choć na samą Legię nie ma nic złego w tym artykule bo "Sosnowiec był, jest i zawsze będzie zaściankiem warszawskiej Legii" Boli ich ta prawda która jest dla nich upokarzająca że są frajerami a oni zamiast odczytać te słowa jako dobrą radę i postąpić według wskazówek to się wypierają broniąc swojego stanowiska i robiąc z siebie jeszcze większych frajerów jak są. Tak panowie z Sosnowca, nie piszę tego że was nie lubię tylko taka jest prawda.
10 kwi 07:27 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii