Jak szanować Podbeskidzie, skoro ono samo się nie szanuje

Dariusz Kubicki
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Pozytywny wizerunek buduje się latami, a przekreśla w kilka dni. Podbeskidzie Bielsko-Biała w ciągu tygodnia dokładnie to potwierdziło.

Pozytywny wizerunek buduje się latami, a przekreśla w kilka dni. Podbeskidzie dokładnie to zrobiło. Teraz Dariusza Kubickiego w Bielsku-Białej próbuje się wybielać. Mówi się, że to on dobrze przygotował drużynę, kładąc fundamenty pod cudowne utrzymanie w lidze przed dwoma laty. Ta dobrze przygotowana drużyna, pod wodzą Kubickiego wygrała jeden mecz na cztery. Gdyby utrzymała to tempo, spadłaby z ligi. „Gdyby nie było Kubickiego, nie byłoby utrzymania? Gdyby nie było Michniewicza, utrzymania też by nie było - powiedział mi kiedyś piłkarz, który wtedy grał w Podbeskidziu. Nie zakłamujmy rzeczywistości, drużynę w lidze utrzymał Czesław Michniewicz. Kubicki uciekł na początku drogi.

 

Na początku Kubicki pozbierał ten zespół. Przygotował. Ładował psychicznie. Podkreślał, żeby ci piłkarze uwierzyli w siebie, nawet jeśli cała Polska skazuje ich na spadek. Pociągnął ich za sobą. Po to, by przy pierwszej możliwej okazji czmychnąć na Syberię. Nie mam do niego większych pretensji. Oczywiście, zachował się niezbyt w porządku, bo dał słowo, że spróbuje tę drużynę utrzymać, zwłaszcza, że prezes Wojciech Borecki wyciągnął go wtedy po kilku latach przerwy od pracy w ekstraklasie. Ale Podbeskidzie nie było jego szczytem marzeń, nie ma się co oszukiwać. Skoro dostał ofertę z zagranicy, dużo lepiej płatną i kontrakt mu tego nie zabraniał, mógł odejść.


Pamiętajmy jednak, że piłkarze, którzy wtedy mu zaufali, którzy poszli za nim, zostali porzuceni. Opuszczeni. Wydawało się, że to koniec walki o utrzymanie. Tylko umiejętnościom interpersonalnym Michniewicza Podbeskidzie zawdzięcza, że drużyna wtedy całkiem się nie rozlazła. Ale teraz ten sam Kubicki musi wejść do szatni, w której siedzi 10 zawodników wtedy porzuconych i przekonać ich, by znów mu zaufali.


Teraz umiejętność przygotowania fizycznego nie będzie miała żadnego znaczenia. Podbeskidzie ma przed sobą siedem ciężkich kolejek, a Kubicki musi natychmiast trafić do głów zawodników. Twierdzę, że u dużej grupy piłkarzy zaufanie do niego jest na ujemnym poziomie. Zwłaszcza, że jest recydywistą. Do Podbeskidzia przychodzi porzuciwszy w trakcie sezonu Olimpię Grudziądz, choć jeszcze w niedzielę zapewniał, że nie wyobraża sobie odejścia przed zakończeniem rozgrywek. Ot, taki typ. Podbeskidzie też pewnie porzuci przy pierwszej możliwej okazji. Bo dlaczego nie, skoro i tak później bielszczanie będą go błagać o ratunek, a on łaskawie się zgodzi?


Po tym, co Kubicki zrobił w Podbeskidziu, wszyscy prezesi powinni być ostrożni zatrudniając go, a prezesowi Podbeskidzia proszenie tego trenera o powrót, nigdy nie powinno w ogóle przyjść do głowy. Widać przyszło... Jak szanować Podbeskidzie, skoro ono samo się nie szanuje?

Komentarze (6)

Napisz komentarz
No photo
No photo~DratewkaUżytkownik anonimowy
~Dratewka
No photo~DratewkaUżytkownik anonimowy
do ~Micha (L):
No photo~Micha (L)Użytkownik anonimowy
5 maja 15 10:33 użytkownik ~Micha (L) napisał
Nie bardzo rozumiem o czym ten artykuł i o co chodzi autorowi. Chyba żyje jeszcze w XX wieku, trudno się dziwić trenerowi że poszedł tam gdzie zarobi 3-4 raz więcej i do mocniejsze ligi niż Polska. Ciekawe jakby autor tego artykułu dostał propozycję z in
Kompletnie nie zrozumiałeś artykułu, a to twoja sprawa, a nie dziennikarza. Jeżeli uważasz, że zrywanie umów, niedotrzymywanie słowa i handlowanie własnym honorem jest normalną rzeczą w XXI wieku, usprawiedliwioną większą forsą, to współczuję ludziom, którzy z tobą współpracują lub będą współpracować. Dziwi mnie tylko fakt, że ktokolwiek jeszcze chce takiego faceta zatrudniać "za większą forsę". Trzeba nie mieć oleju w głowie, by wierzyć, że taki człowiek wykona coś dobrze i do końca. Prezes Podbeskidzia albo sam nie ma honoru, albo mu zwisa dobro drużyny. A że kasa nie jego prywatna, to co mu zależy zatrudnić takiego trenera, który jest jedną wielką niewiadomą. Na koniec dodam, że jestem ciekawy co byś napisał, gdyby sprawa dotyczyła Berga. Jakby ten na przykład porzucił Legię przed finiszem ligi, bo mu jakiś klub zaoferował więcej kasy, potem porzucił nagle tamten klub, a prezes Leśnodorski poprosił go za rok, by łaskawie znów wrócił do Legii. A Berg na dodatek w żywe oczy by "kadził" kibicom, jak to on kocha i szanuje Legię. Zastanów się trochę zanim "przykopiesz pismakowi".
5 maja 15 11:03 | ocena:69%
Liczba głosów:13
69%
31%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~OloUżytkownik anonimowy
~Olo :
No photo~OloUżytkownik anonimowy
Podbeskidzie z takim prezesem to przykład zmarnowanej szansy na dobrą piłkę w ekstraklasie. Humory i zawziętość. Jednym słowem kolejny prezes, który uważa, że najlepiej na świecie zna się na futbolu.
5 maja 15 16:28 | ocena:83%
Liczba głosów:6
83%
17%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Micha (L)Użytkownik anonimowy
~Micha (L) :
No photo~Micha (L)Użytkownik anonimowy
Nie bardzo rozumiem o czym ten artykuł i o co chodzi autorowi. Chyba żyje jeszcze w XX wieku, trudno się dziwić trenerowi że poszedł tam gdzie zarobi 3-4 raz więcej i do mocniejsze ligi niż Polska. Ciekawe jakby autor tego artykułu dostał propozycję z innej redakcji gazety gdzie mógłby zarobić 3-4 razy więcej, co by wtedy zrobił ?! Takie durne pisanie pismaka. ...
5 maja 15 10:33 | ocena:58%
Liczba głosów:12
58%
42%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii