Łączy piłka, dzieli kasa!

Polska - Slowenia
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Najstarszy polski klub sportowy, można rzec - matrona piłkarskiego środowiska, świecznik ekstraklasowego towarzystwa, uczestnik europejskich pucharów - Cracovia, pozywa do sądu powszechnego prowincjonalnego Kopciuszka z okręgówki - Tarnovię!!!

Nie wiadomo: śmiać się czy płakać - w chwili gdy człowiek ma do czynienia z taką obrazą dobrego smaku… Najstarszy polski klub sportowy, można rzec - matrona piłkarskiego środowiska, świecznik ekstraklasowego towarzystwa, uczestnik europejskich pucharów - Cracovia, pozywa do sądu powszechnego prowincjonalnego Kopciuszka z okręgówki - Tarnovię!!! Żeby było śmieszniej, a może bardziej żenująco, oba kluby w swoim czasie miały siostrzany status: przynależały do sportowej federacji Ogniwo. Familijny charakter wzajemnych relacji pieczętowały liczne wymiany zawodników w obie strony. Podobno grubo przed drugą wojną światową, któryś z zawodników Cracovii, bodaj Zygmunt Chruściński (strzelec bramki w wyjazdowym meczu z Barceloną), podziwiając postawę Tarnovii w towarzyskich meczach z zagranicznymi rywalami, obdarzył ją mianem „tarnowskiej Barcelony”. Dziś lokalne media Tarnowa często sięgają po tę metaforę historyczną, nie bacząc na to, że na podobieństwo barcelońskie upomina się wciąż przemyska Polonia, posiadająca mocniejsze papiery na coraz dumniejszą ksywę…

Najbardziej łączy jednak Cracovię z Tarnovią współczesny biznes transferowy, zwieńczony reprezentacyjnymi karierami wychowanków klubu znad Wątoka - Mateusza Klicha i Bartosza Kapustki. O ile ten pierwszy, dziś grający w lidze holenderskiej, trafił do Cracovii za przysłowiową czapkę gruszek, ten drugi zmienił barwy za czapkę… orzechów! Umowa międzyklubowa z 2012 roku opiewała na 4 (słownie: cztery) tysiące złotych… Przytomny prezes Tarnovii, który na zagranicznym transferze Klicha nie zrobił interesu, tym razem nie przysnął i wpisał do kontraktu Bartka 10 procent odstępnego w razie, gdyby wychowanek wyściubił nos poza granice Polski. Po czterech latach i po sprzedaniu Kapustki do mistrzowskiej drużyn Anglii, w Tarnovii księgowy przetarł oczy ze zdumienia i musiał chłodzić rozgrzane do czerwoności liczniki, wystukujące wysokość należności z wiadomego tytułu.

Tymczasem w Cracovii zapanowała panika wywołana uświadomieniem rozmiarów kasy, jaką trzeba było odpalić Tarnovii. W pierwszym odruchu była nawet mowa o renegocjacjach zapisu kontraktu i zamienienia kwoty będącej pochodną 10 procent jednorazową wpłatą, de facto na otarcie łez. Ale Tarnovia nie wyobrażała sobie, aby w wyniku samoograniczenia apetytu zamienić miliony złotych na łaskawe substytuty. Tarnowianie, przerażeni perspektywą ogrania ich przez partnerów biznesowych, zanim rozmowy dobiegły końca, pobiegli do mediów i poskarżyli się na niesolidność potentatów z Krakowa.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~PrzechodzieńUżytkownik anonimowy
~Przechodzień :
No photo~PrzechodzieńUżytkownik anonimowy
No i może spadnie do I Ligi. Będzie nauczka. Tam nie ma kasy.
2 kwi 10:17
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii