Ruch bez licencji? To się wszystko kupy nie trzyma

W sobotnim wydaniu „Sportu” pisaliśmy o śląskich paradoksach, czyli pojedynczych zdarzeniach, które w naszych klubach kompletnie nie przystawały do ogólnego obrazu minionych 12 miesięcy. Tak naprawdę jednak, prawdziwym paradoksem są dopiero aktualne doniesienia związane z Ruchem.

Ruch Chorzow - Odra Opole
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Im bliżej stolicy są te doniesienia i głosy zlokalizowane, tym jakby bardziej skłaniają się ku któremuś z czarnych scenariuszy. Jeśli nie odebraniu „Niebieskim” licencji, to całego (kolejnego) worka punktów. Przyznam się bez bicia, że czegoś nie rozumiem. Zawieszenie licencji w świetle tego, co ostatnio zaczynało się dziać wokół Ruchu? Albo przynajmniej sprawiało wrażenie, że zaczyna się dziać?

Przecież to, że nad Ruchem wisi miecz komisji licencyjnej, wiadomo nie od czwartku czy piątku. Nie jest tak, że spółka nagle stanęła przed koniecznością znalezienia do poniedziałku „magicznej” kwoty 1,1 miliona złotych. Zresztą szczegółowo o tym, co teraz się dzieje, pisaliśmy w „Sporcie” już 15 grudnia.
Ileż od tamtej pory wokół Ruchu się wydarzyło? Ileż słów padło? Już nawet nie ma co cofać się do restrukturyzacji, do postępowania sądowego, do 40-milionowego długu niemal w połowie przekonwertowanego na akcje, zredukowanego praktycznie „na już” do 8 milionów (pozostałych 12 to zobowiązania wobec miejskiej spółki Centrum Przedsiębiorczości, odroczone na wiele lat).

Przecież w końcówce grudnia wiceprezes Jan Chrapek roztaczał wizje na sesji rady miasta. O majowych derbach z GKS-em Katowice i Zagłębiem Sosnowiec na Stadionie Śląskim; o względnie rychłym ogłoszeniu sponsora strategicznego na ekstraklasowym poziomie; o konieczności jak najszybszego powrotu do tejże ekstraklasy; wreszcie o konstruowaniu 12-milionowego budżetu na 2018 rok.

Wokół Ruchu zaczęli się kręcić naprawdę poważni ludzie. Wiele dobrego zrobił Michał Dubiel z Carbonexu, plotkowało się o możliwym wsparciu ze strony Jastrzębskiej Spółki Węglowej, nie mówiąc o innym potentacie z górniczej branży, czyli Fasingu. Jego prezes, Zdzisław Bik, przed kamerą TV Niebiescy składał nawet kibicom życzenia bożonarodzeniowe. Po co? Bo ma parcie na „youtubowe” szkło? A jednocześnie nie ma wiedzy, że klubowi grożą tak potężne kary? A prezydent Andrzej Kotala? Przemawiał ze dwa miesiące temu na pierwszym spotkaniu klubu biznesu „Twój Biznes – Twój Ruch”, chwalił pracę wykonaną w spółce. Czy na rok przed wyborami tak zbliżyłby się do Cichej, mając świadomość, że lada moment może nawet nie być licencji? Że jest to sprawa tak trudna do załatwienia?

Nie, nie, nie. To się wszystko absolutnie nie trzyma kupy.

A do tego dołożyć można jeszcze rozpoczęcie procesu budowy nowego stadionu, czyli tak naprawdę jedynej lampki w tunelu na godną przyszłość chorzowskiego futbolu w perspektywie lat nie dwóch, a dwudziestu. Dołożyć można słowa trenerów mówiących, że w Ruchu wreszcie można skupić się na pracy. I jeszcze negocjacje z Legią w sprawie wykupienia napastnika Michała Majewskiego.
Chyba nie po to się tyle na tym chorzowskim Titanicu działo, nie po to tylu ludzi się publicznie wystawiało, by trochę pokręcić sterem, a potem czmychnąć z pokładu, nim przypieprzy w lodową górę.

W obliczu tych wszystkich (pozornie…?) pozytywnych wieści, informacje o kolejnych drakońskich karach ze strony PZPN mogą nie mieścić się w głowie przeciętnego chorzowskiego kibica. Jasne, że biznesowy światek pełen jest meandrów obcych zwykłemu śmiertelnikowi - czasem wręcz niczym alternatywna rzeczywistość. Ale chyba nie jest tak, że Ruch był w ostatnich miesiącach tylko elementem bliżej nieokreślonej rozgrywki? A teraz zostanie sam sobie? Bo ktoś kogoś kiwał?

Czekamy do poniedziałku. Wtedy mogą zatriumfować ci, którzy wieszczyli po spadku z ekstraklasy, że trzeba startować z czystym kontem od czwartej ligi. No i spójrzmy: taki „nowy” Ruch w lipcu 2018 mógłby już zameldować się w trzeciej lidze. „Stary” wtedy może wylądować w lidze drugiej. I nie jest to wcale wariant skrajnie pesymistyczny.

W tym tygodniu kibice mobilizowali się do przyjścia na dzisiejszy mecz piłkarek ręcznych ze Startem Elbląg; by zafundować chorzowiankom grę w niesamowitej atmosferze. Niebieskiej rodzinie wypada życzyć, by wiosną nie został jej tylko handball.

Komentarze (10)

Napisz komentarz
No photo
No photo~hadriansUżytkownik anonimowy
~hadrians :
No photo~hadriansUżytkownik anonimowy
Co ja widzę? 12 mln wobec Centrum odroczone i jeszcze przez wiele lat klub będzie się bujać z duszącymi długami? To znaczy, że albo włodarze nie chcą spłacić tych długów, albo chcą grać wiele lat na niższych poziomach i wiele lat zwodzić KL. Tak sądzę widząc jak ciężko im znaleźć 1,1 mln za długi, która miały być spłacone pół roku temu. To się kupy nie trzyma, bo nie ma żadnej perspektywicznej strategii na rozwój klubu tylko na dziadowanie pieniędzmi z miasta szukając niewolników do gry za darmo.
13 sty 19:20 | ocena:58%
Liczba głosów:19
58%
42%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ThorUżytkownik anonimowy
~Thor :
No photo~ThorUżytkownik anonimowy
Dopóki kluby nie będą prywatnymi firmami, to będą na garnuszku samorządów. Pieniądze na zadania sportowe od miasta powinny być nagrodą, czymś jak wartość dodana, a nie podstawowym środkiem utrzymania klubu. W takiej sytuacji nie może być dobrych kontraktów i budowy przyszłości klubu, który ma takie zasługi. Powinien być ustawowy zakaż posiadania przez samorządy akcji spółek sportowych. To ma być biznes, a nie sięganie po publiczne pieniądze.
13 sty 18:01 | ocena:54%
Liczba głosów:13
54%
46%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~YorkUżytkownik anonimowy
~York :
No photo~YorkUżytkownik anonimowy
A co to jest? Portal chorzowskiego ruchu, że wszyscy tylko ruch, ruch, ruch? A innych klubów w śląskim województwie nie ma? Wszyscy dziennikarze na pasku chorzowskim tu chodzą. Niech bankrutują skoro całe lata żyli ponad stan z przekupstwem i złodziejstwem w tle. Uczciwe kluby takich problemów nie mają.
13 sty 21:00 | ocena:66%
Liczba głosów:38
66%
34%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii