Przyczynek do dziejów chamstwa

Jakub P. powraca z przytupem silniejszym niż jego wyczyny na zjeździe PZPN, absolutnie podpadając pod kategorię „jazdy po bandzie”.

Mąż tej pani dał dyskwalifikujący go popis.

 

Krąży po sieci filmik, ukazujący ohydną twarz naszego futbolu… Pozwalam sobie na spore uogólnienie, aliści protagonista wyemitowanego w internecie obrazu to bynajmniej nie anonimowa postać, ohydę uosabiająca. W oficjalnych pismach jawi się jako prezes historycznego klubu poznańskiego - Warty, mistrza kraju w latach 1929 i 1947, wielce zasłużonego dla najpopularniejszej dyscypliny sportu, a także dla polskości. Jeszcze cztery lata temu warciarze zaszczycali swą obecnością szeregi pierwszoligowców.
Z tego tytułu jej ówczesna prezes, Izabella Pyżalska, pretendowała do zarządu PZPN i niewiele brakowało, aby tę zaszczytną funkcję zdobyła. Rzeczona dama od wielu lat zalicza się do grona celebrytów, jak przystało na wziętą do niedawna modelkę, swoją drogą bardzo zacną, bo niezwykle aktywną w dziedzinie prokreacji. Budzi zachwyt sylwetką i urodą, której na szwank nie są w stanie narazić szczęśliwe porody szóstki dziatek. Żyje w dobrze układającym się związku małżeńskim z niejakim Jakubem P. - dżentelmenem przywołanym tu na wstępie felietonu. Wspólnie prowadzą biznes deweloperski, którego rodzinny status w pełni potwierdza nazwa firmy - Family House. W wolnych chwilach od wychowywania czeladki dzieci i stawiania obiektów mieszkalnych zajmują się zawiadywaniem Wartą, co przychodzi im ze zmiennym szczęściem.
Męska połowa stadła objawiła się podczas walnego zgromadzenia delegatów PZPN, siejąc popłoch wśród obradujących. Nie posiadając mandatu delegata, Jakub P. znalazł się na sali obrad jako osoba towarzysząca małżonce - upełnomocnionej przedstawicielce zarządzanego przez nich klubu. Poprzedzała go sława człowieka dostarczającego kłopotów organom stojącym na straży prawa. Przynależny do tzw. ludzi z miasta, zasłynął udowodnioną sądownie działalnością opresyjną wobec przewoźników towarów, transportowanych TIR-ami. Ma na koncie kilka wyroków, gwoli ścisłości, orzekanych w zawiasach, czyli w zawieszeniu. W kuluarach, a nawet w saloniku VIP-ów, prowadził intensywną kampanię agitacyjną na rzecz kandydatury małżonki, sięgając po metody perswazyjne niedalekie od retoryki reketu.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~ZaglobaUżytkownik anonimowy
~Zagloba :
No photo~ZaglobaUżytkownik anonimowy
Skoro tak zachowywał sie organizator zawodów to zawody nie spełniały warunków zawodów sportowych . Wiec należy sie walkower bo organizator sam storpedował własna organizacje . I to by była adekwatna do czyny kara.
2 lip 16 22:48 | ocena:86%
Liczba głosów:7
86%
14%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~AstronautaUżytkownik anonimowy
~Astronauta :
No photo~AstronautaUżytkownik anonimowy
Tę panią i jej - pożal się Boże - męża powinni kopnąć w tyłek tak mocno, żeby wylądowali na Księżycu. bez prawa powrotu na ziemię.
2 lip 16 14:56 | ocena:67%
Liczba głosów:12
67%
33%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii