Dlaczego IV ligi nie da się oglądać

piłka nożna
 /  fot. Michał Nowak  /  źródło: newspix.pl

Chciałbym kiedyś grać w drużynie, w której każdy będzie wiedział, co ma robić - mówią piłkarze IV-ligowi.

Przez lata oglądania polskiego futbolu na przeróżnych szczeblach, nachodziło mnie często, że najgorsza dla oka jest generalnie III lub IV liga. W ekstraklasie i I lidze poziom jest, jaki jest, ale jednak - ze zrozumiałych względów - najlepszy, jaki nasz futbol klubowy ma do zaoferowania. W okręgówce, klasie A i B, poziomu nie ma, ale jest wywołujący uśmiech na ustach folklor. A w III i w IV lidze folkloru zwykle mało, a poziom taki, że zęby bolą. Piłkarze już nie tak pociesznie słabi jak w A klasie, ale jednak nadal niespełnieni profesjonaliści. Trenerzy niby poważni, ale jednak na obrzeżach poważnego futbolu. Działacze też niby porządni, bo przecież drużynę trzeba wysyłać po całym województwie albo nawet do sąsiedniego. Ale wszystko to jednak takie na niby. Kto ma talent, musi szybko z III-IV ligi uciec, bo zaraz marazm go wciągnie. III i IV-ligowe drużyny są pełne niespełnionych talentów, tym, którym czegoś zabrakło, by błyszczeć na wyższym szczeblu.

 

Ostatnio zgłosił się do mnie piłkarz grający w ostatnich latach w śląskiej IV lidze. Wcześniej występował też w III. Piłkarz z refleksją i głową na karku. Robiący papiery trenerskie i chcący, by nasza rzeczywistość wyglądała inaczej. Pasjonat taktyki piłkarskiej. Ma już za sobą pierwsze doświadczenia trenerskie. Spodziewałem się rozmowy o aferach, skandalach, może korupcji, może innych patologiach.

 

Rozmawialiśmy o... futbolu. Futbolu na niższych szczeblach. - Moim marzeniem jest grać kiedyś w drużynie, w której każdy wie, co ma robić w określonym momencie na boisku - zwierzył się.

Było bardzo pesymistycznie. Myślę, że to w znacznym stopniu wina postrzegania piłki, jej rozumienia przez szkoleniowców. Nie jednego, konkretnego, ale generalnie. Trenerzy na tym poziomie przywiązują do taktyki bardzo małą wagę i są niekonsekwentni. Mówią ogólnikami. Ich najczęstsze słowa to: "walka", "ambicja", "agresja"- takie bodźcowanie po pewnym czasie przestaje działać. Na treningach jest ostatnio moda grać w piłkę. Trenuje się więc przez cały tydzień utrzymanie przy piłce i rozgrywanie- paradoksalnie bez większych założeń, chodzi o utrzymanie piłki tak po prostu. Na odprawie mówi się, że "jeśli jest okazja, rozgrywajmy akcje od tyłu". Przychodzi mecz. Bramkarz podaje krótko do obrońcy. Do pressingu podchodzi dwóch napastników rywala, reszta ich drużyny stoi na swojej połowie - co notabene też świadczy o organizacji gry tej drużyny. Mamy więc sytuację - dwóch rywali, nas pięciu, razem z bramkarzem. Uznajemy więc - zgodnie z założeniami - że rozgrywamy, bo "jest okazja". Jeden z zawodników popełnia błąd, co każdemu może się zawsze zdarzyć i piłka trafia do rywala. Bezpardonowy okrzyk z ławki w takich sytuacjach często bywa podobny : "Bez zabawy!"- dla słabo odpornych zawodników skutkuje dawką czegoś w rodzaju paraliżu.

 

Takie sytuacje powtarzają się notorycznie. Mecze u siebie są zwykle nagrywane przez większość zespołów, więc trenerzy przeprowadzają analizy - jeśli tak to można nazwać. Nie zwracają jednak uwagi na błędy taktyczne, ale na indywidualne - typu złe przyjęcie piłki czy niedokładne podanie. Błędy taktyczne wytykają tylko, jeśli kończą się bramkami bądź doprowadzają przeciwnika do sytuacji podbramkowych. W innym wypadku - nie zwracają na nie uwagi. Tak samo jest w czasie gierek na treningach. Trener przerywa je, by wskazać na błąd, dopiero gdy kończy się to golem lub bezpośrednim zagrożeniem jego utraty. Błędy w ustawieniu, niepoprawne reakcje - to bardzo często nie ma znaczenia .

 

Praca z wieloma trenerami, rozmowy z zawodnikami z innych drużyn i ze swojej, szczegółowa obserwacja pozwalają na weryfikację i wysunięcie wniosków. Pewne sytuacje się powtarzają. Trenerzy wyrywają z kontekstu zasłyszane elementy taktyk wielkich drużyn. Chcą je przekuć na swój zespół, ale... Otóż, chodzi o zrozumienie, bo każde działanie taktyczne to układanka elementów. Nie wystarczy coś usłyszeć lub przeczytać, aby następnie oczekiwać odpowiedniej realizacji tego od zespołu. Popularne stały się wypowiedzi wielkich strategów, mówiące np. o znaczeniu przestrzeni na boisku, pewnych nowych trendach czy też zachowaniach w momentach odzyskania piłki oraz jej straty.

 

Założenia taktyczne w IV lidze? - Często w stylu: Naciskamy na nich od własnej połowy, od początku agresywnie i nie wpuszczamy ich na naszą połowę, Nie boimy się grać, Nie holujemy piłki, gramy szybko podaniami, Z tyłu bezpiecznie a z przodu gramy . Te wytyczne nie dają wskazówek, mówią tylko o pewnym wyobrażeniu. Jeśli zespół nie przejmie piłki czy też regularnie ją traci, nie szuka się problemów w ustawieniu czy organizacji gry, ale w tym, że zawodnicy "nie walczą". A jak nie walczą, to są źle przygotowani fizycznie. Do tego przywiązuje się największą wagę. Zazwyczaj w III-IV lidze piłkarze nie mają większych problemów wytrzymać kondycyjnie całego meczu. Fizycznie w wielu parametrach zawodnicy nie odstają znacznie od tych z Ekstraklasy, I czy II ligi. Różnice są- to oczywiste, lecz nie dochodzi do przepaści, która nie pozwala na porównania. Zdarzają się nierzadko piłkarze w niższych ligach o lepszych, jednocześnie dających się wytrenować niektórych wskaźnikach motorycznych.

 

CZYTAJ CAŁOŚĆ NA "Z NOGĄ W GŁOWIE"

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Mój punkt widzenia...Użytkownik anonimowy
~Mój punkt widzenia... :
No photo~Mój punkt widzenia...Użytkownik anonimowy
Niby wszystko się zgadza, należy jednak wziąć pod uwagę jeden bardzo ważny element. Taktykę między innymi musisz dostosować do umiejętności swoich zawodników. A tak jak zaznaczono na wstępie te są marne (niespełnieni, skrzywdzeni zawodnicy - w ich mniemaniu). W takim przypadku o wiele łatwiej przeszkadzać i wybić piłkę niż ją dokładnie i długo rozgrywać - co przy tych umiejętnościach zawsze kończy się stratą. Nie chcę występować w roli adwokata trenerów, ale poniekąd zwykle sytuacja ich do tego zmusza (konieczność zdobycia punktów) - zawodnicy słabi technicznie do tego zwykle nienajlepsze nawierzchnie boisk, ale nieźle przygotowani motorycznie - sposób gry sam się kreuje (zawodnik przecież mówi - wystarczy dwóch na pięciu żeby odebrać piłkę).
18 lis 14 08:05 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii