Sportowi Antybohaterowie'2015

Kazimierz Greń i Zbigniew Boniek
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Jednoosobowe Jury Plebiscytu wyłaniającego doroczną dziesiątkę Antybohaterów Roku Sportowego po raz pierwszy od lat znalazło się w sytuacji mało komfortowej. Mijający rok przyniósł oto naszemu wyczynowi sporo sukcesów, w naturalny sposób ograniczając zbiór kandydatów do „szwarclisty”. Niektóre laureatodajne dyscypliny, od 41 lat generujące postaci z zaszarganą hipoteką, tym razem znacznie ograniczyły potencjał elekcyjny. Nawet tutejszy rekordzista, Jan Tomaszewski, nie dał sobie szans, by kontynuować permanentną obecność na liście. Następstwem tego stanu rzeczy jest niedostatek wyrazistych kandydatów (koksiarze, skorumpowani, „jawnogrzesznicy”), których hipoteki porażają ekspresją niecnoty.

1. Bezapelacyjnym zwycięzcą został Kazimierz Greń, dziś najbardziej kontrowersyjna osoba polskiego futbolu. Od 2004 r. lider podkarpackiego związku, dwukrotnie wybierany na członka zarządu PZPN z wysokim poparciem delegatów zjazdowych. Zasłynął z powodu spektakularnej aktywności na rzecz wyboru Grzegorza Laty na urząd prezesa PZPN. W oplakatowanym logo UEFA Latobusem, a właściwie Greniobusem, objechali kraj wzdłuż i wszerz, dotarli do wszystkich związków regionalnych i klubów, czym zyskali poklask elektoratu. Także przy wyborze Zbigniewa Bońka Greń odegrał pewną rolę, włączając się skutecznie do akcji, głównie z posługą dyfamacji potencjalnych konkurentów Zibiego. Z Latą rozstał się po roku, z Bońkiem po latach trzech, obu zarzucając odstępstwa od programu wyborczego. Jego kariera stanęła pod znakiem zapytania przed meczem w Dublinie, gdzie tamtejsza policja zgarnęła go z podejrzeniem handlu wejściówkami, nabytymi przez podkarpacki związek. Kołkiem osinowym na tej karierze stały się wyroki jurysdykcyjnych ciał PZPN, skazujących Grenia najpierw na 10-letnią dyskwalifikację, następnie zmniejszoną do lat czterech. Jury Plebiscytu nie uczyniło tej surowej kary podstawą przyznania Greniowi prymatu na liście, uznając ją za bezprzedmiotową, w sytuacji umorzenia sprawy przez sąd irlandzki! Punktem wyjścia do wyniesienia na czoło listy stała się unikalna troska Grenia o własny interes, objawiająca się fikcjonalizmem tzw. kilometrówek. Od 2012 r., a więc od czasu triumfu lansowanej przez siebie idei uczciwej i transparentnej polskiej piłki, miał w kieszeni kontrakt-glejt, na mocy którego jego 7-tysięczna gaża w Podkarpackim ZPN objęta była gryfem tajności, a w razie jej przedwczesnego wypowiedzenia, skutkowała odszkodowaniem w wysokości 500000 (słownie: pięćset tysięcy) złotych polskich! Aliści dla Jury nie kwota jest godna szczególnej uwagi, ale siła autorytetu i perswazji głównego laureata, który bez specjalnego nacisku skłonił dwóch wiceprezesów Podkarpackiego ZPN do położenia podpisów pod sekretnym dokumentem.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Bellerofont lecący na PegazieUżytkownik anonimowy
~Bellerofont lecący na Pegazie :
No photo~Bellerofont lecący na PegazieUżytkownik anonimowy
Co za kurtuazja. Moim zdaniem pan powinien być zdecydowanie wyżej na liście panie "redaktorze". Prezes Boniek już cacy dla pana jest? Bo o ile pamiętam to nie był. No tak, przecież wybory idą. Nie będzie się pan "redaktor" przecież z koniem kopał. Bo jeszcze by pana "redaktora" nie wybrali.
9 sty 16 21:09
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii