Naiwna wiara w sędziów

Tak, praca sędziego jest arcytrudna. Tak, sędziowie są tylko ludźmi i mają prawo się mylić. Tak, w skali sezonu gole strzelone i stracone po pomyłkach arbitrów zwykle się mniej więcej wyrównują.

Jakub Wójcicki
 fot. Michał Stańczyk  /  źródło: Cyfrasport

w maju liczą się tak samo. To następna ułomność ESA37, którą niestety nazbyt dobitnie oglądamy w każdej ostatnio kolejce ligowej. Emocje tak się potęguje, znaczenie jednego, majowego meczu tak wzrasta, że presja na arbitrach, i tak już ogromna, jeszcze rośnie. Mamy do czynienia z tak zdecydowanym nagromadzeniem błędów sędziowskich, że trudno to uznać za przypadek.

Stremowani stawką meczów sędziowie wpływają na losy rywalizacji o mistrzostwo Polski, o europejskie puchary, o utrzymanie. Wpływają nawet na mecze, które o niczym nie decydują. Niestety, ale nie można najpierw zorganizować rozgrywek tak, że od jednego spotkania zależy niejednokrotnie los całego klubu, a później tłumaczyć błędy sędziów tym, że są tylko ludźmi. Arbitrzy mylący się notorycznie w kluczowych spotkaniach są kolejnym argumentem za porzuceniem wadliwego systemu rozgrywek.

Rozwiązaniem mogłoby być technologiczne wsparcie dla nich, po które w końcu powoli sięga się w krajach zachodniej Europy, ale na które w ekstraklasie jeszcze trochę pewnie poczekamy. Do tego czasu trzeba się łudzić, że arbitrzy limit błędów już wykorzystali i w ostatnich trzech kolejkach przestaną znacząco wpływać na wyniki meczów. Łudzić się, bo wierzyć w to trudno.

 

Z tej samej kategorii